Trwają rozmowy pomiędzy górnikami a stroną rządową w sprawie restrukturyzacji Kompanii Węglowej i przyszłości części zatrudnionej w niej załogi. Pierwsza propozycja rządu zakładała wypłatę 24-miesięcznych odpraw dla górników zatrudnionych bezpośrednio przy wydobyciu. Poprosiliśmy użytkowników Bankier.pl o ocenę tych propozycji.



Co rząd zaproponował górnikom?
Propozycja rządu z zeszłego tygodnia zakładała, że ok. 400 górników otrzyma dwuletnie odprawy, które mogą wynieść nawet ponad 100 tys. zł na głowę. Pracownicy przeróbki mechanicznej (ok. 1100 osób) mogą liczyć na odprawy w wysokości 10-miesięcznej pensji.
Pozostali zatrudnieni (1600 osób) za odejście dostaną 3,6-krotność miesięcznej pensji. Do tego dochodzą 4-letnie urlopy górnicze (dla 2100 osób) z gwarancją miesięcznej wypłaty wynoszącą 75% uposażenia i prawem do podjęcia pracy do momentu osiągnięcia wieku emerytalnego, czyli możliwości uzyskania emerytury z ZUS w średniej wysokości 3,3 tys. zł brutto.
Przeciętne wynagrodzenie brutto w górnictwie i wydobywaniu to blisko 7 tys. zł brutto (4,9 tys. zł netto). Z analizy Bankier.pl wynika, że mediana zarobków w tym zawodzie wynosi 5,2 tys. zł brutto, czyli 3,7 tys. zł netto - górnicy dostają łącznie 14-pensji, których mediana to 2,7 tys. zł netto.

| Jak oceniasz pakiet osłonowy dla górników zaproponowany przez rząd? | |
|---|---|
| Uważam, że jest właściwy | 7,37% |
| Uważam, że górnicy dostaną za mało | 6,21% |
| Uważam, że górnicy dostaną za dużo | 83,64% |
| Nie mam zdania | 2,78% |
| Źródło: sonda przeprowadzona wśród 1546 użytkowników Bankier.pl w dniach 9-11 stycznia 2015 roku. | |
Poprosiliśmy użytkowników Bankier.pl o ocenę pakietu rządowego dla górników z restrukturyzowanych kopalń. W sondzie udział wzięło 1,5 tys. osób. Aż 83,6% pytanych uznało, że górnicy dostaną za dużo. 7,3% stwierdziło, że propozycja rządu jest adekwatna. 6,2% uważa, że jest ona zbyt skromna. Pozostałe 2,9% pytanych nie miało zdania.
Nie tylko górnicy doprowadzili kopalnie do bankructwa
Wyniki nie są dla nas zaskoczeniem. W górnictwie pracuje 155 tys. osób, a w całej gospodarce narodowej – ponad 15,7 mln ludzi. Zawód górnika uznawany jest za uprzywilejowany pod względem płacowym i emerytalnym bardziej od pozostałych – głównie z powodu dobrego zorganizowania związków, a nie efektów finansowych i korzyści, jakie przynoszą do budżetu. Z powszechnej opinii w społeczeństwie wynika, że większość podatników raczej dokłada do górnictwa węgla kamiennego.
W dużej mierze opinia ta pokrywa się z rzeczywistością, ale równocześnie należy zaznaczyć, że nie jest to wina górników tylko osób zarządzających firmami z sektora górniczego (którzy wiedzą, ile wynoszą koszty płacowe górników) oraz tej części rządu i administracji państwowej, która przez lata bagatelizowała problem i wstrzymywała się z koniecznymi reformami. Brak wsparcia organizacyjnego ze strony ustawodawcy – także w sferze podatkowej – w konsekwencji doprowadził do obecnej sytuacji.
- To oczywiste, że to nie górnicy doprowadzili kopalnie do bankructwa tylko nieefektywny system stworzony przed polityków i zarządzających tymi kopalniami. Związki dorzuciły swoje trzy grosze, ale nie oszukujmy się - to nie wina górnika, że chce zarabiać więcej, tylko zarządzającego, że nie umie mu odmówić.
Z drugiej strony - kiedy upada normalna firma, np. sieć supermarketów, to pracownicy raczej nie mają szans na odprawy, a co dopiero negocjacje z rządem. Niestety, w obecnym systemie rynkowym najwięcej na bankructwie tracą pracownicy, którzy zwykle zostają na lodzie. Zachowanie górników przeczy tym zasadom i w zasadzie ciężko powiedzieć, czy przypadkiem nie jest to postawa godna naśladowania - zastanawia się Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.































































