Jeśli działania CBA i prokuratury potwierdzą, że doszło do nadużyć, to osoby za nie odpowiedzialne poniosą konsekwencje - zapowiedział w czwartek premier Donald Tusk. Zapewnił ponadto, że zbadana zostanie każda sytuacja, która budzi najmniejsze wątpliwości.


Donald Tusk na czwartkowej konferencji w Warszawie odniósł się do sprawy byłej wiceprezeski Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Anny Konieczyńskiej i kwestii nieprawidłowości związanych z udzielaniem wsparcia na usuwanie skutków powodzi.
- Ponieść konsekwencje muszą ci, którzy dopuścili się nadużyć, jeśli działania CBA i prokuratury to potwierdzą - powiedział premier. Powtórzył, że każde nadużycie w tej sprawie zostanie wypalone gorącym żelazem.
- Sprawą pani Konieczyńskiej zajmuje się CBA już od kwietnia. To nie jest żadna nowa rewelacja. I jeśli potwierdzą się zarzuty - wiele wskazuje na to, że ta sprawa śmierdzi - to oczywiście osoby za to odpowiedzialne poniosą pełną konsekwencje - zapewnił.
Zaznaczył, że w tej sprawie interesuje go szybki efekt śledztwa CBA i prokuratury. - Mówimy o dziesiątkach tysięcy decyzji, które podejmowały bardzo różne instytucje. To jest czasami powiatowy urząd pracy, to jest czasami agencja typu Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego, to są wójtowie, samorządy. Nam zależało na tym, ja oczywiście też za to biorę odpowiedzialność, aby ta pomoc, te 8 mld zł, jakie poszło na pomoc i na walkę z konsekwencjami powodzi, żeby ona trafiła do ludzi potrzebujących jak najszybciej - mówił premier.
Podkreślił, że właśnie dlatego trzeba było rozproszyć wydawanie decyzji na różnego typu organizacje. - I w takiej sytuacji ktoś, kto ma złą wolę i próbuje kombinować, kombinował. Na pewno takie przypadki się zdarzały - powiedział. Jednocześnie obiecał, że skontrolowana zostanie każda sytuacja, „która budzi najmniejsze wątpliwości”. - Tak, żeby nikomu więcej do głowy nie przyszła ochota, żeby nadużyć tego typu pomocy - podkreślił.

Centralne Biuro Antykorupcyjne, w ramach kontroli przestrzegania procedur podejmowania i realizacji decyzji dotyczących wsparcia przedsiębiorców poszkodowanych w powodzi z 2024 r., przeanalizowało do tej pory 900 wniosków, a szczegółową dalszą kontrolą objęto ponad 50 wniosków dotacyjnych na łączną kwotę dofinansowania blisko 50 mln zł.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński przekazał, że wystąpiono ponadto o dodatkowe informacje do kilkunastu instytucji, w tym do Izby Administracji Skarbowej, Regionalnego Zarządu Wód Polskich we Wrocławiu, Straży Pożarnej, Ministerstwa Rozwoju i Technologii oraz Banku Gospodarstwa Krajowego. Przeanalizowano również mapy obejmujące zasięg powodzi.
„W ramach kontroli zgromadzono już prawie 11 tys. kart dokumentacji, które są teraz bardzo szczegółowo analizowane i weryfikowane. Wszystko wskazuje na to, że niebawem będą w tej sprawie składane zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstw” - podał we wpisie na X.
We wtorek rzecznik prasowy marszałka województwa dolnośląskiego poinformował, że rada nadzorcza odwołała wiceprezeskę Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Annę Konieczyńską. Powodem tej decyzji są informacje o nieprawidłowościach związanych z udzielaniem wsparcia na usuwanie skutków powodzi.
Portal Wirtualna Polska poinformował w poniedziałek, że 4,5 mln zł pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. (KARR) trafiło do trzech podmiotów z jednej okolicy, mimo że cztery niezależne źródła wykluczają, by ucierpiały one w wyniku powodzi. Pieniądze otrzymały podmioty powiązane z wiceprezeską agencji, działaczką KO.
Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że w miejscowości Dziwiszów w gminie Jeżów Sudecki wsparcie otrzymały trzy lokalne podmioty. Według serwisu, firma męża wiceprezeski KARR otrzymała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego w wysokości 200 tys. zł. Protokół z oględzin, sporządzony dziesięć miesięcy po powodzi, wykazał pęknięte płytki na tarasie, wymyte fugi oraz rysy w tynku na balustradzie balkonu na pierwszym piętrze, przy czym gmina przyznała na piśmie, że nie miała niezależnego dowodu na powstanie tych szkód w wyniku powodzi.
Z kolei spółka sąsiadów działaczki KO otrzymała 3,2 mln zł pomocy. Szkoda miała powstać w sali zabaw dla dzieci, która zdaniem portalu nigdy nie przyjęła ani jednego dziecka i nie ma śladu, by kiedykolwiek została otwarta. W tym samym budynku działał sklep „Społem”, jednak spółdzielnia nie dostała ani złotówki wsparcia. Trzecia dotacja, w wysokości 1,12 mln zł, trafiła do spółki właściciela lokalnej telewizji i wieloletniego kontrahenta samorządów – w tym przypadku Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził brak wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności.
Dziennikarze WP zweryfikowali skontrolowane adresy w czterech niezależnych od siebie źródłach: Państwowej Straży Pożarnej, Wodach Polskich, systemie satelitarnym unijnej służby Copernicus EMS oraz w danych firmy ICEYE zweryfikowanych przez Centrum Badań Kosmicznych PAN. Żadne ze źródeł nie odnotowało obecności wody powodziowej pod wskazanymi lokalizacjami.(PAP)
mchom/ agz/



























































