Źródło: Bankier.pl
Z rynkiem się nie dyskutuje. Fakty są takie, że od końca lutego kurs EUR/USD spadł z 1,3485 do 1,2324 na początku czerwca i był to najniższy poziom od blisko dwóch lat. W trzy miesiące euro przeceniono o 8,6%, co jak na główną parę walutową świata jest ruchem niemal tektonicznym. Równocześnie dolar podrożał z 3,06 zł do 3,56 zł (o 16,3%), osiągając najwyższą cenę od marca 2009 roku. Kurs euro wzrósł o przeszło 30 groszy (7,8%) i 31 maja był najwyższy od stycznia.
Dlaczego złoty słabnie bardziej niż euro?
Analitycy zawsze mają te same wytłumaczenia. Że inwestorzy bojący się kryzysu w eurolandzie wyprzedają „ryzykowne aktywa”, że gospodarka Polski jest silnie powiązana ze strefą euro i że istnieją obawy przed ucieczką europejskiego kapitału z polskich banków.
![]() | Piotr Lonczak: Europa utonie w oceanie inflacji |
Teoria „kierowanej awersją do ryzyka wyprzedaży złotego” ma jeszcze jedną istotną lukę. Przecież tak na chłopski rozum rozpadające się euro powinno tracić względem złotego. Polska waluta oparta jest na rosnącej gospodarce, solidnej bazie przemysłowej, konkurencyjnym i zdywersyfikowanym eksporcie, realnie dodatnich stopach procentowych i zdrowym systemie bankowym. Mimo ogromnych zastrzeżeń do polityki finansowej rządu (nadmierne i strukturalne deficyty budżetowe, przerost wydatków socjalnych i szybko rosnący dług publiczny) polskie obligacje skarbowe są bezpieczniejsze od papierów emitowanych przez władze Hiszpanii, Włoch czy nawet Francji.
Złoty to waluta „do odstrzału”
Skoro wszystkie racjonalne argumenty przemawiają na korzyść złotego, to dlaczego traci on wobec coraz słabszego euro? Moim zdaniem winne temu są strategiczne decyzje polskich władz, a dokładniej obietnica przyjęcia euro w bliżej nieokreślonej przyszłości. Inwestorzy mają prawo sądzić, że polski pieniądz jest tylko efemerydą, która za kilka lat zamieni się w bezwartościowe euro. Waluta o solidnych fundamentach zostanie uśmiercona i zastąpiona wspólnotowym pieniądzem, za który nikt nie odpowiada i za który nikt nie będzie umierał.
Argumentem przemawiającym na rzecz mojej teorii jest kurs korony czeskiej wobec złotego. Czesi zadeklarowali, że euro nie chcą, nie potrzebują i nie zamierzają wstępować do klubu frajerów łożących na utrzymanie Grecji. Mimo silniejszych powiązań gospodarczych z eurolandem, większego uzależnienia od eksportu i znacznie niższych stóp procentowych waluta Republiki Czeskiej od dwóch lat zyskuje względem złotego. Wiosną 2010 roku korona kosztowała nieco ponad 15 groszy, a teraz rynek wycenia ją na przeszło 17 groszy. Niby to tylko dwa grosze, ale zarazem aż 13,5%.
Źródło: stooq.pl
Aprecjacja czeskiej korony wobec polskiego złotego jest potwierdzeniem tezy o wewnętrznych przyczynach słabości złotego. Aby wzmocnić złotego, wystarczyłaby jasna i prosta deklaracja: NIE CHCEMY EURO.
Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl






























































