REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polski przemysł w słabej kondycji. Liczba zamówień spada już od prawie dwóch lat

2024-01-04 06:50
publikacja
2024-01-04 06:50
Dodaj Bankier.pl w Google

W grudniu wskaźnik PMI dla polskiego przemysłu spadł po raz pierwszy od czterech miesięcy. Przyspieszył też utrzymujący się od blisko dwóch lat spadek wolumenu nowych zamówień, na co wpłynął m.in. słaby popyt z Francji i Niemiec. - Wydaje się, że w pierwszych miesiącach nowego roku w polskim przemyśle nadal możemy oczekiwać spadków produkcji - mówi Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan.

Polski przemysł w słabej kondycji. Liczba zamówień spada już od prawie dwóch lat
Polski przemysł w słabej kondycji. Liczba zamówień spada już od prawie dwóch lat
fot. SvedOliver / / Shutterstock

Firmy oczekują jednak, że mimo wszystko w 2024 roku ponownie ruszy konsumpcja wewnętrzna, która zrekompensuje im brak nowych zamówień z zagranicy. Dlatego analitycy prognozują, że pomimo ostatnich negatywnych danych polska gospodarka wróci na ścieżkę wzrostu.

- PMI spadł po raz kolejny i nadal się utrzymuje poniżej granicy 50 punktów, która wyznacza recesję. To pokazuje, że nasz przemysł nie jest jeszcze gotowy na oczekiwane przez ekonomistów odbicie. Nadal dominuje w nim eksport, a brak nowych zamówień z zagranicy będzie powodował, że polski przemysł będzie w dosyć słabej kondycji i tak też wchodzi w nowy rok - mówi agencji Newseria Biznes Mariusz Zielonka.

Wskaźnik PMI dla przemysłu wyniósł w grudniu 47,4 pkt wobec 48,7 pkt w listopadzie - podała agencja S&P. To wynik wyraźnie gorszy od prognoz ekonomistów, którzy - po gwałtownym, listopadowym wzroście PMI o ponad 4 pkt - w większości spodziewali się niewielkiej korekty. Zdaniem analityków oznacza to, że nadzieje na powrót do wzrostów i ożywienie w sektorze, które pojawiły się po listopadowej zwyżce, okazały się przedwczesne. Najnowszy odczyt pokazuje, że w końcówce 2023 roku polski przemysł wciąż zmagał się z recesją spowodowaną m.in. słabością popytu zagranicznego.

- Jednym z głównych problemów, z jakimi boryka się polski przemysł, jest brak nowych zamówień i tu w zasadzie idziemy na rekord, bo w tej chwili mamy już 22 miesiące spadków subindeksu PMI dotyczącego nowych zamówień. Co za tym idzie, mamy przez to spadek produkcji i menedżerowie pracujący w przemyśle wychodzą z założenia, że lepiej przyjąć postawę wyczekującą, przez co przykładowo w momencie, w którym pracownicy się zwalniają, nie ma w to miejsce otwieranych nowych rekrutacji. Dlatego też widzimy, że rynek pracy w Polsce jest w tej chwili w fazie pewnej stabilizacji, żeby nie powiedzieć stagnacji - ocenia ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan.

Wakacje na giełdzie

W raporcie S&P analitycy wskazali, że grudzień przyniósł już 22. z rzędu miesięczny spadek wolumenu nowych zamówień - zarówno krajowych, jak i eksportowych - otrzymanych przez polskich producentów. Ta sekwencja spadkowa jest bliska historycznego rekordu - miesiąc dłuższy był okres słabnącego popytu na początku XXI wieku: od września 2000 roku do lipca 2002 roku. Co więcej, tempo spadku liczby nowych zamówień w polskim przemyśle (wynikające m.in. ze słabego popytu z Francji i Niemiec) przyspieszyło po raz pierwszy od czterech miesięcy, co doprowadziło do ostrzejszego cięcia produkcji.

- Cały nasz przemysł jest w zasadzie uzależniony od tego, co się dzieje na Zachodzie - tłumaczy Mariusz Zielonka. - Chcielibyśmy wierzyć w to, że konsumpcja wewnętrzna w Polsce - która, miejmy nadzieję, ruszy - wystarczy polskiemu przemysłowi. Jednak wydaje się, że nie ma takiej możliwości. To, co dzieje się na Zachodzie - szczególnie u naszych zachodnich sąsiadów - ma bardzo duże znaczenie dla tego, jak pracuje nasza gospodarka. Jeśli Niemcy oczekują spadku PKB i spowolnienia gospodarki, to bardzo mocno wpłynie też na nas. To są naczynia połączone i w tej chwili wydaje się, że w pierwszych miesiącach nowego roku w polskim przemyśle nadal możemy oczekiwać spadków produkcji.

Jak podkreśla ekspert, firmy oczekują, że mimo wszystko w 2024 roku ponownie ruszy konsumpcja wewnętrzna, która jednocześnie zrekompensuje im brak nowych zamówień z zagranicy. Przyszły rok w Niemczech, które są dla Polski głównym partnerem handlowym, nie zapowiada się najlepiej, dlatego nadchodzące miesiące przyniosą raczej przewagę importu (aby zaspokoić popyt krajowy) nad eksportem.

- Wydaje się, że wzrost konsumpcji będzie miał miejsce i teraz polski przemysł będzie mimo wszystko musiał bazować właśnie na nim, na tym, co się dzieje w Polsce - ocenia ekspert. - W ubiegłym roku dużą bolączką tego sektora był kryzys na rynku energii elektrycznej i z twardych danych było widać, że polski przemysł - szczególnie ten energochłonny, czyli m.in. metalurgia, chemikalia - notował ogromne, ponad 20-proc. spadki. Teraz, patrząc na ceny energii elektrycznej, wydaje się, że nie będzie to już aż tak dużym problemem i przez to polski przemysł będzie cierpiał na pewno mniej niż w poprzednim roku.

Według S&P w całym 2023 roku wskaźnik PMI dla polskiego przemysłu kształtował się na poziomie 46,2 pkt i w całej 26-letniej historii tego badania tylko dwukrotnie odnotowano gorszy wynik (w 2001 i 2009 roku, w obu przypadkach wynik wyniósł wtedy 45,6 pkt). Jednak w ujęciu kwartalnym wskaźnik PMI za IV kwartał wyniósł średnio 46,9 pkt i był to wynik wyższy od wartości uzyskanych w II i III kwartale.

Analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego w komentarzu opublikowanym na X (dawniej Twitter) ocenili, że ostatni, grudniowy spadek tego wskaźnika to raczej „techniczne odreagowanie” po bardzo dobrym wyniku w listopadzie niż faktycznie negatywny sygnał. PIE zauważa też, że wyniki krajowego przemysłu są dobre na tle pozostałych państw UE - w Czechach czy Niemczech wartości wskaźnika PMI wciąż oscylują blisko 43 pkt. Analitycy spodziewają się, że mimo ostatnich, negatywnych danych polska gospodarka będzie odbijać w 2024 roku.

Podobne prognozy wysnuwa też ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan. Przy stabilnej sytuacji geopolitycznej oczekuje, że w 2024 roku wzrost polskiego PKB będzie oscylował w okolicach 2,4-2,8 proc. Głównym motorem tego wzrostu ma być zastrzyk środków finansowych z Krajowego Planu Odbudowy, który napędzi wyraźny wzrost inwestycji (według oczekiwań eksperta o 4,5 proc.), oraz odbicie w krajowej konsumpcji.

- Konsumpcja to jest ten szybki mechanizm, który potrafi poniekąd zdziałać cuda i napędzić gospodarkę. Choć oczywiście on ma swoje konsekwencje w postaci tego, że kiedy zaczniemy więcej kupować, to ceny mogą nam zacząć ponownie rosnąć w tempie szybszym, niż rosły do tej pory - mówi Mariusz Zielonka.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
IKO do lamusa. Nazwa aplikacji PKO BP zniknie
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
zgadujzgadula
To bedzie trudny rok. Oczywiscie nie dla budzetowki ,ale dla pozostalych bedzie pelen wyzwan i moze nawet przebranzowien.
bha
A z czego ma rosnąć, wzrastać??? może z tego od dekad narastającego codziennie zasłużenia ogólnego, a może z tych od dekad niby stale tak co roku rosnących niby wszystkim??? pensją, stawką tak Niby coraz coraz godniejszym i godniejszym w ogromie niby zawodów???, a może z tej spadającej coraz mocniej statystyczbej inflacji szczególnie A z czego ma rosnąć, wzrastać??? może z tego od dekad narastającego codziennie zasłużenia ogólnego, a może z tych od dekad niby stale tak co roku rosnących niby wszystkim??? pensją, stawką tak Niby coraz coraz godniejszym i godniejszym w ogromie niby zawodów???, a może z tej spadającej coraz mocniej statystyczbej inflacji szczególnie niby najmocniej spadającej % i cenowo w Detalu?????, a może z tej od ponad już 3 dekad rosnącej gry pozorów i udawania jarząbka że nie jest tak żle, a będzie tylko lepiej i lepiej i do dla Niby wszystkich. Cóż z tego wszystkiego w/w istniejącego namacalnie, realnie dla wszystkich, a nie tylko z tych dość raczej wygodnych ogólnikowych wyliczanych słupków statystycznych podawanych od dekad to gospodarka a wraz i z nią wiele, wiele etc biznesów firm i usług etc zajedzie coraz szybciej, ale na swoją dalszą nierozwojową bez perspektyw bocznicę.
zops
CZYŻBY ZMUSZALI ? Jeśli ministerstwo nie klasyfikuje energii atomu jako zieloną energię - nic dziwnego że słaby jest ten przemysł i będzie słabł. A może należy (muszy czy nie muszy?) uzasadniać wnioski do ministerstw (?), no bo przecież nie sposób podawać całej listy materiałów złożowych, np. szeregu materiałów pochodzenia organicznego,CZYŻBY ZMUSZALI ? Jeśli ministerstwo nie klasyfikuje energii atomu jako zieloną energię - nic dziwnego że słaby jest ten przemysł i będzie słabł. A może należy (muszy czy nie muszy?) uzasadniać wnioski do ministerstw (?), no bo przecież nie sposób podawać całej listy materiałów złożowych, np. szeregu materiałów pochodzenia organicznego, plus domieszki, np. zgorzelina spawalnicza, złota folia używana do pokrywania liter, metoryty, itp.
lipsk
Dziekowac,dziekować Tuskowi i Kopacz za ets-y drogą energię i politykę klimatyczną.
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Kopacz-uspokaja-prad-nie-zdrozeje-3229354.html
dasbot
Dalej wojujmy, nakładajmy podatki na urojenia (np. podatki od tzw. śladu węglowego), konsumujmy na kredyt, czy bawmy się w politykę równości, miłości i krzewienia fasadowej demokracji. Produkcja dóbr trwałych, najlepiej wysoce przetworzonych, opartej na tanich i pewnych źródłach energii, jest podstawą dobrobytu danego kraju. Jak Dalej wojujmy, nakładajmy podatki na urojenia (np. podatki od tzw. śladu węglowego), konsumujmy na kredyt, czy bawmy się w politykę równości, miłości i krzewienia fasadowej demokracji. Produkcja dóbr trwałych, najlepiej wysoce przetworzonych, opartej na tanich i pewnych źródłach energii, jest podstawą dobrobytu danego kraju. Jak jest i do czego to wszystko zmierza, chyba już każdy widzi. Nawet ci, co jeszcze niedawno na tym forum zaklinali rzeczywistość, wierząc w potęgę polskiego eksportu (a w zasadzie re-eksportu, bo dużo obcego kapitału zainwestowano u nas w produkcję ze względu na konkurencyjne koszty pracy, aby ją potem "zawracać" na swoje rynki eksportowe, a przy okazji zaliczać to jako "nasz" eksport). Ściskajcie pasy i oszczędzajcie, bo trudne czasy dopiero przed nami dzięki "mądrości" urzędasów z KE (wykonujących polecenia "strusiów" znad Potomaku) i ich wasali w poszczególnych krajach członkowskich........Clown world.
samsza
Nie ma zamówień... dlatego się cieszymy, że walniemy w żyłę środkami KPO... to ma być poważna oferta dla ludzi?
Kto to rozumowanie wymyślił? Nie wstyd mam takie bzdury opowiadać?
tomkooo
jak chinczycy wkrocza z automotive, niemcy i francuzi zaczna tracic oddech to dopiero u nas bedzie "eldorado" jak zamowienia od niemcow i francuzow spadna ;)
dasbot
Zapomnij, że pozwolą Chińczykowi u nas inwestować. Faktem jest, że już są największym eksporterem samochodów na świecie (wyprzedzili Japończyków), ale polityczny rozłam między tzw. Zachodem, a państwami BRICS+ powoduje, że możemy sobie darować "ryzyko" wkroczenia Chińczyka na rynek UE. Chyba że, któregoś dnia rozsądek wygra Zapomnij, że pozwolą Chińczykowi u nas inwestować. Faktem jest, że już są największym eksporterem samochodów na świecie (wyprzedzili Japończyków), ale polityczny rozłam między tzw. Zachodem, a państwami BRICS+ powoduje, że możemy sobie darować "ryzyko" wkroczenia Chińczyka na rynek UE. Chyba że, któregoś dnia rozsądek wygra z geopolityką. Póki co to jest melodia przyszłości i miejsc pracy w sektorze będzie ubywać (przykład z wczoraj z Bielska-Białej)........Clown world.
tomkooo odpowiada dasbot
mysle, ze nie tak latwo bedzie o rozwod z chinami. co zrobimy, cla wprowadzimy? a jak chinole zaczna tu swoje fabryki stawiac np. na wegrzech albo rumunii to co unia zrobi?

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki