Polskie obligacje notują wzrostową serię pod wpływem cypryjskiego kryzysu. Ostatnim razem rentowność obligacji była równie niska na początku stycznia.
Nasilenie awersji do ryzyka w krajach strefy euro ożywiło zainteresowanie bezpiecznymi lokatami kapitału. Na wartości zyskuje frank szwajcarski oraz obligacje krajów cieszących się większym zaufaniem inwestorów niż państwa strefy euro balansujące obecnie na krawędzi niewypłacalności.
Obligacje dziesięcioletnie. Źródło: Stooq.pl
Zobacz także
W drugiej połowie 2012 roku do chlubnego zestawienia bezpiecznych przystani dołączyły polskie obligacje, jako papiery kraju, który zdołał utrzymać dodatnią dynamikę PKB w czasie, kiedy cała strefa euro była pogrążona w recesji. Ponadto parametry fiskalne Warszawy budzą większe zaufanie wśród inwestorów niż inne stolice regionu.

Dzisiaj rentowność obligacji dziesięcioletnich spadała nawet do 3,823 proc. - czyli do najniższego poziomu od 8 stycznia 2013 roku. Jest to niewiele więcej w relacji do najniższej rentowności w historii naszego kraju na poziomie 3,683 proc. osiągniętej pod koniec grudnia minionego roku.
Polskim obligacjom służy ponadto łagodne nastawienie Rady Polityki Pieniężnej, która na marcowym posiedzeniu dokonała nieoczekiwanej obniżki stóp procentowych do najniższego poziomu w historii. Władze monetarne sprowadziły stopy do 3,25 proc. z 3,75 proc. dotychczas.
Słabość euro wywołana cypryjskim kryzysem nie służy jednak notowaniom złotego. Polska waluta od początku tygodnia pozostaje pod presją sprzedających, co najlepiej oddaje najwyższy od końca listopada kurs dolara, który pozostaje powyżej 3,20 złotego. Z kolei frank jest blisko poziomu 3,40 złotego.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl




























































