Polska z przepotężną nadwyżką w handlu towarami

Ignacy Morawski2020-01-14 09:09założyciel SpotData.pl
publikacja
2020-01-14 09:09
fot. Travel mania / Shutterstock

Polska gospodarka hamuje, ale poduszką bezpieczeństwa okazuje się relatywnie odporny na zawirowania zagraniczne eksport. Tak można interpretować ostatnie dane o bilansie płatniczym. W listopadzie Polska zanotowała potężną nadwyżkę w handlu towarami, właśnie dzięki kombinacji słabego importu i relatywnie mocnego eksportu.

Patrząc na cały rachunek bieżący, czyli saldo dochodów z tytułu handlu towarami, usługami, płatności dywidend/odsetek i transferów pieniężnych, to bardzo dawno nie było ono tak wysokie w relacji do PKB.

Nadwyżka handlu towarami wyniosła w listopadzie 829 mln euro. To drugi w historii wynik po wrześniowych 830 mln euro*. Jest on zasługą mocnego spadku importu (4,5 proc. rok do roku) i tylko lekkiego spadku eksportu (1,1 proc. rok do roku). Kiedy z danych usuniemy wszystkie szumy, czyli odejmiemy sezonowości i weźmiemy średnią kroczącą, to zobaczmy, że dynamika importu zbliżyła się do zera, ale dynamika eksportu trzyma się solidnie powyżej 5 proc. Oczywiście sprzedaż zagraniczna rośnie nieco słabiej niż rok czy dwa lata temu, ale czego możemy oczekiwać przy potężnym spadku produkcji przemysłowej w Niemczech! Fakt, że przy niekorzystnych warunkach zewnętrznych polski eksport wciąż rośnie, jest godny docenienia.

Dynamika eksportu i importu towarów (dane odzesonowane, średnia 3m) / SpotData


Jak zinterpretować te dane? Słabość importu to odzwierciedlenie słabości akumulacji, czyli inwestycji i zapasów – firmy mniej kupują za granicą towarów inwestycyjnych oraz prawdopodobnie mniej towarów konsumpcyjnych do magazynów. Winne są kulejące inwestycje publiczne i prawdopodobnie zwalniające inwestycje prywatne. Możliwe jest też, że konsumpcja towarów wspierana przez nową rundę 500+ jest słabsza od oczekiwań.

Z kolei niezłe wyniki eksportu to po prostu odzwierciedlenie wysokiej konkurencyjności polskiego sektora przemysłowego. Otwierane są nowe fabryki inwestorów zagranicznych, a jednocześnie zamawiający w Europie mogą w czasie gorszej koniunktury szukać tańszych dostawców z Europy Środkowej.

Warto zwrócić uwagę, że całe saldo obrotów bieżących w relacji do PKB w ostatnich 12 miesiącach przekroczyło 0,6 proc. Ostatni raz taki wynik był zanotowany w 1995 r., a jesteśmy blisko przekroczenia tamtego poziomu (choć wtedy gospodarka funkcjonowała w innych warunkach, więc trudno o bezpośrednie porównania). Oznacza to w praktyce, że polska gospodarka jest na bieżąco uniezależniona od finansowania zagranicznego. To oznaka wysokiej odporności na wstrząsy w światowym systemie finansowym. Choć warto pamiętać, że jesteśmy krajem spłacającym dość wysokie zadłużenie zagraniczne – ktoś kto spłaca zadłużenie, musi notować nadwyżkę dochodów nad wydatkami. Dobrze wiec, że spłacamy, ale nie oznacza to, że staliśmy się nagle drugimi Niemcami, Szwajcarią, czy nawet Czechami (kraje te słyną z wysokich oszczędności i stabilności finansowej). Powoli.    

*Trzeba pamiętać, że dane z bilansu płatniczego podlegają ex post mocnym rewizjom wynikającym z uzupełniana danych przez NBP

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
założyciel SpotData.pl

Ignacy Morawski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów rynkowych. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty odpowiedzialnego za analizy makroekonomiczne. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach prognostycznych, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez Narodowy Bank Polski i „Rzeczpospolitą”. Był również członkiem zespołu przygotowującego prognozy makroekonomiczne w Polskiej Akademii Nauk, pracował także w think tanku WiseEuropa. Karierę rozpoczynał jako reporter ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Jest absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (28)

dodaj komentarz
daniel_1
Jednym słowem tzw 500+ poszło na kartofle i na gorzałe produkowaną z miejscowych kartofli!!
degrengolada
ciąć drzewa z Polskich lasów, wytwarzać meble i pchać na zachód. Piły w lasach nie mogą stygnąć !
sel
Mniej kupują ,mniej inwestują to chwilowo płacą wyższy podatek , a potem coraz niższy, aż do zamknięcia działąlności , cała tajemnica.
Raffmo
Artykuł jest pobieżny.

Najpierw powinno się przeanalizować w jakich towarach nastąpił spadek importu i wyciągać wnioski. Może import spadł bo spadły ceny i ilość surowców (np. ropy) ? Może inwestycje kuleją nie tylko w PL, bo spowolnienie obejmuje EU gdzie eksportujemy najwięcej, więc nie mając pewności
Artykuł jest pobieżny.

Najpierw powinno się przeanalizować w jakich towarach nastąpił spadek importu i wyciągać wnioski. Może import spadł bo spadły ceny i ilość surowców (np. ropy) ? Może inwestycje kuleją nie tylko w PL, bo spowolnienie obejmuje EU gdzie eksportujemy najwięcej, więc nie mając pewności kiedy ono się skończy po co wydawać kasę.

marianpazdzioch
Zgadza się. Spadła cena ropy i ma to swój znaczny udział. Importowaliśmy dzięki temu "mniej".
xxpp
Tak naprawdę to są niepokojące dane. Zahamowanie importu oznacza, że nie ma inwestycji, co odczujemy negatywnie w przyszłości. Oznacza też, że Polacy wbrew propagandzie wcale się nie bogacą.
Dobry eksport to jedynie wynik tego, że opłaca się produkcja w polskich oddziałach zachodnich koncernów. Wbrew temu co mówią
Tak naprawdę to są niepokojące dane. Zahamowanie importu oznacza, że nie ma inwestycji, co odczujemy negatywnie w przyszłości. Oznacza też, że Polacy wbrew propagandzie wcale się nie bogacą.
Dobry eksport to jedynie wynik tego, że opłaca się produkcja w polskich oddziałach zachodnich koncernów. Wbrew temu co mówią niektórzy, jednak biznes nie ma narodowości. Produkują tam, gdzie się bardziej opłaca.
-bertro-
Biznes może niema narodowości ale pieniądze już przynależą do osoby lub firmy z narodowością i prędzej czy później wracają do właściciela .
xxpp odpowiada -bertro-
Piszesz nie na temat. Nie chodzi o to do kogo wracają zyski, chodzi o to, że koncerny wolą zahamować produkcję w rodzimym kraju niż u nas.
dr_zweig odpowiada xxpp
Są już jaskółki, że Polska robi sie za droga i produkcja sie wynosi
Płaca minimalna to już 4 Eur brutto przy niemieckiej 9 Eur brutto. A wydajność niemieckiej gospodarki jest 3-4 razy większa. Produkcji do Polski sie już nie opłaca przenosić biorąc pod uwagę wszystkie koszty jak energia, płace. Przykładem huta
Są już jaskółki, że Polska robi sie za droga i produkcja sie wynosi
Płaca minimalna to już 4 Eur brutto przy niemieckiej 9 Eur brutto. A wydajność niemieckiej gospodarki jest 3-4 razy większa. Produkcji do Polski sie już nie opłaca przenosić biorąc pod uwagę wszystkie koszty jak energia, płace. Przykładem huta w Krakowie a jeszcze lepszym Opel, który wraca z produkcją astry do Niemiec. A pracownicy w Gliwicach mają dostać dużo niższe stawki przy składaniu tylko dostawczaków

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki