Polska może nie osiągnąć w tym roku założonego celu 15 proc. udziału odnawialnych źródeł energii w ogólnym zużyciu energii brutto. Ten udział może wynieść 13-14 proc. - poinformował Ireneusz Zyska, wiceminister klimatu i pełnomocnik rządu ds. odnawialnych źródeł energii. Jak dodał, rząd liczy, że nie będzie z tego powodu sankcji unijnych.


„W zależności od tego, jaka będzie generacja z OZE, (…) jeśli zużycie energii będzie na tym poziomie, a może być lekkie załamanie z uwagi na drugą falę pandemii, udział OZE może wynieść w okolicach 13 proc., może 14 proc.” - powiedział dziennikarzom Zyska w kuluarach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Jak zauważył, inne państwa europejskie, na czele z Niemcami mają również problem z osiągnięciem wyznaczonych przez siebie celów.
„Raczej nie spodziewałbym się, że spotkają nas jakieś sankcje z tego tytułu. Broni nas to, że podejmujemy zdecydowane działania, pozytywnie oceniane przez Komisję Europejską, w kontekście rozwoju nowych źródeł OZE (...). Jesteśmy wiarygodni. Myślę, że wektor wnoszenia się celu OZE w kolejnych latach pozwoli nam uzyskać pozytywną opinię ze strony Komisji Europejskiej w zakresie odstępstwa od negatywnych skutków możliwego braku osiągnięcia celu 15 proc.” - powiedział wiceminister klimatu.
Pytany, kiedy możliwe byłoby osiągnięcie celu 15 proc., odpowiedział: „Jeśli zostaną zrealizowane inwestycje zakontraktowane w aukcjach OZE w 2018 i 2019 r, które się oddaliły z powodu COVID-u, w tym 3 GW mocy w onshore, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w ciągu 2021 r. osiągniemy poziom 15 proc.”.

Wskazał na dynamiczny rozwój fotowoltaiki w Polsce.
„Pierwszy 1 GW mocy budowaliśmy przez osiem lat, a drugi GW mocy powstawał zaledwie w osiem miesięcy” - powiedział Zyska. (PAP Biznes)
pel/ asa/



























































