Polska gospodarka otrzymała silny cios ze strony koronawirusa, ale nie padła na deski. Taki obraz wyłania się z licznych raportów ekonomicznych, które opublikowane zostały w ciągu minionego tygodnia.


Tydzień temu zapowiadaliśmy „wybitnie polski tydzień”, dziś dokonujemy podsumowania. Pierwszy obraz wpływu koronawirusa na polską gospodarką już znamy dzięki raportom Głównego Urzędu Statystycznego.
Poniedziałek: zatrudnienie w dół najmocniej w historii
Na pierwszy ogień poszły dane z rynku pracy. Liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw w marcu wyniosła 6411,7 tys. i była o 34,2 tys. niższa niż miesiąc wcześniej. Był to najgłębszy miesięczny spadek zatrudnienia w sięgających roku 2005 historii tych statystyk.
Z kolei przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych wyniosło w marcu 5 489,21 złotych i było o 6,3 proc. wyższe niż przed rokiem. Ekonomiści liczyli na wzrost o 6,6 proc.
Więcej na ten temat przeczytasz w poniedziałkowym artykule: „Ruszyła fala zwolnień. Najgłębszy spadek zatrudnienia od 2005 roku”.

Wtorek: produkcja z kalendarzem w tle
Wtorkowe dane były już nieco lepsze. Produkcja przemysłowa była w marcu tylko nieznacznie niższa niż przed rokiem. Taki wynik był zasługą korzystnych czynników sezonowych. Jednak już po uwzględnieniu ich wpływu, produkcja przemysłowa odnotowała spadek o 7,2 proc. mdm i 4,8 proc. rdr.
Więcej na ten temat przeczytasz we wtorkowym artykule: "Kalendarz uratował statystyki z przemysłu".
Środa: krach w sprzedaży, załamanie koniunktury
W środę opublikowane zostały oczekiwane dane o sprzedaży detalicznej. W cenach bieżących była ona o 7,1 proc. niższa niż w marcu 2019 r. oraz o 3,3 proc.niższa niż w lutym 2020 r. Konsensus analityków zakładał spadek o 4 proc. rok do roku.
Silny spadek sprzedaży widać także w dynamice w cenach stałych, która w skali roku sięgnęła -9 proc. wobec wzrostu o 7,3 proc. w ubiegłym miesiącu. Ekonomiści spodziewali się spadku jedynie o 2 proc. W niektórych branżach załamanie było dużo większe: w grupie „tekstylia, odzież, obuwie” aż o 49,6 proc.
Głośnym echem odbiło się także rekordowe załamanie koniunktury gospodarczej. Wskaźnik ogólnej koniunktury w przemyśle w kwietniu zaliczył spadek do -44,2 pkt. względem -1,1 pkt. w marcu. Analogiczny indeks dla budownictwa obniżył się z -1,9 pkt. do -47,1 pkt. Wskaźnik koniunktury w handlu detalicznym poszedł w dół z -3,1 pkt. do -49,5 pkt.
Więcej na te tematy przeczytasz w środowych artykułach: „Potężny spadek sprzedaży detalicznej. Odzież o 50 proc. w dół” oraz „Rekordowe załamanie koniunktury gospodarczej”.
Czwartek: koniec optymizmu, budowy się bronią
Dopiero w czwartek otrzymaliśmy pierwsze dane z gospodarki, które można uznać za pozytywne. Okazało się, że w marcu produkcja budowlano-montażowa była o 25 proc. wyższa niż w lutym oraz o 3,7 proc. wyższa niż w marcu 2019 roku.
Fatalnie wypadły natomiast indeksy mierzące nastroje polskich konsumentów, przez co zakończył się niespotykany wcześniej okres przewagi optymistów nad pesymistami. W kwietniu opisujący bieżącą sytuację BWUK wyniósł -36,4 pkt. i wobec 1,3 pkt. miesiąc wcześniej. Z kolei wyprzedzający wskaźnik WWUK opisujący oczekiwania względem najbliższych 12 miesięcy sięgnął -47,7 pkt. wobec -2,3 pkt. w marcu. Po raz ostatni podobnie zły obraz wyłaniał się z tych danych na początku 2004 r.
Więcej na ten temat przeczytasz w czwartkowych artykułach: „Budownictwo oparło się wirusowej histerii” oraz „Polacy w fatalnych nastrojach. Koronawirus zakończył złote czasy optymizmu”.
Piątek: bezrobocie jeszcze nie zareagowało
Ostatni ekonomiczny akcent tygodnia stanowił biuletyn statystyczny GUS-u, w którym znaleźliśmy m.in. „premierowe” dane o stopie bezrobocia w marcu (wcześniej nie opublikowało ich ministerstwo pracy). Wynik może być zaskakujący, ponieważ stopa bezrobocia rejestrowanego w marcu 2020 r. wyniosła 5,4 proc. i była niższa niż w lutym (5,5 proc.) oraz niższa od oczekiwań ekonomistów (5,6 proc.). Nie ma jednak wątpliwości, że w najbliższych miesiącach sytuacja ta ulegnie sporej zmianie, a tysiące Polaków stawią się w urzędach pracy.
Więcej na ten temat przeczytasz w piątkowym artykule: „Stopa bezrobocia w marcu spadła. Kryzys dopiero przed nami”.
Co dalej?
W ostatnim tygodniu kwietnia danych z Polski nie będzie, natomiast nie zabraknie istotnych danych ze świata. Makroekonomiczno-rynkowy rozkład jazdy na najbliższy tydzień jak co piątek opublikowaliśmy w artykule „Tym będą żyły rynki”.
Kolejne raporty z kraju poznamy dopiero w nowym miesiącu. 4 maja opublikowany zostanie indeks PMI dla sektora przemysłowego, zaś 15 maja czeka nas podwójne uderzenie w postaci danych o inflacji w kwietniu (analitycy szacują 4,1 proc. wobec 4,6 proc. w marcu) oraz wstępnego odczytu dynamiki PKB w pierwszym kwartale (konsensus 1,5 proc. wobec 3,2 proc. w IV kwartale 2019 r.).
Następna runda danych, które zdominowały miniony tydzień, rozpocznie się 20 maja.



























































