Radosław Sikorski, pytany podczas konferencji prasowej o rozmowę z Władimirem Putinem na temat rozbioru Ukrainy, odesłał dziennikarzy do wywiadu, który w ciągu godziny ukaże się "w jednym z portali internetowych".


W związku z faktem, że marszałek zapowiedział publikację tylko w jednym z serwisów, redakcja Bankier.pl nie zamieści informacji zawartych w wywiadzie, do którego odsyła marszałek Sikorski.
„Nie zgadzamy się na takie instrumentalne i wybiórcze traktowanie mediów. Sytuacja, w której kluczowy polityk odmawia odpowiedzi na pytanie w ważnej sprawie będącej przedmiotem racji stanu i debaty publicznej, należy traktować jako lekceważenie pluralizmu mediów” – komentuje sytuację Bogusław Półtorak, redaktor naczelny Bankier.pl.
Marszałek Sejmu nie chciał wyjaśnić innym dziennikarzom swoich wypowiedzi dla Politico. Na konferencji prasowej zapowiedział jedynie... wyjaśniający wywiad dla jednego z portali internetowych. Okazało się, że chodzi o portal GW. "Niedługo na wyborcza.pl opublikujemy wywiad z marszałkiem Sikorskim, w którym wyjaśni kwestię spotkania premiera Tuska i prezydenta Putina." - napisała na Twitterze redakcja.

Sikorski pytany był we wtorek przez dziennikarzy, czy słyszał osobiście propozycję prezydenta Rosji Władimira Putina skierowaną do ówczesnego premiera Donalda Tuska dotyczącą wspólnego polsko-rosyjskiego rozbioru Ukrainy, a także - czy w tej sprawie została sporządzona notatka służbowa oraz czy o propozycji został poinformowany polski prezydent, nasi sojusznicy z NATO i partnerzy z UE.
Sikorski powiedział, że spodziewał się pytania na ten temat. "Ale już samo pani pytanie pokazuje, że sprawa jest skomplikowana. Mogę w części powiedzieć, że nie brałem udziału w tej rozmowie. A ponieważ kwestia dotyczy wywiadu prasowego, to wszystkie wyjaśnienia powstałych nieporozumień znajdziecie państwo w rozmowie, którą przeprowadziłem z jednym z portali, która ukaże się na stronach internetowych w ciągu około godziny" - powiedział.

Dopytywany, czy dziennikarze nie mogą już teraz uzyskać odpowiedzi na swoje pytania, Sikorski odparł: "Sprawa jest dość skomplikowana, dlatego bardzo proszę o moment cierpliwości".
Później Sikorski pytany przez dziennikarzy, czy istnieje nagranie z rozmowy Tusk-Putin, zaprzeczył.
Marszałek Sejmu Radosław Sikorski miał powiedzieć amerykańskiemu magazynowi "Politico", że Władimir Putin chciał wciągnąć Polskę w rozbiór Ukrainy. Propozycja taka miała paść podczas spotkania prezydenta Rosji z premierem Donaldem Tuskiem. "Politico" publikuje omówienie wywiadu z byłym szefem polskiego MSZ.
Radosław Sikorski powiedział magazynowi, że przygotowania Rosji do zajęcia Krymu rozpoczęły się już w 2008 roku. Wtedy to, na szczycie NATO w Bukareszcie, Władimir Putin zaczął mówić publicznie, że państwo ukraińskie jest sztucznym tworem, a duża część jego powierzchni historycznie należy do Rosji. Od tego czasu prezydent Rosji miał podejmować próby wciągnięcia Polski w inwazję na Ukrainę.
"On chciał, abyśmy wzięli udział w rozbiorze Ukrainy" - cytuje "Politico" byłego ministra spraw zagranicznych, a obecnie marszałka sejmu. Sikorski dodaje, że sugestia, by Polska wzięła udział w podziale Ukrainy padła podczas wizyty premiera Donalda Tuska w Moskwie. "On [Putin] stwierdził, że Ukraina jest sztucznym państwem, że Lwów jest polskim miastem i że warto zająć się tym wspólnie" - mówił Radosław Sikorski dodając, że Donald Tusk na szczęście nic nie odpowiedział, bo wiedział, że jest nagrywany.
Serwis "Politico" pisze, że Kreml próbował w ten sposób osiągnąć własne cele, grając "marzeniami imperialnymi" Polaków. Temu miała też służyć wypowiedź rosyjskiego deputowanego Władimira Żyrinowskiego, który 'oferował' Polsce pięć regionów zachodniej Ukrainy. Radosław Sikorski oświadczył, że stanowisko rządu Donalda Tuska było jasne - "nie chcemy mieć z tym nic wspólnego". "Przedstawiliśmy im to bardzo, bardzo wyraźnie" - dodał były szef MSZ.
Radosław Sikorski dodał, że Rosja kalkulowała, które ukraińskie regiony opłaca się jej zająć. Według byłego szefa MSZ, Moskwa uznała, że korzystnie byłoby zająć Zaporoże, Dnietropietrowsk i Odessę. "Aneksja Donbasu, kontrolowanego przez prorosyjskich rebeliantów, nie wydała się Kremlowi opłacalna" - mówił Sikorski. Jak dodał, Moskwa przymierzała się do zajęcia Krymu poprzez szantażowanie ówczesnego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. "On [Janukowycz] chciał zawrzeć umowę stowarzyszeniową z UE. Jednak w listopadzie 2013 roku coś się stało" - mówił były szef MSZ. Według Sikorskiego, Putin szantażował Janukowycza, mówiąc:"nie podpisuj umowy stowarzyszeniowej, bo zajmiemy Krym".
Radosław Sikorski oświadczył, że w Rosji panuje obecnie "neoimperializm w pełnym tego słowa znaczeniu". Jak mówił, Rosjanie nie akceptują istnienia Ukrainy. "Nie przyjmują do wiadomości, że istnieje naród ukraiński" - mówił. Według niego, Putin uważa, że generałowie to grupa "zdegenerowanych słabeusz", którzy nie pójdą na wojnę w obronie państw bałtyckich. "Być może ma rację" - dodał Sikorski.
Nie wiadomo, czy obecny marszałek Sejmu autoryzował wywiad. Rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski, z którym kontaktował się IAR, nie chciał komentować wypowiedzi swojego byłego szefa. Także premier Ewa Kopacz powiedziała, że nie będzie się do tych słów odnosiła, póki nie pozna całego wywiadu.
IAR/PAP




























































