Dane o zarobkach Polaków są miażdżące dla naszego kraju. Polacy są piątym najgorzej opłacanym narodem w całej UE. Co więcej, nasze wynagrodzenia wyrażone w euro zmalały o 2,6% od 2008 roku. W tym samym okresie na Słowacji wzrosły o 13,8%.
![]() | » Jak Polacy walczą z bezrobociem? |
Największy spadek wynagrodzeń w euro odnotowano w Grecji. Tutaj pensje zmalały na skutek zapaści finansowej kraju, a co za tym idzie konieczności obniżenia wypłat w sektorze publicznym. Nie zmienia to faktu, że Grecy nawet po dramatycznych obniżkach dostają na godzinę dwa razy więcej niż Polak, bo blisko 15 euro.
Nawet Węgrzy zarabiają więcej od nas (o 0,1 euro na godzinę). Niższe stawki są tylko na Litwie, Łotwie, w Rumunii i Bułgarii. Słowacy przegonili nas w 2010 roku. Czesi zarabiają przeciętnie prawie 30% więcej niż my. We wszystkich krajach, które przyjęły niedawno europejską walutę, wynagrodzenia wzrosły lub utrzymały się na tym samym poziomie. W Estonii od 2011 roku przeciętna stawka godzinowa wzrosła z 7,9 do 8,4 euro, na Słowacji zaś z 8,1 do 8,3 euro. Na tej podstawie można postawić tezę, że obywatele tego kraju skorzystali na wejściu do strefy euro.
Straciliśmy na wahaniach kursowych
Na Węgrzech, które do strefy euro nie należą, pensje spadły o 4,6% względem 2008 roku. W Polsce o 2,6%, a na Litwie o 1,5%. Nie licząc bankruta Grecji, pensje wyrażone w europejskiej walucie spadały tylko w krajach, które do strefy euro nie należą. Ale nie we wszystkich, bo np. w Danii czy Rumunii, płace wzrosły. Niestety, my nie mieliśmy tyle szczęścia. Przyczyna jest prosta - w 2009 roku złotówka straciła na wartości względem euro ponad 20%.
![]() | » Polak zarabia 4 razy mniej na godzinę niż Niemiec |
Dlatego sprawa wygląda inaczej, gdy spojrzymy na wynagrodzenia wyrażone w lokalnej walucie. Wówczas okazuje się, że w Polsce odnotowano wzrost wynagrodzeń wyrażonych w złotych o ponad 16% do 31 zł brutto za godzinę pracy. Jednak to za mało, by zrekompensować osłabienie względem europejskiej waluty.
Zielona wyspa zbiedniała
Czy zbiednieliśmy względem naszych zachodnich sąsiadów? Pensje nam wzrosły w złotych, ale zakupimy za nie mniej towarów w UE niż w 2008 roku. To obrazuje, że własna waluta ma wiele wad. Jedną z nich jest ryzyko kursowe, na którym zwykle tracimy. Nie jest oczywiste, że wejście do strefy euro uchroniłoby nas przed takimi fluktuacjami. Z drugiej strony skoro Amerykanie mogą "manipulować europejską walutą", to prawdopodobnie złotym mogą podrzucać, jak chcą.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl




























































