Jako największa w Europie forteca broniąca się przed kryzysem, Niemcy stanowią atrakcyjny kierunek dla emigrantów z krajów znajdujących się w gorszej kondycji gospodarczej. Najliczniejszą grupę przybyszów wciąż stanowią Polacy.
W ubiegłym roku do naszych zachodnich sąsiadów przybyło na stałe 1 108 000 obcokrajowców – o 15% więcej niż w 2012 r. oraz najwięcej od 1993 r. Dane te najpewniej pozwolą obronić Niemcom drugą po Stanach Zjednoczonych pozycję na liście głównych kierunków światowej emigracji.
Licznik imigracji netto – rozumianej jako liczba osób przyjeżdżających z danego kraju minus liczba wyjeżdżających - zatrzymał się na 727 000 z czego 304 000 to obywatele państw UE. Spore wzrosty zaobserwowano w przypadku imigracji z Włoch (32 000, +52%) i Hiszpanii (22 000, +19%). Zgodnie z przewidywaniami pojawiło się sporo Rumunów (50 000, +10%), Bułgarów (22 000, +13%), Greków (20 000, +9%) oraz Węgrów (24 000, +7%).
”Rywalizację” o miano głównego eksportera swoich obywateli do Niemiec wygrała jednak Polska. W ubiegłym roku zachodnią granicę przekroczyło 189 000 naszych rodaków, a imigracja netto z naszego kraju wyniosła 72 000.

Inne europejskie kraje dołożyły 44 000 osoby, z czego co trzecia przyjechała do Niemiec z Rosji. Znaczny wzrost liczby imigrantów zauważono też w przypadku krajów afrykańskich (nadwyżka 30 000, +125%): głównie z Egiptu (4000, +180%), Libii (3000, +173%) czy Somalii (4000, 395%). Z Azji dojechało 71 000 osób (+26%), a z Australii i Oceanii tylko 1000 (+26%).
Jak informuje Destatis, wszystkie landy zanotowały dodatni bilans migracyjny z innymi krajami. 80% imigrantów trafia jednak tylko do 6 krajów związkowych: Bawarii (91 000), Nadrenii-Północnej Westfalii (84 000), Badenii-Wirtembergii (76 000), Hesji (42 000), Berlina oraz Dolnej Saksonii (34 000).
Według danych GUS za 2012 r., w Niemczech mieszkało 500 000 Polaków. Był to drugi po Wielkiej Brytanii najczęściej wybierany kraj docelowy.
/mz































































