Nadejście kryzysu sprawiło, że znacząco zmieniły się główne kierunki emigracji. Jednym z głównych krajów docelowych są obecnie Niemcy.
Jak wynika z danych OECD, w 2012 r. nasi zachodni sąsiedzi zajęli drugie miejsce – tuż za tradycyjnym liderem, USA - na liście krajów o największym napływie imigrantów. Dla porównania w 2009 r. Niemcy zajmowali dopiero ósmą lokatę.
Zdaniem OECD, do boomu imigracyjnego w Niemczech szczególnie przyczynili się przybysze z południowej i wschodniej części Europy.
Ekspert OECD ds. migracji Thomas Liebig mówi w tym kontekście o prawdziwym boomie imigracyjnym i podkreśla, że żaden inny kraj członkowski tej organizacji nie doświadczył takiego wzrostu liczby imigrantów.

W raporcie OECD poinformowano, że liczba tych, którzy na stałe wyemigrowali do Niemiec (tzn. tych, którzy mają prawo pozostać w tym kraju dłużej niż rok) wzrosła w 2012 roku o 400 tys., tzn. o 38 proc. w stosunku do roku poprzedniego i że najwięcej było imigrantów z innych krajów europejskich.
Wskazano też, że imigranci w Niemczech są obecnie lepiej wykwalifikowani niż w poprzednich latach i łatwiej znajdują pracę. Większość imigrantów przybyła z Europy Wschodniej, ale coraz więcej jest ich także z krajów południowoeuropejskich.
W Hiszpanii, Portugalii i Grecji - krajach ciężko dotkniętych kryzysem zadłużenia i zmuszonych realizować drastyczne programy oszczędnościowe - gwałtownie wzrosło bezrobocie wśród ludzi młodych, z których wielu decyduje się na emigrację.
PAP/mz





























































