Brak świątecznej premii i podwyżek może nie być największym zmartwieniem pracowników Poczty Polskiej. Jak informuje „Rzeczpospolita”, w styczniu listonosze mogą w ogóle nie zobaczyć pensji na swoich kontach.


Zarobki większości pracowników Poczty Polskiej są niższe od minimalnego wynagrodzenia. Wynoszą one 4023 zł brutto, podczas gdy minimalna krajowa od 1 stycznia 2024 r. to 4242 zł brutto, czyli ok. 3,2 tys. zł na rękę. Zgodnie z danymi Związku Zawodowego Pracowników Poczty w takiej sytuacji od 1 stycznia jest ok. 80 proc. pracowników. Żeby pozostać w zgodzie z prawem, każdy z nich otrzymywać będzie wyrównanie do płacy minimalnej w postaci premii.
Jak jednak donosi „Rzeczpospolita”, mogą to być jednak obietnice pisane palcem po wodzie. W styczniu pensje w ogóle mogą nie dotrzeć do ponad 60 tys. polskich pocztowców. W takiej sytuacji wypłaty musiałby zapewnić Fundusz Gwarancyjny Świadczeń Pracowniczych.
Dopłacimy 700 mln zł
Budżet Poczty Polskiej mogłaby podreperować rządowa rekompensata za straty poniesione w 2023 r. a wynikające z działalności jako wyznaczony operator usług pocztowych. Kwota zapisana w budżecie na poczet strat poniesionych w 2023 r. to 697 mln zł. Zgodę na przelew musi wyrazić jednak Komisja Europejska, a ta nie dała polskiemu rządowi jeszcze zielonego światła.
Dodatkowo w poprzednich latach Poczta Polska mogła liczyć na rekompensatę za świadczenia nierentownych usług. W 2022 r. było to aż 593 mln zł. Rezerwa w budżecie na rekompensatę za 2023 r. wynosi jednak niespełna 7 mln zł.

MKZ





























































