Po debiucie - zainteresowanie kontraktami terminowymi poniżej oczekiwań
Przed wprowadzeniem na giełdę nowego instrumentu pochodnego - kontraktów terminowych - inwestorzy przejawiali wobec niego wielkie zainteresowanie. Jednak ich wczorajsza aktywność na rynku była daleko niższa niż można się było po wcześniejszym zainteresowaniu oczekiwać - wolumen obrotu to tylko 43 kontrakty. Na rynku zadebiutowały akcje trzech najbardziej płynnych spółek: Elektrimu, PKN Orlen i TP SA. Do obrotu wprowadzono łącznie dziewięć serii futures - po trzy każdej klasy. Wygasające w lutym, marcu i czerwcu.Jednak taki wynik nie dziwi specjalnie przedstawicieli giełdy. Twierdzą, że był przez oczekiwany. Według nich nowy instrument, czyli kontrakty na akcje staną się konkurencyjne dla rynku kasowego dopiero po osiągnięciu odpowiedniej płynności sięgającej co najmniej tysiąca sztuk dziennie. Ale takiego wyniku możemy się raczej spodziewać dopiero za ok. pół roku. Do tego czasu zainteresowanie inwestorów będzie ograniczało do pojedynczych transakcji i obserwowania wydarzeń na rynku.
Prezes GPW Wiesław Rozłucki dodaje do tych stwierdzeń jeszcze jedną opinię. Jego zdaniem, słabością rynku terminowego jest - jak na razie - małe zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych. Takich jak fundusze emerytalne, zakłady ubezpieczeniowe czy fundusze inwestycyjne. Istnieje ponadto obawa, że część obrotu na akcjach spółek, na które zostały wystawione kontrakty, przeniesie się na rynek futures. Będzie dobrze jeśli zwiększy to łączne obroty na giełdzie, źle - gdyby miało to oznaczać tylko zmianę struktury obrotów. (wo)































































