Sprzedawca w zagranicznym sklepie pyta się, czy chcemy zapłacić w złotych czy w miejscowej walucie. Na terminalu widzimy, oprócz kwoty w PLN i np. w euro, tajemniczy zwrot „mark-up over the ECB rate”. To efekt zmian w unijnym prawie, których kolejny etap zbliża się wielkimi krokami.


Chociaż karty wielowalutowe i konta walutowe w ostatnich latach stały się żelaznym punktem bankowego menu, to nie wszyscy okazjonalnie podróżujący po Europie korzystają z takich rozwiązań. Część krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego (na który składają się UE oraz Islandia, Norwegia i Lichtenstein) utrzymuje zresztą lokalne waluty, a te nie zawsze znajdziemy w pakietach rachunków walutowych przygotowanych przez banki. Sytuacja, w której konieczne będzie przeliczenie waluty przy płatności kartą nie jest zatem wyjątkowa.
W 2019 r. uchwalono rozporządzenie 2019/518 Parlamentu Europejskiego i Rady. Regulacja miała dwa cele:
- Zrównanie opłat za płatności transgraniczne w walutach używanych w EOG z opłatami za płatności krajowe w walucie państwa członkowskiego (w uproszczeniu – przelew z Polski do Hiszpanii powinien kosztować tyle, co przelew pomiędzy bankami w Polsce).
- Zwiększenie przejrzystości kosztów wymiany walut (przy przelewach, wypłatach z bankomatów, płatnościach w sklepach).
Pierwsza część regulacji zaczęła obowiązywać w grudniu 2019 r. Od tego momentu spadły dzięki nowym zasadom stawki za wypłaty z zagranicznych bankomatów oraz przelewy europejskie.
Drugim etap zmian miał miejsce w kwietniu 2020 r. Dostawcy usług płatniczych (w tym banki) mają nowe obowiązki. Gdy zlecamy w serwisie internetowym lub mobilnym przelew wymagający przeliczenia waluty (np. z rachunku w złotych na rachunek w niemieckim banku prowadzonym w euro), przed wykonaniem operacji jesteśmy wyraźnie informowani o kwocie, jaką otrzyma odbiorca, opłatach transakcyjnych i opłatach za przeliczenie waluty.

W bankomatach i terminalach płatniczych, gdzie proponuje się nam tzw. przewalutowanie na miejscu (usługa DCC), przed zainicjowaniem operacji trzeba zaprezentować nie tylko kwoty (w walucie miejscowej i naszego rachunku), ale również łączne koszty przewalutowania, jako wartość procentową marży w stosunku do ostatniego kursu euro podawanego przez Europejski Bank Centralny.
Ten element („mark-up over the ECB rate”) znajdziemy również na potwierdzeniu transakcji. W uproszczeniu można interpretować go następująco – o ile więcej płacimy za wymianę, niż gdybyśmy mogli skorzystać z kursów EBC. Jeśli w grę wchodzi wymiana pomiędzy dwiema walutami, z których żadna nie jest euro, obliczenia zgodnie z rozporządzeniem powinny uwzględniać dwie transakcje „po kursie EBC” (np. z koron czeskich na euro i z euro na złote).
Załóżmy, że jesteśmy na wakacjach w Czechach i jesteśmy wyposażeni tylko w kartę do konta osobistego prowadzonego w złotych. Jak ocenić, czy warunki wymiany waluty, które proponuje nam terminal w sklepie albo bankomat są atrakcyjne? Moglibyśmy szybko sprawdzić w sieci, jaki kurs proponuje nasz bank i porównać go z wyświetlonym na ekranie. Nie jest to szybka opcja i zawsze dostępna opcja, chociaż niektóre banki (np. od niedawna ING Bank Śląski) przygotowały odpowiednie kalkulatory.
Unijne rozporządzenie wymaga jednak, aby publikować informacje o marżach „do wiadomości publicznej w łatwo zrozumiałej i łatwo dostępnej formie na powszechnie i łatwo dostępnej platformie elektronicznej”. Wystarczyłoby zatem porównać marżę naszego banku (dla odpowiedniej karty) i marżę proponowaną przez terminal lub bankomat. Niestety odnalezienie odpowiednich zestawień na stronach banków nie jest proste (tu warto pochwalić wyjątki, jak Bank Millennium).
Ten dylemat ma uprościć trzeci etap zmian w unijnym prawie. Od kwietnia 2021 r. ilekroć zapłacimy za granicą kartą, bank powinien przesłać nam (np. przez wiadomość push z aplikacji m-bankowości, e-mail lub sms) informację o wysokości marży w transakcji przeliczenia waluty. Dotyczyć to będzie „unijnych” zakupów w punktach sprzedaży lub wypłat w bankomatach.
Chociaż odbędzie się to już po pierwszej transakcji, to przynajmniej mieć będziemy pod ręką odpowiednie dane. Niezależnie od powiadomień „na żywo” otrzymamy taką informację również „raz w miesiącu, w którym dostawca usług płatniczych płatnika otrzymał od płatnika zlecenie płatnicze denominowane w tej samej walucie”. Z tego rodzaju alertów będzie można zrezygnować, a klienci nie zaliczani do konsumentów (np. posiadacze kont firmowych) mogą uzgodnić z bankiem, że ten fragment regulacji nie będzie ich dotyczył.






























































