Od dziś ostrzejsze kary dla pijanych kierowców. Kierujący, który pod wpływem alkoholu spowoduje wypadek, wskutek którego inne osoby poniosą śmierć bądź doznają ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, straci prawo jazdy na zawsze. 1 lipca wchodzi w życie nowelizacja kodeksu karnego.
Podobnie dokumenty uprawniające do prowadzenia pojazdu bezterminowo straci ten kierowca, który spowoduje wypadek i ucieknie z miejsca zdarzenia.
Dotąd sędziowie mogli orzekać o dożywotnim odebraniu prawa jazdy, od lipca będą to musieli robić to obowiązkowo w powyższych przypadkach. Odstąpić od takiej kary będą mogli jedynie w wyjątkowych i uzasadnionych przypadkach.
Ostrzejsze kary dla pijanych recydywistów
Zaostrzono także kary dla pijanych recydywistów: gdy kierujący pojazdem w stanie nietrzeźwym lub pod wpływem środka odurzającego był wcześniej skazany za jazdę po pijanemu i złamał czasowy zakaz prowadzenia pojazdu, może zostać ukarany kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Do tej pory przewidywano w takiej sytuacji przewidywały karę grzywny, ograniczenia wolności lub więzienia do lat dwóch.
Postanie fundusz pomocowy dla pokrzywdzonych
Nowelizacja niesie też ze sobą utworzenie Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej, który ma finansować pomoc dla pokrzywdzonych w wypadkach oraz ich rodzin, a także dla odbywających karę pozbawienia wolności, zwalnianych z zakładów penitencjarnych oraz ich rodzin. Zasilany będzie z orzeczonych przez sądy nawiązek oraz świadczeń pieniężnych, potrąceń w wysokości 20 proc. wynagrodzenia przysługującego za pracę skazanych, wykonania kar dyscyplinarnych, spadków, zapisów i darowizn, dotacji, zbiórek i innych źródeł.
Niewątpliwie sposób karania za przestępstwa objęte zmianą jest surowy, a nawet coraz bardziej bezwzględny – jeden z najsurowszych w Europie. Jak widać receptą polskiego ustawodawcy na zbyt wysoką statystykę wypadków z udziałem pijanych kierowców jest zaostrzenie prawa. Pytanie tylko, czy to powstrzyma kierowców od bagatelizowania „jednego piwa” czy przysłowiowego kaca. Statystyka pokazuje, że zaostrzanie kar nie do końca odstrasza od łamania prawa. Dopóki nie zmieni się kultura społeczeństwa, problem prawdopodobnie będzie istniał. Jak pokazuje sądowe doświadczenie, niemały procent przestępców to ci, którzy pomimo zakazu prowadzenia pojazdów, jeżdżą. Być może dolegliwość kar powinna iść w inną stronę, uderzać w przestępców na innym polu, finansowym czy materialnym. Problem niewątpliwie tkwi też w samym kierowcy - jeśli nie zmieni się jego nastawienie do zasad uczestnictwa w ruchu, niewiele się zmieni w statystykach wypadkowych. Może warto byłoby zastanowić się nad sposobem, w jaki można by wpłynąć na zmianę podejścia kierowców do zasad rządzących ruchem drogowym. Karanie, i to bardzo surowe, nie zawsze jest cudownym lekiem na całe zło.
» Dlaczego Polacy jeżdżą po pijanemu?
» Polacy świętują - 1200 pijanych kierowców na drogach
» Pijani kierowcy nie wiedzą, że są pod wpływem alkoholu




























































