Około 700 skazanych wyjść ma w czwartek z więzień w Anglii i Walii w pierwszym etapie nowego programu wcześniejszego zwalniania więźniów z zakładów. Rząd wprowadził go, bo od kilku lat w więzieniach brakuje miejsc.


Część osób, które dotychczas musiały spędzić w więzieniu połowę kary, teraz będzie mogła opuścić zakład karny po upływie jednej trzeciej wyroku i odbyć resztę kary poza więzieniem, pod nadzorem.
W wypadku cudzoziemców, np. z Polski, wyjście z więzienia w ramach rozpoczętego w czwartek programu nie jest bezpośrednio powiązane z deportacją.
Program nie obejmuje m.in. osób skazanych za gwałt, spowodowanie śmierci i poważnych przestępstw seksualnych wobec dzieci. Wyłączeni są także skazani na dożywocie oraz najgroźniejsi przestępcy odbywający inne rodzaje kar.
Włamanie, wielokrotne kradzieże z supermarketów, kradzież drogich okularów i dużej ilości papierosów - według mediów m.in. takie przestępstwa popełnili wychodzący w czwartek z więzień ludzie. Przed zakładami na wychodzących czekają dziennikarze. Część skazanych głośno demonstrowało radość.
Przeczytaj także

Zwalniani wcześniej ludzie nie są objęci amnestią. Odbywają resztę kary poza zakładem karnym i stosować się muszą do warunków, których złamanie grozi powrotem za kratki. Co do zasady nosić muszą elektroniczną bransoletkę.
„Wypuszczenie z więzienia nie oznacza wolności” - zapewnił Alex Norris, minister sprawiedliwości, w nagraniu na platformach społecznościowych ministerstwa sprawiedliwości. Dodał, że program sprawić ma, że system więziennictwa się „nie zawali”.
Rząd podkreśla, że po poprzednich gabinetach odziedziczył sytuację, w której więzienia są przepełnione. Pod koniec września zajętych było 98 proc. miejsc w więzieniach.
- Zwalniani są objęci dozorem elektronicznym, obowiązują ich strefy wykluczenia i różnego rodzaju ograniczenia dotyczące możliwości przemieszczania się. (…) Nadal pozostają pod ścisłą kontrolą - podkreślił w Sky News James Murray z ministerstwa finansów. Ocenił, że sytuacja, w której w więzieniach zabrakłoby miejsca w większym stopniu zagroziłaby społeczeństwu.
Według opozycyjnej Partii Konserwatywnej pomysł jest niebezpieczny. „Dzisiejsze zwolnienia są zniewagą dla ofiar, zagrożeniem dla społeczeństwa i zachęcą tylko przestępców do dalszego łamania prawa. Wiedzą, że mają bilet na wolność” - ocenił w oświadczeniu Nick Timothy, minister sprawiedliwości w torysowskim gabinecie cieni.
BBC opublikowała rozmowę z trzema kobietami, które poinformowano, że programem objęto ich byłych partnerów, skazanych za przemoc wobec nich. Jedna z kobiet obawia się o swoje życie. Jej były partner skazany został za kontrolujące zachowanie oraz posiadanie broni, m.in. samurajskiego miecza.
Szefowa organizacji Unlock Paula Harriot oceniła program pozytywnie, podkreślając jednak, że kluczem będzie pomoc przestępcom w ponownej integracji ze społeczeństwem. Zaapelowała do rządu o zapewnienie na ten cel pieniędzy.
W wypadku cudzoziemców, np. z Polski, wyjście z więzienia w ramach rozpoczętego w czwartek programu nie jest bezpośrednio powiązane z deportacją. Wcześniejsze wypuszczenie z więzienia w celu deportacji odbywa się w ramach innego programu (ERS - Early Removal Scheme), istniejącego od 2004 roku i wielokrotnie reformowanego.
Źródła PAP w ministerstwie sprawiedliwości podkreśliły, że wypuszczenie kogoś na podstawie rozpoczętego w czwartek programu nie oznacza automatycznej deportacji, ani też jej przyśpieszenia. - To nieporozumienie - podkreślił rozmówca PAP.
„Chcemy deportować zagranicznych przestępców, którzy nie mają prawa przebywać w tym kraju. Dążymy do usunięcia ich z kraju przy najbliższej możliwej okazji. Jeśli jednak nie da się tego zrobić od razu, są zwalniani warunkowo, tak jak inni skazani, podczas gdy my kontynuujemy działania zmierzające do ich deportacji” - przekazał PAP rzecznik brytyjskiego rządu.
Ministerstwo sprawiedliwości poinformowało PAP, że nie prowadzi statystyk dotyczących narodowości osób wypuszczanych wcześniej z więzienia na podstawie rozpoczynającego się w czwartek programu.
Łącznie program objąć ma ok. 4,5 tys. skazanych. Wypuszczani będą w 10 grupach, aż do 9 czerwca 2027 r.
To nie pierwszy podobny program. Systemy wcześniejszego zwalniania więźniów działały już w 2023 i 2024 roku, odpowiednio za rządów konserwatysty Rishiego Sunaka i laburzysty Keira Starmera. Pierwszy pozwalał skrócić pobyt w więzieniu maksymalnie o 70 dni, drugi pozwalał na to po odbyciu 40 proc. kary.
Z Londynu Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ mal/































































