Polska ma jeden z najlepszych rynków pracy w UE, ale brakuje nam pielęgniarek, kierowców i budowlańców. Resort pracy diagnozuje, że "rodzimych pracowników jest za mało" i zapowiada ułatwienia w zatrudnianiu cudzoziemców. To konieczność w obliczu zmian demograficznych i niechęci Polaków do pracy zmianowej czy wyjazdowej.


"Sytuacja na rynku pracy w Polsce pozostaje dziś dość dobra - wg Eurostat utrzymujemy się w czołówce krajów z najniższą stopą bezrobocia w UE (3,2 proc. we wrześniu 2025 r.), a według krajowych danych od kilku już lat liczba bezrobotnych nie przekracza 900 tys. osób, zaś stopa bezrobocia rejestrowanego nie przekracza 5,6 proc." - podaje resort w uzasadnieniu projektu rozporządzenia mającego na celu ułatwienie zatrudnienia cudzoziemców.
MRPiPS pisze, że na wielu lokalnych rynkach pracy mamy już do czynienia z naturalnym bezrobociem związanym z fluktuacjami kadr.
Przeczytaj także
"Natomiast pracodawcy odczuwają poważne trudności w znalezieniu pracowników. Mimo, że wyniki barometru zawodów wskazują na zmniejszanie się na poziomie kraju liczby zawodów deficytowych, to niektóre branże doświadczają trwałych niedoborów - ochrona zdrowia, transport, edukacja, budownictwo, czy energetyka. Problemy z rekrutacją pracowników są głównie konsekwencją braku wystarczającej liczby kandydatów do pracy, co jest pochodną zmian demograficznych (starzenia się kadry i braku zastępowalności pokoleń), czy szybkiego rozwoju niektórych branż" - podaje resort pracy.
ReklamaZobacz także
Według MRPiPS rodzimych pracowników albo jest za mało (pielęgniarki, lekarze) albo z uwagi na uciążliwość pracy w danym zawodzie (zmianowość, częste i długie wyjazdy) nie chcą go wykonywać (np. kierowcy).

"To uzasadnia konieczność uzupełniania tych niedoborów i zatrudniania cudzoziemców" - pisze MRPiPS.
map/ gor/
































































