REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

"Państwo mogłoby pomóc firmom produkującym gry". Niecodzienny postulat branży

Jacek Misztal2024-02-22 13:40, akt.2024-02-22 13:50redaktor Bankier.pl
publikacja
2024-02-22 13:40
aktualizacja
2024-02-22 13:50
Dodaj Bankier.pl w Google

Spółki gamingowe przez lata były łakomym kąskiem dla inwestorów. "Maszynka" jednak się zacięła, a do szczytów wielu spółkom daleko. Związkowcy z branży gier odpowiadają na deklarację wicepremiera i ministra cyfryzacji o pomocy dla sektora.

"Państwo mogłoby pomóc firmom produkującym gry". Niecodzienny postulat branży
"Państwo mogłoby pomóc firmom produkującym gry". Niecodzienny postulat branży
fot. Yan Krukau / / Pexels

W ostatnich dniach wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski w wywiadzie dla Wyborcza.biz zarzucił temat pomocy dla branży gamingowej.

- Wspierając rynek gamedev, będę wymagający dla polityk wewnętrznych firm, ale będę też działał w kierunku wprowadzenia zmian prawnych, które pozwolą zabezpieczyć ludzi tam pracujących - mówił wówczas. "Problemy branży są ministerstwu znane i teraz przyszedł czas na wypracowywanie wspólnych rozwiązań" - dodał.

Gaming poturbowany zwolnieniami

Ostatnie 10 lat można spokojnie nazwać dekadą polskiego gamingu. Sektor ten rozwinął się dynamicznie, wiele z tych podmiotów zadebiutowało na GPW, powstał nawet specjalny indeks skupiający akcje producentów gier - WIG-GRY.

Ubiegły rok upłynął jednak pod znakiem zwolnień. Jeszcze wiosną branża gamingowa stanęła na rozdrożu. Duże studia zaczęły zwolnienia, mniejsze chciały zatrudniać. Redukcja zatrudnienia miała miejsce w CD Projekcie, o czym pisaliśmy w tekstach "Zwolnienia w CD Projekcie. „Sirius” wrócił, ale pracownicy stracili pracę" oraz "CD Projekt znowu zwalnia. Prezes informuje o zmianach". 10 proc. pracowników zwolnił Huuuge Games. Aż 25 proc. załogi pożegnał Ten Square Games.

Wakacje na giełdzie

2024 rok rozpoczął się wcale nie lepiej. CI Games podjęło decyzję o zwolnieniu ok. 10 proc. pracowników w całej firmie. O zwolnieniach poinformował także producent "League of Legends". Pracę straciły setki osób.

Umowa o pracę rzadkością, "wszyscy czują zapotrzebowanie na ochronę"

– "Problem polega na tym, że w branży gamedev większość ludzi pracowała na umowach, które nie miały charakteru umów o pracę, tylko umów cywilnoprawnych. Dopóki były wielki szał i zapotrzebowanie, nikt tego nie czuł, bo każdy miał pieniądze. Kiedy stworzył się problem, to wszyscy czują zapotrzebowanie na ochronę. Ale my mówimy jasno: takie problemy trzeba rozwiązywać systemowo" - zauważył Krzysztof Gawkowski.

O problemach w branży gamingowej mówią też sami pracownicy. Z jednej strony są pracownikami sektora IT, w którym umowy o pracę są rzadkością i dominują umowy B2B. Z drugiej natomiast są jednak pracownikami kultury, która nie słynie, chociażby z dobrego wynagradzania. Dodatkowo ich pasja i zaangażowanie w proces tworzenia gier bywają często wykorzystywane przez nastawione na zysk korporacje - podaje Wyborcza.biz.

Jak rozwiązać problemy branży gamingowej?

Państwo zaangażuje się finansowo w produkcję gier? Choć to nieco abstrakcyjny pomysł, jak się okazuje, w pewnym stopniu jest realizowany m.in. w Niemczech czy Australii. Miałaby to być jedna z form wsparcia branży gamingowej.

- Niektórzy powołują się na przykłady Niemiec czy Australii, które wspierają finansowo lokalne produkcje growe. Niektórzy wskazują na PISF, który skutecznie finansuje polskie filmy. Inni z kolei cieszą się z niezależności branży od klimatu politycznego. Patrząc na potrzeby tu i teraz, przychodzi na myśl sytuacja średnich i niewielkich studiów, które po nagłym wycofaniu się inwestorów muszą zwalniać całe zespoły. To sytuacja, w której państwo mogłoby pomóc - zauważa Artur Ganszyniec, członek Związku Pracowników Branży Gier i projektant gier.

O finansowym wsparciu państwa mówi także Tolly Kulczycki z prezydium ZPBG. "Związkowcy, z którymi rozmawiam [...] wskazują jednak, że państwo mogłoby, chociażby częściowo wejść w rolę inwestorów i uchronić pracowników przed zwolnieniami" zaznacza.

- Gry są drogie w produkcji, robi się je kilka lat, a efekt końcowy zależy również od rzeczy bardzo uznaniowych, takich jak gust publiczności. To tworzy unikalne ryzyko, niewystępujące w klasycznych projektach IT - dodaje Ganszyniec.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inni się boją, TFI PZU kupuje. Jak szukać spółek przyszłości na NewConnect?
Jacek Misztal
Jacek Misztal
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu newsroom, absolwent ekonomii oraz przedsiębiorczości i finansów na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Wśród zainteresowań można wymienić geopolitykę, rynki finansowe oraz kino. Telefon: 502 924 237

Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (55)

dodaj komentarz
bankierkomentuje
Obecny minister cyfryzacji to chyba onucem daje, pomylił targowisko politycznych łajz z wiedza i merytoryka - takich mamy specjalistów w rządzie czyli nic się nie zmieniło i dalej to samo szambo co było za PO jakieś 8-10 lat temu:

***
***

https://www.youtube.com/watch?v=qRm32H4SvRU

***
***
podobnie jest
Obecny minister cyfryzacji to chyba onucem daje, pomylił targowisko politycznych łajz z wiedza i merytoryka - takich mamy specjalistów w rządzie czyli nic się nie zmieniło i dalej to samo szambo co było za PO jakieś 8-10 lat temu:

***
***

https://www.youtube.com/watch?v=qRm32H4SvRU

***
***
podobnie jest z innymi ministerstwami = polityczni specjaliści z nadania zlecieli się z EU bo tam koryto im wysychało. jak wyschnie w PL to znowu się rzucą na te unijne. nie wiadomo dlaczego tak Hołownia buczy, on sobie nie zdaje jeszcze sprawy, że za pare lat będzie grzał puchę tak jak Nowak.
samsza
Chłopy, nie macie pracy, bo was studio zwolniło?
Szukają do opieki społecznej, do pracy urzędniczej, szukają do opieki nad ludźmi chorymi i niepełnosprawnymi, serio.
po_co
Argumenty wykorzystane w tym artykule są irracjonalne.
Każdy kto prowadzi biznes toczy stałą walkę z rynkiem i zapotrzebowaniem na swoje produkty.
W branży IT, szczególnie w branży gier, pod tym względem wcale nie ma żadnych wygórowanych progów do przekroczenia, a tym bardziej nie różni się ona niczym pod względem ryzyka inwestycji.
Argumenty wykorzystane w tym artykule są irracjonalne.
Każdy kto prowadzi biznes toczy stałą walkę z rynkiem i zapotrzebowaniem na swoje produkty.
W branży IT, szczególnie w branży gier, pod tym względem wcale nie ma żadnych wygórowanych progów do przekroczenia, a tym bardziej nie różni się ona niczym pod względem ryzyka inwestycji.

Jednym razem jakaś inwestycja jest realizowana innym razem inwestor musi obejść się smakiem. Pracownicy w branży IT z jednej strony chcą być traktowani jak ludzie świadomi i twardo stąpający po ziemi, twierdząc, że skoro prowadzą działalność B2B to świadczy o ich ponadprzeciętnej wiedzy o finansach, z drugiej strony biorąc pod uwagę przedstawione w artykule argumenty, wynika że ta świadomość jest niewielka.

Branża IT to branża czysto projektowa, zasady są jasne proste.
Wiedząc, że typowy projekt trwa ok. 5 lat, wystarczy odłożyć ok. 20% rocznej wypłaty aby mieć święty spokój i móc przez kolejny rok szukać pracy gdyby na rynku zaszły zmiany.
Pracując na kontrakcie B2B, oszczędza się więcej niż te 20%, tym bardziej że ryczałt (a to główna forma rozliczeń) obniża podatki o kolejne 30%.
Przy odpowiednich formach umowy można ograniczyć podatek dochodowy niemal do 0, a to oznacza, że wystarczy oszczędzać to co zyskuje się na pracy na kontrakcie względem umowy o pracę.

I teraz uwaga, bo tego nie wymyśliłby nawet Bareja, ludzie zgłaszają potrzebę ochrony i wprowadzenia zasad jak przy zatrudnieniu na podstawie umowy o pracę, co z marszu oznacza obniżenie dochodów o ok. 30% ale nie chcą samodzielnie oszczędzać do 20% bo to wydaje im się ogromnym wyrzeczeniem.

Skoro ktoś nie potrafi liczyć (mimo, że uważa się za finansowego guru) to nie powinien być zaskoczony, że zaskakuje go życie.
money_maker88
Państwo mogło by zamknąć granice z ukrainą
jas2
Żeby tiry z grami tu nie wjeżdżały.
lampeduza
świat stanął na głowie i macha nóżkami! Dopłaty, granty, dotacje do wszystkiego. Powoli nie ma już dziedziny gospodarki nie objętej tym chorym systemem. Nie ma to jak biznes na kasie podatników!
polski7
to się nazywa "lewica u władzy". Oni myślą, że są mądrzejsi od wszystkich prawideł i będą sami regulować co się da. Boga nie znają, książki popalili i nie czytali, i nie wiedzą, że to nie wychodzi, bo podobni głupcy już rządzili przed nimi. Pewnie liczą na to, że cyfrowy system im pomoże i wszystkich w elektroniczne dyby to się nazywa "lewica u władzy". Oni myślą, że są mądrzejsi od wszystkich prawideł i będą sami regulować co się da. Boga nie znają, książki popalili i nie czytali, i nie wiedzą, że to nie wychodzi, bo podobni głupcy już rządzili przed nimi. Pewnie liczą na to, że cyfrowy system im pomoże i wszystkich w elektroniczne dyby włożą i jakoś to będzie, będą panami świata i będą decydować kto, kiedy i czy. Dlatego trzeba było lewackich myśli zabronić (?! hmm) póki to się jeszcze nie rozlazło i nie zaraziło młodych mózgów :D Lewactwo to choroba.

Powiązane: Gry komputerowe

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki