Było źle i miało być jeszcze gorzej. I tak też się stało. W mijającym tygodniu średnie ceny paliw w prawie całym kraju przekroczyły barierę pięciu złotych za litr. Jest najdrożej od czterech lat i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie sytuacja uległa poprawie.


Pesymistyczne prognozy sprzed tygodnia potwierdziły się w pełnej rozciągłości. Według najnowszych danych BM Reflex średnie detaliczne ceny zarówno benzyny bezołowiowej 95, jak i oleju napędowego przekroczyły poziom 5 zł za litr. Przeciętne ceny na stacjach przewyższały 5 zł we wszystkich województwach, z wyjątkiem dolnośląskiego i pomorskiego, gdzie wciąż można było zatankować ON po cenie z czwórką z przodu.
W ciągu tygodnia średnia detaliczna cena litra Pb95 wzrosła o 8 groszy i sięgnęła 5,07 zł. Olej napędowy w skali kraju kosztuje średnio 5,02 zł za litr, czyli także o osiem groszy więcej niż tydzień temu. Zarówno ceny benzyny jak i ON osiągnęły najwyższe poziomy od listopada 2014 roku. Tylko przez ostatnie dwa miesiące litr benzyny podrożał o 49 groszy, a oleju napędowego o 53 grosze.
Tak drastyczne podwyżki przy dystrybutorach są efektem splotu trzech niekorzystnych dla polskiego kierowcy czynników. Po pierwsze, za sprawą obaw o ciągłość dostaw z Iranu notowania ropy Brent poszły w górę do niemal 80 dolarów za baryłkę, osiągając najwyższy poziom od blisko czterech lat. Oznacza to wzrost o 77% w ciągu ostatnich 11 miesięcy.
Po drugie, od miesiąca obserwujemy dynamiczne umocnienie dolara względem euro. Jakby tego było mało, to równocześnie polski złoty stracił względem europejskiej waluty. W rezultacie w ciągu miesiąca dolar podrożał o 30 groszy, zwiększając koszty zakupu surowca przez polskie rafinerie. Skutek jest taki, że baryłka ropy Brent kosztuje już ok. 290 złotych i jest o 27,6% droższa niż dwa miesiące temu.

Przy czym koszt zakupu surowca stanowi ok. 36% ceny detalicznej paliwa. Około połowy ceny detalicznej benzyny i oleju napędowego w Polsce stanowią podatki nakładane przez państwo. W cenie litra Pb95 „dostajemy” 1,54 zł akcyzy, 13 groszy opłaty paliwowej i 23 proc. VAT-u (obecnie to ok. 95 groszy). Do tego niedługo może dojść jeszcze forsowana przez rząd „opłata emisyjna” w wysokości 8 gr (+VAT) na litrze, choć PKN Orlen deklaruje, że nie przerzuci (a przynajmniej nie od razu) kosztów opłaty emisyjnej na klientów.
Krzysztof Kolany
































































