Ponadto PIPP w środę zaapeluje po raz drugi, tym razem do ministra pracy i gospodarki, aby uruchomił część zapasów obowiązkowych paliw, np. na 3 tygodnie. PIPP obawia się bowiem wzrostu inflacji, spowolnienia wzrostu gospodarczego oraz zwiększenia szarej strefy, którą teraz szacuje się na 7-12 proc. rynku.
Izba obliczyła, że w cenie jednego litra benzyny bezołowiowej (95) wynoszącej w połowie lipca średnio 4,14 zł, tylko 1,75 zł to koszty produkcji i dystrybucji, a 2,39 zł to podatki. W cenie litra oleju napędowego wynoszącej średnio ponad 3,8 zł, koszt produkcji i dystrybucji to ponad 1,92 zł, a podatki to ponad 1,87 zł.
Prezes BM Reflex Ryszard Kaczmarek podkreślił, że w Polsce udział akcyzy w cenie paliw przewyższa minimalny wymagany poziom przez UE, więc jest przestrzeń do ruchów w dół.
Zdaniem Kaczmarka nie należy się już spodziewać wzrostów cen ropy naftowej. Według niego cena oleju napędowego może przekroczyć 4 zł za litr, ale cena benzyny nie powinna dojść do 5 zł. "Według prognoz, ceny nie będą gwałtownie rosły, będą stabilne, ale bardzo wysokie" - dodał Kaczmarek.
M.K.
Źródło: PAP




























































