Chińska giełda utonęła dziś w morzu spadków. To efekt głównie decyzji regulatora rynku dotyczący stosowania dźwigni.



Indeks Shanghai Composite Index zanotował dziś spadek o 7,71%. Tym samym była to najgorsza sesja od czerwca 2008 r. Popłoch na chińskim rynku akcji wywołała decyzja tamtejszego regulatora rynku finansowego, który zakazał potentatom – Citic Securities, Haitong Securities i Guotai Junan Securities - pożyczania nowym klientom pieniędzy na zakup akcji.
Zdaniem komentatorów takie działanie ma na celu „ostudzenie” rozgrzanego w ostatnim czasie rynku akcji. Zainaugurowana w drugiej połowie ubiegłego roku hossa na chińskiej giełdzie - skłaniała inwestorów do stosowania dźwigni, co zaczęło budzić obawy władz. Jak informuje Bloomberg, wartość środków pożyczonych na zakup akcji wzrosła w ubiegłym tygodniu do 1,08 biliona juanów (174 mld dolarów) wobec 400 mld juanów pod koniec czerwca 2014 r.
Poziom 3116 pkt., na którym zatrzymał się szanghajski indeks oznacza cofnięcie się do poziomu z 25 grudnia. Do wymazania zysków z całego ubiegłego roku droga jeszcze daleka – Shanghai Composite urósł w ciągu ostatnich 12 miesięcy aż o 60%.
Do trwałego pogorszenia nastrojów na chińskiej giełdzie może przyczynić się fundamentalny czynnik w postaci danych makroekonomicznych. Najważniejszy raport – o wzroście PKB drugiej największej gospodarki na świecie – poznamy już jutro.
Analitycy prognozują, że wzrost w ujęciu rocznym wyniósł za Wielkim Murem 7,2% co oznaczałoby tempo o 0,1 punktu procentowego niższe niż w trzecim kwartale. Jeżeli przewidywania ekonomistów się potwierdzą, oznaczać to będzie, że w ubiegłym kwartale Chiny rozwijały się najwolniej od 1999 r.
Oficjalne tegoroczny cel stawiany przez władze w Pekinie to 7,5% w skali całego roku. Po raz ostatni chińska gospodarka nie zrealizowała celu wyznaczonego przez partię rządzącą dekadę temu.
Michał Żuławiński

































































