„Te działania mają zabezpieczyć Orlen przed skutkami zakręcenia kurka na rurociągu Przyjaźń. Taką ewentualność potwierdzają częste wypowiedzi Rosjan o kiepskim stanie rury oraz wydarzenia ze stycznia; dopływ ropy odcięto na trzy dni wskutek konfliktu między Rosją a Białorusią” – czytamy w Dzienniku.
„Skąd Orlen mógłby awaryjnie sprowadzać ropę? Spółka przyznaje, że rosyjska mogłaby płynąć statkami z terminalu w Primorsku. Kierunków potencjalnych dostaw spoza Rosji nie chce jednak ujawnić. Ale wiadomo, że w ubiegłym roku sprowadzono do Możejek surowiec z Wenezueli. A w przyszłym tygodniu rafineria ta otrzyma dostawę z Boliwii. Gdyby natomiast wybudowano ropociąg Odessa-Brody-Gdańsk, rafineria w Płocku mogłaby przerabiać mieszankę ropy z Primorska z ropą słodką, np. typu Azeri Light lub CPC Blend, jaką teraz odbiera należąca do Orlenu czeska rafineria a Kralupach. Możliwości takich dostaw w przyszłości spółka negocjuje teraz w Kazachstanie” – informuje Dziennik.
„Ale Orlen – w przeciwieństwie do gdańskiej Grupy Lotos i wbrew sugestiom przedstawicieli rządu - nie zamierza planowo zmniejszać zaopatrzenia w ropę z Rosji. Jest ona ciągle najtańsza” – donosi Dziennik.
Niedawno pojawił się pomysł połączenia dwóch potentatów naftowych – PKN Orlen i Grupy Lotos. Do połączenia jednak nie dojdzie. Zdaniem prezesa PKN Orlen Piotra Kownackiego fuzja byłaby ekonomicznie uzasadniona, bowiem większy pomiot jest silniejszy. W lutym rząd przyjął dokument, pt. „Polityka rządu RP dla przemysłu naftowego w Polsce”, który przewiduje, że połączenia nie będzie.
Więcej w Dzienniku, w artykule Adama Woźniaka, pt. „Orlen przygotowuje plany awaryjnych dostaw ropy”.
DB






























































