Ponad 113 tys. Rosjan opuściło swój kraj w ubiegłym tygodniu przez przejście graniczne z Gruzją w Górnym Larsie w obawie przed nową falą mobilizacji – podał w piątek portal Politico. Władze Rosji zbierają dane rezerwistów i wprowadziły cyfrowe wezwania, by zapobiec ucieczkom przed poborem.


Nagły wzrost ruchu na południowej granicy Rosji przypomina wydarzenia z września 2022 roku, kiedy ogłoszenie tzw. częściowej mobilizacji wywołało masową ucieczkę z kraju - skonstatował serwis. Powodem obecnej paniki są doniesienia ukraińskiego wywiadu o planowanym powołaniu w Rosji nawet kilkuset tysięcy ludzi, a także coraz agresywniejsze metody werbunku stosowane przez rosyjskie władze.
Prawnicy i obrońcy praw człowieka zwracają uwagę, że od wiosny rosyjskie komendy uzupełnień na masową skalę gromadzą dane osobowe rezerwistów – głównie mężczyzn do 55. roku życia po odbyciu służby wojskowej.
„Zbierają nawet adresy krewnych, co ma ułatwić tropienie. Obserwujemy przygotowania do szybszego i bardziej dyskretnego poboru. Po prostu pod zakład produkcyjny podjedzie kilkanaście autobusów, a wyznaczeni z listy pracownicy zostaną zabrani bezpośrednio z miejsc pracy” – wyjaśnił Aleksiej Tabałow, założyciel organizacji praw człowieka School of the Conscript” (szkoła dla poborowych).
Mobilizację ma usprawnić system cyfrowych wezwań wojskowych
W przeciwieństwie do 2022 roku, gdy wymagany był podpis pod papierowym dokumentem, elektroniczne wezwanie uznaje się za doręczone z chwilą opublikowania go w sieci. Automatycznie uruchamia ono zakaz opuszczania kraju i powiadamia służby graniczne. Ponadto Federalna Służba Wojsk Gwardii Narodowej Rosji (Rosgwardia) otrzymała dodatkowe uprawnienia do tłumienia ewentualnych protestów i ochrony procesów mobilizacyjnych.

Eksperci wskazują, że przywódca Rosji Władimir Putin próbuje za wszelką cenę uniknąć oficjalnego ogłoszenia poboru, by nie musieć przyznawać się do porażki i wysokich strat na froncie, które po raz pierwszy przewyższyły liczbę docierających na front ochotników. Kampanie werbunkowe prowadzone wśród studentów do jednostek dronowych zakończyły się jednak klęską – z planowanych 80 tys. osób udało się pozyskać zaledwie około 10 proc. Z kolei agresywne naloty służb na mężczyzn w uboższych regionach Rosji, np. w mieście Penza, doprowadziły do powstawania lokalnych grup samoobrony.
„Niszczenie Ukrainy stało się obsesją Putina, a ta wymaga zasobów ludzkich. Jedynym zasobem, jaki pozostał mu, gdy inne próby zawiodły, jest mobilizacja” – podsumował Tabałow.
Według analityków oficjalnych decyzji nie należy się jednak spodziewać przed wyborami parlamentarnymi w Rosji, zaplanowanymi na 18-20 września. Przedstawiciele Kremla zaprzeczają planom poboru, nazywając te doniesienia ukraińską prowokacją.
Przygotowania do mobilizacji w Rosji potwierdził 11 sierpnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, powołując się na dane ukraińskiego Wywiadu Wojskowego (HUR). Według niego Rosja planuje przeprowadzenie po wyborach powszechnej mobilizacji kilkuset tysięcy ludzi do końca roku oraz kolejnej fali w roku następnym. Ukraiński przywódca dodał, że rosyjskie wojsko co miesiąc traci na froncie co najmniej 30 tys. żołnierzy (w tym 60 proc. to zabici), a Putin próbuje uzupełniać braki kadrowe mobilizacją oraz wsparciem wojsk z Korei Północnej.
Sygnały o obawach Rosjan przed mobilizacją docierają również z rynku nieruchomości w Gruzji oraz Armenii. Niezależny rosyjski portal Ważnyje Istorii poinformował, że w połowie sierpnia popyt na długoterminowy wynajem mieszkań w tych krajach wzrósł o 20-35 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Z kolei pomagająca rosyjskim emigrantom organizacja Kowczeg odnotowała w pierwszych dekadach sierpnia ponad sześciokrotnie więcej zapytań o wyjazd z Rosji niż w maju, przy czym Rosjanie najczęściej pytali o warunki życia w Armenii, Gruzji, Serbii oraz krajach Ameryki Łacińskiej.(PAP)
hav/ akl/






























































