Nawet drobny błąd w kodzie może doprowadzić do roszczeń opiewających na dziesiątki lub setki tysięcy euro. Choć specjaliści IT, w przeciwieństwie do księgowych czy pośredników nieruchomości, nie mają ustawowego obowiązku posiadania polisy OC, dynamiczny rozwój usług technologicznych sprawia, że kwestia ubezpieczenia pojawia się coraz częściej.


Od strat na miliony dolarów po eksplozję na niebie
Spektakularnym dowodem na to, jak szkodliwy może być błąd programistyczny, jest historia handlującej na giełdzie Knight Capital Group z 2012 roku. Firma w zaledwie 45 minut straciła około 440–460 milionów dolarów, co doprowadziło ją na skraj bankructwa i wymusiło przejęcie przez konkurenta. Przyczyną był błąd wdrożeniowy: jeden z ośmiu serwerów nie otrzymał aktualizacji i uruchomił martwy kod sprzed niemal dekady, znany jako „Power Peg”. System zaczął masowo wysyłać błędne zlecenia giełdowe, wykonując miliony transakcji bez poprawnej logiki zliczania zrealizowanych zleceń.
Równie głośnym przypadkiem była katastrofa rakiety Ariane 5 w 1996 roku, która uległa autodestrukcji zaledwie 37 sekund po starcie. Przyczyną był błąd oprogramowania w systemie odniesienia bezwładnościowego, gdzie próba konwersji 64-bitowej liczby zmiennoprzecinkowej na 16-bitową liczbę całkowitą spowodowała przepełnienie danych. Ta pozornie drobna usterka w kodzie doprowadziła do zniszczenia rakiety i ładunku wartych setki milionów dolarów. Oba te przypadki pokazują, że w branży technologicznej nie ma błędów bez finansowego znaczenia.
ReklamaZobacz także
Błąd w kodzie potrafi być kosztowny
W polskim sektorze IT pracują setki tysięcy osób, a duża część z nich świadczy usługi w ramach kontraktów B2B. Taki model oznacza, że za ewentualne uchybienia specjaliści odpowiadają całym swoim prywatnym majątkiem, ponieważ nie obowiązuje ich obowiązkowe OC. Skala roszczeń jest obecnie co najmniej porównywalna z innymi branżami, gdyż projekty IT często obejmują infrastrukturę krytyczną, systemy sterowania maszynami czy ogromne bazy danych osobowych. Pominięcie jednego warunku bezpieczeństwa w kodzie może w ciągu sekund wygenerować szkodę liczoną w tysiącach euro.
Jak zauważa Rajmund Rusiecki, CEO Leadenhall Insurance, „skalę odpowiedzialności informatyków potęguje tak powszechna dzisiaj cyfryzacja, która obejmuje już właściwie wszystkie gałęzie gospodarki”. Ekspert przytacza konkretne przykłady, np. niewłaściwie zaprogramowany robot przemysłowy, który uderzył w infrastrukturę zakładu motoryzacyjnego, co kosztowało wykonawcę ponad 25 tysięcy euro albo błąd w kodzie sterującym stołem obrotowym prowadzącym do kolizji i przestoju linii produkcyjnej, generując rachunek na kwotę przekraczającą 11 tysięcy euro.

Warta wskazuje, że z roku na rok w sektorze IT zwiększa się liczba roszczeń, których nie da się rozwiązać poprzez proste „załatanie” błędu w ramach dodatkowych nadgodzin nad projektem. Wsparcie ubezpieczyciela staje się kluczowe, gdy w grę wchodzą tzw. czyste szkody majątkowe. Świadomość zagrożeń rośnie również po stronie kontrahentów, zwłaszcza zagranicznych, którzy często nakładają na polskich specjalistów obowiązek posiadania szerokiego ubezpieczenia zawodowego jako warunek współpracy
W takich sytuacjach posiadanie polisy i partnera, który przejmuje obsługę roszczenia, znacząco odciąża właścicieli firm IT – zarówno w zakresie finansowym, jak i wizerunkowym - odpowiada Marcin Gabryszewski, Dyrektor Operacyjny w Zespole Underwritingu Ubezpieczeń OC w Warcie
OC w branży IT nieobowiązkowe, ale potrzebne
Ubezpieczenie OC dla branży przejmuje odpowiedzialność finansową za błędy popełnione przy świadczeniu usług IT, głównie roszczenia wynikające z błędów w kodzie i projektach, ale jej zakres jest znacznie szerszy i obejmuje m.in. naruszenie obowiązku zachowania tajemnicy czy odpowiedzialność za incydenty związane ze złośliwym oprogramowaniem. Standardem rynkowym jest również pokrywanie kosztów odtworzenia przypadkowo usuniętych lub uszkodzonych danych klienta. Marcin Wilczek z Generali Polska potwierdza, że OC zawodowe w IT cieszy się coraz większym zainteresowaniem na polskim rynku, wskazując, że polisa może obejmować np.
- błędy w kodowaniu i awarie oprogramowania,
- naruszenie danych,
- błędy w doradztwie i konsultingu,
- wsparcie w postaci pokrycia kosztów obrony przed roszczeniem.
Marcin Jarosz, koordynator ds. Underwritingu z Biura Analiz i Oceny Ryzyka Ubezpieczeń Korporacyjnych w PZU, wskazuje na szerokie spektrum ochrony, m.in.: "szkody poniesione przez klienta w wyniku błędu lub zaniedbania w realizacji usługi IT, roszczenia związane z nienależytym wykonaniem umowy, szkody powstałe wskutek wad oprogramowania, błędów konfiguracyjnych czy niewłaściwego doradztwa technicznego, odpowiedzialność podwykonawców”. Polisa zapewnia również pokrycie wydatków na obronę prawną w postępowaniach cywilnych, karnych i administracyjnych, co jest istotne nawet w przypadku bezpodstawnych roszczeń.
Czy obowiązkowe OC to kwestia czasu? Rynek pozostaje sceptyczny
Obecnie specjaliści IT nie mają obowiązku posiadania OC zawodowego, co odróżnia ich od księgowych czy pośredników nieruchomości, jednak wraz z dynamicznym rozwojem technologii i jej wpływem na bezpieczeństwo dyskusja o wprowadzeniu takiego przymusu powraca. CEO Leadenhall Insurance, Rajmund Rusiecki, jest zdania, że zakres działalności IT sprawia, że dyskusja o obowiązkowym OC staje się uzasadniona. Marcin Gabryszewski z Warty sugeruje, że w przyszłości takie rozwiązanie może stać się potrzebne ze względu na rosnącą rolę odpowiedzialności w tym sektorze, jednak za wcześnie, aby mówić o obowiązkowym OC w branży IT:
- Na obecnym etapie kluczowe jest jednak dalsze obserwowanie rynku – w szczególności skali szkód oraz ich wpływu na bezpieczeństwo osób i funkcjonowanie obrotu gospodarczego. - odpowiada ekspert Warty.
Ubezpieczyciele generalnie widzą rosnące zainteresowanie ubezpieczeniami ze strony zawodów IT, ale pozostają sceptyczni co do obowiązkowych polis. Jak odpowiada PZU, rynek proponuje programistom czy DevOpsom ochronę dopasowaną do rodzaju ich działalności i ryzyk, które są inne dla małych firm, a większe dla dużych podmiotów.
Mechanizm obowiązkowego OC z jednolitym, ustawowym zakresem mógłby nie odpowiadać tej różnorodności, prowadząc albo do niedoubezpieczenia części rynku, albo do ponoszenia przez przedsiębiorców kosztów ochrony, która nie jest im realnie potrzebna. Obecny model, oparty na dobrowolności, pozwala firmom IT świadomie zarządzać ryzykiem, dobierać sumy gwarancyjne i rozszerzenia ochrony w zależności od kontraktów, oczekiwań klientów oraz charakteru realizowanych usług. W praktyce widzimy, że rynek sam w naturalny sposób wymusza posiadanie OC – poprzez wymagania kontraktowe, standardy współpracy międzynarodowej czy procedury przetargowe. - ocenia Marcin Jarosz, koordynator ds. Underwritingu z Biura Analiz i Oceny Ryzyka Ubezpieczeń Korporacyjnych w PZU.
Eksperci ubezpieczeniowi zauważają również, że błędy programistyczne, nieudane wdrożenia czy przerwy w dostępności systemów skutkują realnymi stratami, dlatego klienci, szczególnie zagraniczni, sami oczekują od branży IT posiadania ubezpieczenia OC, co nie tylko chroni przez roszczeniami, ale i buduje wiarygodność. Potwierdza to Piotr Wójcik, dyrektor zarządzający Pionem Rozwiązań dla Klienta Korporacyjnego w UNIQA, który większe zainteresowanie OC dla programistów tłumaczy wymaganiami zleceniodawców, ale podobnie jak pozostali eksperci nie widzi potrzeby wprowadzenia obowiązkowego ubezpieczenia.






























































