OPTIMUS rekordzistą obrotów na giełdzie
SPADEK PO TAJEMNICZYM WZROŚCIE
W transakcjach pakietowych w piątek właściciela zmieniło 387.210 akcji Optimusa. Było to 5,6 proc. kapitału akcyjnego spółki. Obroty jej walorami w trakcie sesji wyniosły dodatkowe 103,8 mln zł (w czwartek sięgały zaledwie 9,7 mln zł). W transakcjach pakietowych za jedną akcję Optimusa zapłacono w piątek 90 zł. Na zamknięciu notowań ciągłych kurs akcji spółki wyniósł 60 zł.
W piątek Optimus był liderem obrotów na warszawskiej giełdzie. W ciągu pierwszych minut sesji doszło do dwóch dużych transakcji (żadna z nich nie przekroczyła progu 5 proc.) na akcjach Optimusa. Właściciela zmieniło wówczas prawie 680.000 walorów spółki, a nieznany nabywca za jedną płacił 68 zł. W sumie podczas piątkowej sesji handlowano ponad 750 tys. akcjami nowosądeckiej firmy; było to ponad 10 proc. kapitału akcyjnego Optimusa.
Zdaniem analityków, transakcje były prawdopodobnie wcześniej planowane. Nie wiadomo jednak, kto je przeprowadził.
Głównymi udziałowcami Optimusa są: BRE Bank, który ma 2,9 mln akcji, co stanowi 43,17 proc. głosów na WZA, oraz Zbigniew Jakubas (1,6 mln akcji, czyli 23,77 proc. głosów na WZA Optimusa).
Benita Mikołajewicz, analityk ING Baring Securities, twierdzi, że bardzo trudno będzie dociec, kto kryje się za piątkowymi transakcjiami, o ile sam się nie ujawni. Może był to BRE Bank? - powiedziała PG. Przypomina, że nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki musi przegłosować podział Optimusa na dwie części: technologiczną i internetową, większością 2/3 głosów, a głosowanie będzie odbywać się grupami. BRE Bank nie ma większości w akcjach zwykłych, być może więc chciałby dokupić je na parkiecie. Dodaje jednak, że w zasadzie BRE Bank nie powinien obawiać się o wyniki głosowania na walnym zgromadzeniu, gdyż akcjonariusze mniejszościowi nie powinni głosować inaczej niż udziałowcy większościowi.
Po kilkudniowym wzroście notowań, w piątek wartość akcji Optimusa spadła o 10,4 proc. Rynek oczekiwał, że coś się będzie działo z akcjami Optimusa, i tak rzeczywiście się stało - twierdzi Benita Mikołajewicz.
STANISŁAW KOCZOT





























































