Czwartkowa sesja przyniosła kontynuację zimowej korekty. Obciążony silnie zniżkującymi walorami Nvidii Nasdaq znalazł się najniżej od listopada. Najwyraźniej oczekiwania związane z sektorem AI były jeszcze wyższe od i tak mocno wyśrubowanych prognoz analityków.


Nasdaq Coposite zakończył czwartkowy handel ze stratą 2,78% i na poziomie 18 544,57 punktów. Był to najniższy kurs zamknięcia tego indeksu od listopada. Od grudniowego szczytu hossy Nasdaq stracił jednak nieco ponad 8%.
S&P500 poszedł w dół o 1,59% i finiszował z wynikiem 5 861,57 pkt. W tym przypadku były to najniższe odczyty od stycznia. Ale już średnia przemysłowa Dow Jonesa oddała zaledwie 0,45% i zameldowała się na poziomie 43 239,50 pkt.
Spadki koncentrowały się w sektorze technologicznym i gołym okiem można było wskazać głównego „winowajcę”. Były nim przecenione o 8,5% walory Nvidii. To o tyle interesujące, że po środowej sesji gwiazda hossy AI pokazała znakomite wyniki kwartale, po raz kolejny rozbijając rynkowy konsensus. Wyższe od oczekiwań analityków były także prognozy spółki na bieżący kwartał. No ale jeśli walor wyceniany jest na przeszło 40-krotność zysków za poprzednie cztery kwartały, to i faktyczne oczekiwania inwestorów mogły leżeć znacznie wyżej niż prognozy analityków.
Przed spadkami nie obroniły się także inne sektorowe „grzanki”. Kurs Broadcomu spadł o 7,1%, Oracle o ponad 4%, zaś notowania Palantira zniżkowały o ponad 5%. Wyceny czołowych producentów chipów pokroju AMD, Intela czy Qualcommu spadły po 2-5%. Od styczniowego szczytu hossy akcje Nvidii potaniały już o 18%.

- Wyniki Nvidii były dobre, ale nie były takim hitem wynikowym jak w poprzednich kwartałach. Każda spółka mogąca z powodzeniem zrealizować AT po niższym koszcie będzie miała wpływ na akcje technologicznych gigantów – skwitował Scott Welch, główny zarządzający w Certuity cytowany przez agencję Reuters.
Warto przy tym odnotować, że pomimo raptem kilkuprocentowego cofnięcia z historycznych szczytów nastroje na Wall Street wyglądają dość słabo. Popularny wskaźnik rynkowego sentymentu autorstwa CNN (Fear&Greed Index) wskazuje obecnie na „ekstremalny strach” i jest najniższy od sierpnia ubiegłego roku.
Niektórzy analitycy wskazują też na wpływ nieco słabszych danych makro napływających z gospodarki USA. Wcześniej dostaliśmy kilku negatywnych sygnałów na froncie inflacyjnym, a dzisiaj zobaczyliśmy słabsze dane z rynku pracy. Cotygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych podniosła się z 220 tys. do 242 tys., podczas gdy oczekiwano 220 tys. Oczywiście może to być robota Elona Muska i jego DOGE’a zwalniającego zbędnych (szkodliwych?) urzędników federalnych, a nie oznaka słabości gospodarki. Tym bardziej wypatrujemy przyszłotygodniowych „payrollsów”, które mogą kryć w sobie interesujące artefakty statystyczne w sektorze publicznym.
KK



























































