Browar Pinta to kolejna spółka, która liczy na pieniądze inwestorów w tzw. equity crowdfundingu. Chce w ten sposób pozyskać finansowanie dla swojego nowego projektu - Pinta Barrel Brewing SA.
Browar Pinta, jeden z pierwszych browarów rzemieślniczych w Polsce, które odniosły ogólnopolski sukces, rusza z nowym projektem. W marcu 2019 roku zarejestrowana została spółka Pinta Barrel Brewing SA. Planuje ona budowę nowego browaru rzemieślniczego specjalizującego się w piwach starzonych w drewnie (tak zwane „Barrel Aged”), piwach dzikich i kwaśnych, piwnych eksperymentach i krótkich seriach.
- Na dojrzałych rynkach piwa rzemieślniczego, w USA czy Skandynawii, piwa BA to szybko rozwijająca się część kreatywnego piwowarstwa. Zapotrzebowanie na piwa Barrel Aged rośnie. A my w Pincie znamy się na starzeniu piw w beczkach i uwielbiamy je smakować. Wiemy, że też je pokochaliście. Spośród 10 najlepiej ocenianych piw Pinty większość to właśnie piwa Barrel Aged - czytamy na stronie oferty.
W pierwszym roku funkcjonowania browaru (2021 rok) Pinta Barrel Brewing SA planuje sprzedaż 2100 hl piwa. Maksymalne zdolności produkcyjnego nowego zakładu wyniosą 3000 hl. Spółka planuje je wykorzystać w 100 proc. w 2024 roku. Z uwagi na posiadane zasoby przez Browar Pinta (działka budowlana, media) realizacja projektu jest możliwa w terminie do 15 miesięcy od pozyskania finansowania oraz uzyskania pozwolenia na budowę. Spółka planuje dzierżawę gruntu niezbędnego do budowy zakładu.
Czym jest equity corwdfunding?
Pinta jednak, by nowy projekt nabrał tempa, potrzebuje finansowania. W browarze zdecydowano się na modny ostatnio equity crowdfunding, który polega na emitowaniu akcji, jednak na nieco innej zasadzie, niż ma to miejsce podczas giełdowego IPO. Akcje przy takich ofertach nie trafiają od razu na giełdę. Dodatkowo zgodnie z nowymi przepisami emisje do 1 mln euro rocznie mogą się odbyć bez zatwierdzania prospektu czy memorandum informacyjnego przez KNF, a jedynie po publikacji dokumentu informacyjnego. Na Bankier.pl opisywaliśmy już przeprowadzane w ten sposób oferty Etno Cafe (zakończoną zresztą porażką), Marie Zelie czy Wisły Kraków.
Właśnie z tego sposobu finansowania chce skorzystać Pinta. Inwestorom zaproponowano 449 tys. akcji Pinta Barrel Brewing SA w cenie 9,25 zł. Zapisy na akcje oferowane będą przyjmowane od dnia 6 maja 2019 roku do dnia 24 czerwca 2019 roku na platformie Crowdway. Cel? Zebranie 4,15 mln zł.
Czy to się opłaca?
Czy to się inwestorom opłaca? Cóż, gdyby oferta dotyczyła akcji Pinty, można byłoby się spróbować pokusić o wycenę, w ofercie inwestorowi oferowane są jednak akcje spółki zależnej. Pinta Barrel Brewing SA to nowy twór, który inwestuje w nowy obszar. Inwestowanie w jego akcje może mieć zatem jedną podstawę: wiarę. O fundamentalną wycenę bowiem tutaj trudno. Spółka wprawdzie podaje przewidywania, że w 2021 roku pojawi się pierwszy zysk netto, który sięgnie 1,1 zł na akcję. Tutaj znów jednak wracamy do kwestii wiary, czy uznajemy tę liczbę za prawdopodobną.
Póki co w kwestii finansów wiadomo jedno. Jeżeli cała obecna emisja zostanie wykupiona w pełni, w ręce nowych inwestorów trafi 30 proc. wszystkich akcji spółki. Wówczas 9,25 zł za akcję oznaczałoby wycenę założonej w marcu Pinta Barrel Brewing SA na niemal 14 mln zł. Niestety, nie wiemy jak obecnie wyglądają aktywa spółki, wiemy jednak, że jest ona dość młoda i przez dwa lata (a może i dłużej) nie będzie zarabiała pieniędzy.
Gra na sporym ryzyku
O problemach equity crowdfundingu szeroko pisaliśmy zresztą w artykule "Equity crowdfunding, czyli inwestowanie konsumpcyjne". - Na pierwszy rzut oka są emitowane akcje, które dają realny udział w biznesie. Niestety, by mówić o inwestycji, potrzeba twardszych liczb, większej wiedzy i bardziej pewnego scenariusza wyjścia niż te, które towarzyszą ofertom spółek szukających dokapitalizowania poprzez beesfund czy Crowdway. Nie twierdzę, że na akcjach tych spółek nie można zarobić, udowodniły to zresztą niektóre zagraniczne projekty, które pięknie się dzięki tego typu emisjom rozwinęły. Z czysto inwestorskiego punktu widzenia jednak można dyskutować, czy equity crowdfouding pod hasło "inwestycja" można bez zastrzeżeń podciągnąć - pisałem wówczas i podobnie ma się sytuacja ze spółką córką Pinty.
Przeczytaj także
Warto także wspomnieć o kwestii wyjścia z inwestycji. Akcje nie trafią na giełdę, więc może się okazać, że ciężko będzie je sprzedać. W poniedziałek zwracała zresztą na to uwagę i Komisja Nadzoru Finansowego. - UKNF zwraca uwagę potencjalnym inwestorom, że oferowane papiery wartościowe takich spółek są obarczone ponadprzeciętnym ryzykiem inwestycyjnym. Spółki te mają niższą wiarygodność finansową, a ryzyko braku wystarczającej zdolności do przyszłej obsługi zobowiązań, w tym wykupu papierów wartościowych, jest wysokie. W związku z tym w przypadku niewypłacalności emitenta, inwestorzy powinni brać pod uwagę znaczne ryzyko związane z możliwością utraty części lub całości zainwestowanych środków - napisano w komunikacie KNF ws. publicznych ofert papierów wartościowych przeprowadzanych bez obowiązku sporządzania prospektu emisyjnego kierowanych do inwestorów indywidualnych, czyli m.in. equity crowdfundingu.
































































