Za uchwałą o rozwiązanie parlamentu według projektu SLD zagłosowało 377 posłów, przeciw było 54, a wstrzymało się 22. Głosowało 451 posłów. Wymagana większość wynosiła 307 głosów.
Poza wnioskami SLD w kolejce czekały dwa inne projekty uchwał o skróceniu kadencji Sejmu - autorstwa PO i PiS.
Według wcześniejszych ustaleń, Sejm ma jednak zebrać się ponownie, w dniach 19-21 września, aby zająć się ewentualnymi poprawkami Senatu do przyjętych na kończącym się posiedzeniu ustaw. Dotyczyły one m.in. zwiększenia ulg na dzieci w podatku PIT oraz utrzymania niższego VAT-u w w budownictwie mieszkaniowym, a także tzw. ustawę o Euro 2012. Zgodnie z konstytucją bowiem kadencja Sejmu trwa do dnia poprzedzającego dzień zebrania się Sejmu następnej kadencji.
Według ostatnich sondaży, PO ma przewagę nad PiS, a do Sejmu z pewnością wejdzie też SLD (w ramach koalicji Lewica i Demokraci), natomiast niepewny jest los PSL, Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin.
PO może liczyć na 30% (CBOS z 31.08-4.09.), 32% (GfK Polonia z 6.09.) do 36% (PGB z 20.08.-5.09.) głosów, zaś PIS - odpowiednio na: 28%, 29% i 31%. Obserwatorzy jednak zwracają uwagę, że notowania partii rządzących przeważnie są niedoszacowane, zaś partii liberalnych - przeszacowane.
Głosowanie zostało poprzedzone wnioskiem formalnym posła Samoobrony, Janusza Maksymiuka o utajnienie głosowania. Marszałek Sejmu, Ludwik Dorn uznał jednak, że taki wniosek jest sprzeczny z zasadą jawności obrad parlamentu.
Tuż po decyzji Sejmu o skróceniu kadencji, prezydent odwołał na wniosek premiera 15 ministrów swojego rządu. Premier podkreślił, że są to ministrowie, wobec których Platforma Obywatelska wnioskowała o wotum nieufności.
Zdymisjonowani ministrowie zostali powołani na stanowiska sekretarzy stanu w kierowanych przez nich resortach. Będąc sekretarzami stanu, kierują oni swoimi ministerstwami. Premier nie wykluczył, że będzie wnioskował do prezydenta o ponowne nominowanie ich na ministrów.
Jutro miały być głosowane wnioski Platformy Obywatelskiej o wotum nieufności dla ministrów rządu Jarosława Kaczyńskiego. Odwołanie ministrów oznacza, że te wnioski są bezzasadne i nie będą rozpatrywane. Platforma z początku wnioskowała o odwołanie 19 ministrów rządu premiera Kaczyńskiego, jednak po odwołaniu ministrów Ligi i Samoobrony z rządu, część z tych wniosków stała się bezzasadna. Dlatego jutrzejsze głosowanie miało dotyczyć 15-u wniosków.
Odwołani członkowie rządu to wicepremierzy Zyta Gilowska i Przemysław Gosiewski, minister w Kancelarii Premiera, Mariusz Błaszczak oraz: minister spraw zagranicznych Anna Fotyga, rozwoju regionalnego - Grażyna Gęsicka, skarbu państwa - Wojciech Jasiński, transportu - Jerzy Polaczek, zdrowia - Zbigniew Religa, nauki i szkolnictwa wyższego - Michał Seweryński, obrony narodowej - Aleksander Szczygło, środowiska - Jan Szyszko, kultury i dziedzictwa narodowego - Kazimierz Michał Ujazdowski, koordynator do spraw służb specjalnych - Zbigniew Wassermann, gospodarki - Piotr Woźniak oraz sprawiedliwości - Zbigniew Ziobro.
Prezydent Lech Kaczyński, na wniosek premiera powołał Annę Fotygę na urząd ministra spraw zagranicznych. Fotyga przebywa w portugalskim Viana do Castelo, gdzie uczestniczy w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE w ramach Konferencji Międzyrządowej (IGC) przygotowującej nowy traktat UE. Spotkanie poświęcone jest przede wszystkim pracom nad nowym traktatem, które mają się zakończyć 18 października na szczycie w Lizbonie.
Na swoich stanowiskach pozostało siedmiu ministrów, którzy zostali powołani po rozpadzie koalicji. Są to:minister budownictwa Mirosław Barszcz, gospodarki morskiej - Marek Gróbarczyk, sportu i turystyki - Elżbieta Jakubiak, pracy i polityki społecznej - Joanna Kluzik-Rostkowska, edukacji narodowej - Ryszard Legutko, rolnictwa i rozwoju wsi - Wojciech Mojzesowicz oraz szef resortu spraw wewnętrznych i administracji - Władysław Stasiak.
źródło: IAR/ISB




























































