W Arkadag, mieście widmie, zbudowanym od podstaw z kaprysu byłego prezydenta Turkmenistanu Gurbanguly Berdimuhamedowa, mieszkać mogą jedynie osoby posiadające własne mieszkanie, a wynajem jest niemożliwy - informuje redagowany na uchodźstwie portal Turkmen News.


Położone w południowo-środkowej części Turkmenistanu miasto Arkadag jest oczkiem w głowie Gurbanguly Berdimuhamedowa, byłego prezydenta jednego z najbardziej autorytarnych państw świata, jakim jest Turkmenistan. Jest ono w istocie kaprysem byłego władcy, który w 2022 roku oficjalnie scedował władzę w kraju na swojego syna, Serdara, wciąż sterując jednak państwem z tylnego siedzenia.
Budowa miasta rozpoczęła się w 2019 roku. Jego nazwa oznacza w języku turkmeńskim „patron, opiekun” - to tytuł, który Gurbanguly Berdimuchamedow nadał sam sobie w okresie swojego panowania (2006-2022).
Turkmeńskie władze i oficjalne media przedstawiają Arkadag jako pierwsze „inteligentne miasto” w kraju. Podczas oddawania go do użytku informowano, że w Arkadagu wszystkie budynki są białe, a wszystkie bloki mieszkalne mają siedem pięter. Dozwolone jest używanie tam tylko pojazdów elektrycznych.
Portal Turkmen News informuje, że w ostatnich tygodniach władze prowadzą działania zmierzające do tego, by miasto było jeszcze "porządniejsze" niż w pierwotnym zamyśle.

Władze kontrolują mieszkania sprawdzając, czy ich lokatorzy mają stałe zameldowanie (przy jednoczesnym zakazie posiadania innego miejsca zamieszkania), stałą pracę w mieście oraz czy pozostają w bliskim pokrewieństwie z właścicielem lokalu. Dozwolone jest mieszkanie u własnych rodziców czy dzieci, jednak rodzeństwo (nie wspominając o dalszych krewnych) uważane jest już za zbyt daleką rodzinę i osoby takie muszą wyprowadzić się w ciągu doby. Stoi to w sprzeczności z turkmeńskimi zasadami gościnności i obowiązkiem pomagania rodzinie.
„Kontrolerzy” nie wskazują podstaw prawnych takich działań; w powszechnej opinii jest to widzimisię Gulszat Mammedowej, obecnej mer miasta, która wypełnia polecenia „patrona” miasta, Gurbanguly Berdimuhamedowa - informuje portal.
Jedynym sposobem zamieszkania w mieście pozostaje zakup mieszkania na kredyt hipoteczny, uwarunkowany wpłatą dziesięcioprocentowego wkładu własnego (2-3 tys. USD, co w warunkach Turkmenistanu jest kwotą zaporową); przy załatwianiu formalności dotyczących kredytu konieczna jest też „nieformalna opłata” dla pracownika państwowego banku, udzielającego kredyt.
Studenci będącej oczkiem w głowie Berdimuhamedowa seniora Międzynarodowej Akademii Hodowli Koni lub jednej z kilku innych uczelni mogą mieszkać wyłącznie w akademiku, nawet gdy ich krewni dalsi niż rodzice mają w mieście mieszkanie. Nie ma możliwości legalnego wynajmu mieszkania, a wynajem „na czarno” jest ścigany z całą surowością.
Państwowa telewizja (która jest jedyną stacją w kraju) pokazuje, że szczęśliwi nabywcy mieszkań otrzymują je w pełni umeblowane i wyposażone. W praktyce jednak wygląda to inaczej. Wraz z zakupem nabywcy dostają wymóg, by w ciągu dwóch–trzech dni całkowicie je umeblować. Ten „pokazowy” wygląd, w jakim lokal ma zostać odebrany, mieszkańcy tworzą w pośpiechu sami — wyłącznie na potrzeby sprawozdawczości urzędników. Ponadto mieszkania często są niedorobione i pełne usterek.
„Załóżmy, że wydam fortunę na tę niedokończoną norę. A gdzie gwarancja, że za kilka lat nie przyjdą do mnie z nakazem wyprowadzki, bo Berdimuhamedow ogłosił nową listę wymogów, których nie spełniam?” — zastanawia się anonimowy rozmówca Turkmen News. (PAP)
jlh/ adj/



























































