W drugim kwartale wydatki budżetowe Norwegii przekroczyły przychody – wynika z badań krajowego urzędu statystycznego. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w latach 90.


We wtorek norweskie biuro statystyczne SSB opublikowało raport, z którego wynika, że kraj odnotował pierwszy od ponad 20 lat kwartalny deficyt budżetowy. W drugiej ćwiartce roku dochody państwa w ujęciu rocznym zmalały o 2,3%, przy jednoczesnym wzroście wydatków o 8%. Deficytowa dziura po przeliczeniu na dolary sięgnęła około 600 mln USD.
Według SSB, główną przyczyną zmniejszających się wpływów do budżetu były spadające przychody z tytułu podatków związanych z wydobyciem ropy. W ciągu roku wpływy z tego źródła zmalały o połowę - z 46 do 23 mld koron. Wzrosły natomiast rządowe koszty operacyjne (+6,7%).
Ponad połowę tych wydatków stanowią pensje oraz płace pracowników centralnej sfery budżetowej, które wzrosły o 5,1%. Większą część całkowitych kosztów budżetu stanowią jednak różnego rodzaju transfery. W drugim kwartale na ten cel przeznaczono równowartość ok. 3 mld dolarów, co stanowiło wzrost o niecałe 9% w porównaniu do drugiego kwartału 2015 r.
Gospodarka Norwegii, w dużej mierze oparta na wydobyciu ropy naftowej, od kilku lat musi borykać się ze stosunkowo niskimi cenami tego surowca. Pomimo pewnego ożywienia od początku roku, obecnym cenom daleko jeszcze do wartości z chociażby 2014 r. Ma to również wpływ na wyniki Norweskiego Państwowego Funduszu Emerytalnego, który inwestuje środki pochodzące z nadwyżek przychodów ze sprzedaży krajowej ropy naftowej.
Mikołaj Fedkowicz




























































