To mógł być dzień, który zapowiadał się jako jednoznacznie spadkowy. Wątpliwości w sektorze półprzewodników, kłopoty z Cieśniną Ormuz i jeszcze „jastrzębie” wypowiedzi Kevina Warsha. I wtedy nadszedł wręcz podejrzanie „miękki” odczyt inflacyjny, który odwrócił losy sesji.


Wydarzeniem dnia miał być raport na temat inflacji konsumenckiej w Stanach Zjednoczonych. I faktycznie był. Inflacja CPI w największej gospodarce świata w czerwcu zanotowała sensacyjny spadek. Dynamika roczna obniżyła się z 4,2% do 3,5%, zaskakując ekonomistów liczących na odczyt rzędu 3,8-3,9%. Ale prawdziwym szokiem było to, że indeks cen dóbr konsumenckich odnotował spadek aż o 0,4% mdm.
Wiadomo było, że w dół poszły ceny paliw. Ale dodatkowo spadki cen w ujęciu miesięcznym odnotowano w wielu tzw. kategoriach bazowych: np. w przypadku używanych aut, mebli czy towarów medycznych. W rezultacie bazowa inflacja CPI (czyli bez uwzględnienia cen żywności, paliw i energii) zmalała z 2,9% do 2,6%. Skutek: rynkowa wycena szans wrześniowej podwyżki stóp procentowych w Rezerwie Federalnej zmalała z 75% do ok. 46%. Z rynku terminowego wyparowały też rachuby na 25-punktową podwyżkę już na lipcowym posiedzeniu FOMC – wynika z obliczeń FedWatch Tool.
Ta inflacyjna ulga sprawiła, że rentowność 2-letnich obligacji rządu USA spadła o blisko 10 pb. po tym, jak wcześniej osiągnęła przeszło roczne maksimum. Niższa stopa dyskontowa zwiększa modelową wycenę akcji, co we wtorek zobaczyliśmy na Wall Street. Indeks S&P 500 zyskał 0,38%, choć przed publikacją statystyk inflacyjnych rynek terminowy obstawiał spadki. Nasdaq Composite zwyżkował o 0,90% i finiszował z wynikiem 26 107,01 punktów. Średnia przemysłowa Dow Jonesa pozostała praktycznie bez zmian na wysokości 52 508,27 pkt.
Wcześniej zapowiadało się na spadkowy dzień. Inwestorzy mają świadomość, jak bardzo „rozgrzany” i napompowany zlewarowaym kapitałem jest sektor producentów pamięci komputerowych. Wtorek był jednak dniem odbicia w tym segmencie: akcje Micron Techology podrożały o blisko 5%, a kurs Sandiska wzrósł o 5%. Jeszcze większy wpływ na giełdowe indeksy miały zwyżkujące o przeszło 4% walory Nvidii.

Nastrojów na W all Street nie poprawiła też coraz bardziej napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie. W Zatoce Perskiej wróciliśmy do regularnej wojny pomiędzy USA a Iranem. W odwecie Teheran zagroził zablokowaniem cieśniny Bab al-Mandab – czyli „wlotu” do Morza Czarnego. Trwa też walka o kontrolę nad Cieśniną Ormuz, którą chcą kontrolować tak władze Iranu jak i USA. Na szczęście prezydent USA Donald Trump wycofał się z kuriozalnej propozycji opodatkowania stawką 20% całego tranzytu przez Cieśninę Ormuz.
Optymizmu dostarczyły za to wyniki amerykańskich banków. Akcje JP Morgan Chase zyskały 2,5%. Bank podał, że przychody ze sprzedaży i handlu instrumentami o stałym dochodzie, walutami i surowcami wyniósł w II kw. 6,05 mld USD wobec oczekiwanych 6,29 mld USD. Kurs Goldman Sachs wzrósł aż o 9%, ponieważ zysk na akcję okazał się o połowę wyższy od oczekiwań analityków. Taniały za to papiery Wells Fargo. Z kolei walory Bank of America zyskały prawie 2 proc., gdyż wyniki banku za II kw. były wyższe od oczekiwań. Za to kurs Citigropy zniżkował o 5%, mimo że wyniki banku za II kw. były wyższe od oczekiwań.
Akcje IBM zanotowały tąpnięcie aż o 25% po tym, jak firma podała, że wstępne przychody za drugi kwartał nie spełniły oczekiwań. Prezes IBM przyznał otwarcie, że spółka została zaskoczona nagłą i bardzo gwałtowną zmianą struktury oraz harmonogramu zamówień wśród klientów. Chodzi o gigantyczne nakłady CAPEX, jakie są fundamentem całej rewolucji AI.
- Nakłady inwestycyjne miały w większym stopniu trafić do spółek takich jak IBM, jednak w obliczu ekstremalnych niedoborów na rynku pamięci DRAM/HBM coraz większą część budżetów inwestycyjnych spółki musiały przekierowywać w stronę pamięci. Pierwszą ofiarą takiego stanu rzeczy są spółki takie jak IBM - wskazał analityk XTB Kamil Szczepański.
KK






























































