REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nieudane przełamanie na froncie nowojorskim

2011-12-08 22:05
publikacja
2011-12-08 22:05
Po trzech dniach dreptania w miejscu amerykańskie indeksy zrobiły duży krok wstecz. Próba przełamania technicznych oporów zakończyła się klęską giełdowych byków i kontratakiem niedźwiedzi. Na rynku panuje nerwowe wyczekiwanie na rezultaty piątkowego szczytu strefy euro.

Początek sesji nie zapowiadał tak głębokiego odwrotu. Godzinę przed jej rozpoczęciem mikołajkowy prezent dał rynkom Europejski Bank Centralny, zgodnie z oczekiwaniami obniżając koszty kredytu o 25 pb. Ponadto EBC zafundował bankom operacje zwiększające płynność. Banki z eurostrefy będą mogły uzyskać preferencyjne pożyczki aż na 36 miesięcy.

Ale inwestorzy najwyraźniej liczyli na coś więcej, bo akcje banków mocno taniały. Być może dlatego, że Mario Draghi nie obiecał nieograniczonego skupu obligacji skarbowych (czyli drukowania euro). Szef EBC utrzymał resztki niezależności mówiąc, że kryzys wymaga rozwiązań po stronie polityki fiskalnej.

Dodatkowo nastroje pogorszył komunikat Europejskiego Nadzoru Bankowego, według którego banki z UE potrzebują 114,7 mld euro dodatkowego kapitału, a nie 106 mld euro, jak podawano wcześniej. Choć faktyczne potrzeby kapitałowe sektora są zapewne kilkukrotnie większe, to taka informacja nie mogła zachęcać do kupowania akcji. Np. notowania niemieckiego Commerzbanku zanurkowały o 10%.

Jedyną nadzieją na uratowanie strefy euro zostali politycy, którzy dziś wieczorem zebrali się w Brukseli. Rynek oczekuje cudów, co w obliczu głębokich podziałów w Europie jest bardzo niebezpieczną mieszanką. Nie pomogły nawet lepsze od oczekiwań dane makro z USA, gdzie liczba noworejestrowanych bezrobotnych obniżyła się z 404 tys. do 381 tys.

Indeks S&P500 spadł o ponad 2%, odbijając się od 1.260 punktów. Kupujących zatrzymały silne opory techniczne skumulowane w okolicach tego poziomu. S&P500 odbił się od swej 200-sesyjnej średniej kroczącej, górnego ograniczenia linii trendu spadkowego oraz 61,8% zniesienia tegorocznej bessy.

Z oczywistych względów najgorzej radziły sobie akcje spółek z sektora finansowego. Bankowy indeks KB spadł o 4%, a walory takich gigantów jak Bank of America czy Citigroup przeceniono odpowiednio o 4% i 6%.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl



 

 

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Ta spółka w końcu wejdzie na wyższy poziom? Chyba się skuszę
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~k
Wlochy zaoszczedzily 30mld akurat tyle by starczylo na odsetki. Ile narobia dlugu w przszlym roku? 100mld, 150 czy 200mld. Bez reformy panstwa sie nie obejdzie. A to ze rzad nie pobiera pensji to jest przyklad jakie to sa reformy. Jedyna zmiana jaka proponuje Merkozy to wiecej centralnego zarzadzania, czyli wiecej urzednikow wiecej Wlochy zaoszczedzily 30mld akurat tyle by starczylo na odsetki. Ile narobia dlugu w przszlym roku? 100mld, 150 czy 200mld. Bez reformy panstwa sie nie obejdzie. A to ze rzad nie pobiera pensji to jest przyklad jakie to sa reformy. Jedyna zmiana jaka proponuje Merkozy to wiecej centralnego zarzadzania, czyli wiecej urzednikow wiecej przez nich podzialu dobr, wiecej podatkow, wiecej kontroli i wiecej drukowania. heh zycze powodzenia, na rok moze dwa wystarczy.
~Szybi
Ja wiem że większość graczy tych wielkich ale i tych małych chciałoby zarabiać za darmo czyli zeby ECB zajął się drukowaniem pieniędzy a indeksy by rosły. Ale na szczęście ECB i Merkel (ich postawa bardzo mi się podoba) patrzą trochę dalej, nie chcą nabijania kasy bankom i zaspokajania każdej zachcianki rozhisteryzowanych inwestorów,Ja wiem że większość graczy tych wielkich ale i tych małych chciałoby zarabiać za darmo czyli zeby ECB zajął się drukowaniem pieniędzy a indeksy by rosły. Ale na szczęście ECB i Merkel (ich postawa bardzo mi się podoba) patrzą trochę dalej, nie chcą nabijania kasy bankom i zaspokajania każdej zachcianki rozhisteryzowanych inwestorów, ale realnych zmian w gospodarce czyli m. in oddłużenia państw. Rząd Montiego zrobił krok w dobrym kierunku. Chodzi o to by za rok ropa nie kosztowała 150-200 USD i było przyzwolenie na ciągle taki sam styl życia w Europie. Tak jak prywatna osoba gdy za bardzo się zadłuży musi zacząć oszczędzać i/lub szukać źródeł dodatkowego dochodu, podobnie taka zdrowa polityka musi zaistnieć na poziomie państw. A żeby zarabiać na giełdzie rzeba być czasem na L czasem na S i dużo pracować. Czasem rynek za to zapłaci a czasem nie, ale nie daje w długim terminie nic za darmo.

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki