Amerykańskie giełdy podczas pierwszej sesji w 2019 roku wybroniły się przed spadkami. I to w dodatku w sytuacji, w której niemal wszystkie atuty były po stronie giełdowych "niedźwiedzi".


Na otwarciu noworocznej sesji S&P500 tracił 1,5%, nurkując poniżej 2500 punktów. Zdawało się, że po krótkim, poświątecznym odbiciu wszystko wraca do grudniowej normy. Tym bardziej, że informacje napływające z gospodarki były świetnym uzasadnieniem dla powrotu do trendu spadkowego.
W Chinach wskaźnik PMI dla przemysłu znalazł się poniżej bariery 50 punktów, sygnalizując pojawienie się tendencji recesyjnych w "fabryce świata".Chińskie giełdy zareagowały bardzo negatywnie: Shanghai Composite stracił 1,15%, a hongkoński Hang Seng poszedł w dół aż o 2,77%. Nie rozpieszczały także "przemysłowe" PMI w Europie - spadek aktywności odnotowano w Czechach, Polsce, Francji i we Włoszech. Takie odczyty zwiększają ryzyko recesji w Europie w 2019 roku. Także w USA koniunktura powoli "siada". Indeks zaskoczeń ekonomicznych w przypadku amerykańskich danych makro osiągnął najniższy poziom od sierpnia 2017 roku.
Trudno się zatem dziwić, że po takiej dawce złych wieści Wall Street zaczęła rok na czerwono. Jednakże tym razem giełdowe byki postanowiły pokazać rogi i nie oddały sesji bez walki. S&P500 szybko odrobił straty, po rynek stanął w okolicy 2500 pkt. Ale rzutem na taśmę dzień udało się zakończyć na plusie. W przypadku S&P500 było to +0,13%. Dow Jones zyskał ledwie 0,08%. Nasdaq poszedł w górę o 0,46%.
O ile rynek akcji okazał się zaimpregnowany na złe nowiny, o tyle znacznie większy rynek długu nie miał żadnych wątpliwości. Inwestorzy szeroką ławą ruszyli po bezpieczeństwo, kupując obligacje rządu USA. Rentowność amerykańskich 10-latek spadła do 2,65%, osiągając najniższy poziom od 11 miesięcy. Jak dla mnie to dość jednoznaczny sygnał, że poważny kapitał obstawia spowolnienie gospodarcze. I że wciąż pozostaje w trybie risk-off.

Wsparciem dla giełdowych indeksów były spółki naftowe - Exxon Mobile i Chevrona zyskały po ok. 2%. O ponad 6% podrożały walory General Electric, które kontynuowały odbicie po tym, jak w grudniu wyznaczyły niemal 10-letnie minimum. Po przeciwnej stronie rynku stanęły przecenione o 6,8% akcje Tesli. Tak rynek zareagował na informację o nieco słabszych od oczekiwań liczbie dostarczonych pojazdów oraz o obniżce cen wszystkich swoich modeli, co według firmy ma być odpowiedzią na redukcję federalnej ulgi podatkowej.
Krzysztof Kolany



























































