Nadspodziewanie niskie odczyty inflacyjne we Francji i Hiszpanii mogą pozwolić Europejskiemu Bankowi Centralnemu na głębsze obniżki stóp procentowych. Traci na tym euro, które od kilku dni zmaga się z pokonaniem tegorocznych maksimów.


Z danych za ostatnie trzy miesiące rysuje się obraz nagłego ustąpienia sił inflacyjnych w głównych gospodarkach Europy. Pierwszym takim sygnałem był sierpniowy odczyt dla Niemiec, gdzie inflacja CPI po raz pierwszy od trzech lat spadła poniżej 2%. Wygląda na to, że we wrześniu do naszych zachodnich sąsiadów dołączyły Francja i Hiszpania.
Co więcej, wrześniowe spadki wskaźników inflacyjnych w obu krajach były zadziwiająco silne. We Francji inflacja CPI obniżyła się do 1,2% z 1,8% w sierpniu, podczas gdy ekonomiści spodziewali się wyniku na poziomie 1,6% rdr. Francuska inflacja HICP wyniosła 1,5% w stosunku do 2,2% w sierpniu i oczekiwań na poziomie 1,9%. Szokujący był głęboki miesięczny spadek obu indeksów. Zarówno CPI jak i HICP były o 1,2% niższe niż w sierpniu. Regresu tego raczej nie tłumaczą tylko tańsze paliwa.
Podobnie było w Hiszpanii, gdzie indeks cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) spadł we wrześniu o 0,6% mdm. Dzięki temu roczna inflacja CPI obniżyła się z 2,3% do 1,5% i była najniższa od marca 2021 roku. Rynkowy konsensu zakładał regres tylko do 1,9%. Z kolej unijny miernik inflacji konsumenckiej (czyli HICP) dla Hiszpanii ukształtował się na poziomie 1,7% rdr wobec 2,4% w sierpniu i oczekiwań rzędu 1,9%.
Przypomnijmy, że jeszcze w czerwcu hiszpańska inflacja CPI wynosiła 3,4%. We Francji było to 2,2%, a w Niemczech 2,3%. Zatem przez poprzednie trzy miesiące presja inflacyjna w trzech z czterech największych gospodarek eurolandu obniżyła się bardziej niż przez poprzednie sześć miesięcy. Rzecz jasna za sporą część tego regresu odpowiadają globalne rynki paliwowe, na których benzyna notowana jest po najniższych cenach o blisko trzech lat. Ale w danych widać też delikatne złagodzenie presji na wzrost cen usług, który w poprzednich miesiącach i kwartałach napędzał odczyty inflacyjne w wielu krajach Zachodu (jak również nadal napędza w Polsce).

Nawet jeśli obniżka europejskiej inflacji okaże się jedynie przejściowa, to już dostarczyła Europejskiemu Bankowi Centralnego dogodnego pretekstu, aby szybciej obniżać stopy procentowe. W tym roku EBC ściął stopę depozytową dwa razy, za każdym razem o 25 pb. Cięcia były więc dość ostrożne z obawy przed uporczywą inflacją w sektorze usług. Teraz te hamulce mogą puścić i kierownictwo EBC może zacząć odważniej redukować koszty kredytu. Zwłaszcza w sytuacji, gdy ożywienie unijnej gospodarki stanęło w miejscu i eurolandowi grozi stagnacja.
Pierwszą reakcję na taki scenariusz zobaczyliśmy już na rynku walutowym. Po publikacji danych z Francji i Hiszpanii kurs EUR/USD ruszył w dół, spadając o blisko 0,4%. Może to i niezbyt wiele, ale ważne jest miejsce, z którego rozpoczęły się te spadki. Jeszcze wczoraj eurodolar atakował tegoroczne maksimum na poziomie 1,12. Był to już drugi w ciągu pięciu tygodni nieudany atak na tegoroczny szczyt. Takie rozstrzygnięcia mogą przełożyć się na dłuższy okres słabości wspólnotowej waluty względem dolara.



























































