REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Niedzielne referendum – gdzie sens, gdzie logika?

Adam Torchała2015-09-04 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2015-09-04 06:00

Wielkimi krokami zbliża się pierwsze od dwunastu lat ogólnokrajowe referendum. Szkoda, że ten jeden z najważniejszych filarów demokracji bezpośredniej powraca w tak słabym stylu.

Podając za encyklopedią PWN, „w referendum pełnoprawni obywatele wypowiadają się w drodze głosowania powszechnego w sprawach o istotnym znaczeniu publicznym”. Zapis o nim znajduje się w 125 artykule konstytucji, który mówi, iż "W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe". Dobrym przykładem referendum decydującym o ważnej dla państwa kwestii było referendum akcesyjne przeprowadzone w 2003 roku, w którym obywatele wypowiedzieli się na temat przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Podstawową kwestią, która zadecydowała o rozpisaniu nadchodzącego referendum, były jednomandatowe okręgi wyborcze. Pierwszym pytaniem, na które odpowiedzą obywatele, będzie więc „Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?”. Ordynacja jest oczywiście rzeczą ważną, co udowodniły wyniki tegorocznych wyborów do brytyjskiego parlamentu. Tam, właśnie za sprawą JOW-ów, doszło do następującej sytuacji: Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, która uzyskała 12,6% głosów, otrzymała tylko jedno miejsce w Izbie Gmin, podczas, gdy Szkocka Partia Narodowa z łączną liczbą 4,7% głosów uzyskała aż 56 mandatów.

fot. Andrzej Hulimka / / EastNews

Poseł niby musi, ale nikt go nie zmusi

Warto jednak zauważyć, że kwestię ordynacji porusza IV rozdział Konstytucji RP, którego brzmienie może zmienić jedynie Sejm większością co najmniej 2/3 głosów. Ewentualne "tak" dla JOW-ów skutkowałoby jedynie zobowiązaniem dla właściwych organów państwowych do podjęcia działań, mających na celu realizację wiążącego wyniku referendum.

Takim działaniem mogłoby być złożenie przez prezydenta wniosku o zmianę konstytucji. To jednak Bronisław Komorowski uczynił już w maju. Projekt musi jeszcze m.in. zostać przegłosowany przez parlament, jednak jak wskazują konstytucjonaliści (np. prof. Winczorek) "nie istnieją żadne konsekwencje związane z niepodjęciem przez owe organy działań  w kierunku realizacji rozstrzygnięcia referendalnego". Najprawdopodobniej posła do głosowania na "tak", bądź obecności na sali (głosowanie nad zmianą konstytucji wymaga kworum) nic nie zmusi. Istnieje zatem spore ryzyko, że odpowiedź społeczeństwa nie będzie miała najmniejszego znaczenia.

Odpowiedź, która nic nie mówi

Prezydent Bronisław Komorowski zawarł jednak w referendum także dwa inne pytania. Pierwsze z nich dotyczy równie palącej kwestii – finansowania partii z budżetu państwa. Obywatele odpowiedzą na pytanie: „Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?”.

Załóżmy, że jedna osoba chce całkowitego zniesienia finansowania partii z budżetu, a druga chce, aby 50% pieniędzy z kieszeni każdego obywatela było przeznaczane na działalność partii. Jak powinni zagłosować? Obaj zagłosują na „nie”. Wprawdzie każdy z nich myśli w zupełnie inaczej, jednak obaj są za zmianą - a tego właśnie dotyczy pytanie.

Jedynym wnioskiem płynącym z "nie" jest konieczność zmiany systemu finansowania, ale referendum nie wyjaśni, w którą stronę ta zmiana powinna nastąpić. Nawet jeżeli założymy, że rzeczywiście głosujemy za ograniczeniem finansowania z pieniędzy obywateli (co nie jest wprost powiedziane), to w referendum nie ma przedstawionej żadnej alternatywy dla obecnego systemu. Jaką więc gwarancję ma głosujący, że będzie to zmiana na lepsze?

fot. / / EastNews

Gromkie „tak”, czyli po co pytać?

Teoretycznie najsensowniej postawionym pytaniem wydaje się ostatnie, a więc „Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej  rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?”. Należy jednak przypomnieć, że zasada ta jest już do prawa wprowadzana. Ustawę dotyczącą zmiany w ordynacji podatkowej w sierpniu rzutem na taśmę podpisał zresztą sam Bronisław Komorowski.

Dodatkowo można w ciemno założyć, że obywatele rękami i nogami zagłosują na "tak". Zasadność zadania tego pytania budzi wątpliwość. Sama sprawa zresztą nie jest dla narodu aż tak paląca jak niektóre inne kwestie. Odnieść próbował się do tego prezydent Duda, jednak ciężko było nie dostrzec nieścisłości, a także politycznego interesu także w zaproponowanych przez niego pytaniach.

Referendum - ważne czy nie?

Najprawdopodobniej jednak fakt, że wrześniowe referendum jest pełne nieścisłości i ma mało wspólnego z referendum w rozumieniu ustawy, post factum będzie mało istotny. Aby mogło ono nieść za sobą jakiekolwiek prawne konsekwencje, wymagana jest bowiem odpowiednia frekwencja. Artykuł 66 ustawy o referendach mówi, że "Wynik referendum jest wiążący, jeżeli wzięła w nim udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania". A warto dodać, że do tej pory w historii III RP na cztery referenda tylko jedno przekroczyło ów próg (wspomniane referendum akcesyjne z czerwca 2003 roku). Jest więc duża szansa, że referendum okaże się jedynie drogim, wartym 100 mln zł, sondażem opinii publicznej.

Nie można jednak zapominać, że w demokracji referendum jest bardzo ważną instytucją. To jedna z niewielu okazji, kiedy obywatele mogą bezpośrednio zadecydować w jakiejś ważnej dla swojego kraju kwestii. Rozwinięte społeczeństwa obywatelskie – tu za przykład może uchodzić choćby Szwajcaria – z takich okazji korzystają systematycznie. Ostatnimi czasy Helweci mogli się wypowiedzieć m.in. na temat powrotu do standardu złota, płacy minimalnej czy zaostrzenia polityki imigracyjnej. Szkoci z kolei blisko rok temu w referendum decydowali o swojej niepodległości.

Z tego punktu widzenia należy cieszyć się, że w Polsce ogólnokrajowe referenda zostały „odkurzone” i powróciły do łask po dwunastoletnim niebycie. Szkoda tylko, że powrót ten odbywa się w takim słabym stylu. Obywatele bowiem, gdy zobaczą, że coś nie działa bądź jest bublem, mogą się łatwo do tego zniechęcić.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (80)

dodaj komentarz
~Mama
Komoruski - zwroc teraz polsce 100 mln. Twoja decyzja o referendum byla prywata ktora zatwierdzil borsuk i jego kumple w senacie
~lewy
jakim prawem prezydent Komorowski bez podpisów obywateli podjął taką decyzję~, bym jako podatnik stracił 100mln zł? do pierdla z nim! oraz z całym senatem który to przegłosował?
~100baniekwzlew
rozliczcie komora, borusewicza i cale te PO za ten burdel.

~kościelny
dyspozycyjna tuba, jak mu zapłacą to napisze wszystko!
~Ciasteczko
nie rusza mnie to. I tak nie idę na ten cyrk. Komorowskiego spuściłem wraz z milionami innych wyborców do klopa, to i tam również spuszczam zarządzone przez analfabetę referendum. A Qkiz... wiele gada ale sensu w tym nie ma żadnego. Zainteresowani znajdą odpowiednie dowody na potwierdzenie moich słów. Wujek google zachęca do bliżej nie rusza mnie to. I tak nie idę na ten cyrk. Komorowskiego spuściłem wraz z milionami innych wyborców do klopa, to i tam również spuszczam zarządzone przez analfabetę referendum. A Qkiz... wiele gada ale sensu w tym nie ma żadnego. Zainteresowani znajdą odpowiednie dowody na potwierdzenie moich słów. Wujek google zachęca do bliżej przyjaźni w kwestiach poszukiwań :)
~TANDEM
Nareszcie Piechowiak napisał do rzeczy.
~as
Tyle że to Torchała pisał, ale fakt, dobry artykuł o niedobrym referendum.
~Ryszard
Prezydent Komorowski wystąpił z bezsensownymi pytaniami do referendum, taka opinia przeważa. Ponieważ koszt przewyższa 100 mln zł to uważam, że w przypadku, kiedy frekwencja nie przekroczy 50% uprawnionych powinien On za to zapłacić. Jest to bardzo proste rozwiązanie, gdyż ponosi odpowiedzialność za tą decyzję. Może wreszcie politycy Prezydent Komorowski wystąpił z bezsensownymi pytaniami do referendum, taka opinia przeważa. Ponieważ koszt przewyższa 100 mln zł to uważam, że w przypadku, kiedy frekwencja nie przekroczy 50% uprawnionych powinien On za to zapłacić. Jest to bardzo proste rozwiązanie, gdyż ponosi odpowiedzialność za tą decyzję. Może wreszcie politycy będą karani za swoje decyzje. W tym przypadku jest to ewidentne. Społeczeństwo powinno zdecydowanie domagać się od pana Komorowskiego zwrotu tych pieniędzy bo to on podjął taką nie trafioną decyzję.
~SONDA
Czy weźmiesz udział w niedzielnym referendum (z błyskotliwymi pytaniami)?

Zielony - Tak
Czerwony - Nie

(sonda sponsorowana przez polskiego podatnika)
~Wierzbno
A referendum ws. odwołania prezydent Warszawy ? Brawa dla autora....

Powiązane: Andrzej Duda

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki