"Nie ma bańki na rynku nieruchomości". Spadki cen przyjdą z Azji

Nad polski rynek nieruchomości nadciąga ochłodzenie i spadki cen – twierdzą eksperci. Te przyjdą z Azji, gdzie na rynku mieszkań notowane są nawet dwucyfrowe obniżki. Mieszkań na rynku będzie też mniej. Wszystko przez mniejszy zapał deweloperów i mniejszą liczbę pozwoleń na budowę, na co wpływ mieli także urzędnicy.

Indeks cen nieruchomości ubran.one przygotowany dla Bankier.pl i „Pulsu Biznesu” za czerwiec 2019 r. dla całej Polski wyniósł 101,94 pkt. i wzrósł o 0,22 pkt. w porównaniu z majem i o 4,49 pkt. w relacji do czerwca ubiegłego roku.

Jak twierdzi większość ekspertów rynku nieruchomości, najbliższe miesiące powinny przynieść stabilizację popytu i znacznie bardziej umiarkowane wzrosty cen niż w poprzednich miesiącach.

(fot. cherezoff / YAY Foto)

– Jedynie 30 proc. ankietowanych prognozuje, że do końca roku warunki gospodarcze wpływające na rynek nieruchomości ulegną pogorszeniu – mówi Barbara Bugaj, starszy analityk ds. rynku nieruchomości Cenatorium.

W maju wzrosły także wartości pozostałych indeksów - zarówno dla grupy dużych miast, jak i Warszawy. Indeks dla grupy dużych miast, który wyniósł 103,68 pkt. był o 0,16 pkt. wyższy niż w maju i o 5.78 pkt. wyższy niż przed rokiem. Z kolei indeks dla Warszawy wyniósł 103,26 pkt. – o 0,6 pkt. więcej niż miesiąc wcześniej i o 5,71 pkt. więcej niż w czerwcu ubiegłego roku.

Drugi miesiąc z rzędu, po kwietniowej korekcie, wzrósł także indeks urban.one dla gruntów pod zabudowę. W porównaniu z majem wzrósł o 0,57 pkt., a w relacji do czerwca 2018 r. był o 2,77 pkt. wyższy.

Zapał deweloperów słabnie

W pierwszym półroczu deweloperzy rozpoczęli budowę 66,6 tys. mieszkań. I choć, jak informuje Marcin Krasoń, ekspert obido.pl, to niemal tyle samo (wzrost o 0,3 proc.), co w analogicznym okresie ubiegłego roku, w kolejnych miesiącach ich liczba może spadać. Wszystko przez zmniejszającą się liczbę uzyskiwanych pozwoleń na budowę, która w porównaniu z pierwszymi sześcioma miesiącami ubiegłego roku spadła o 5 proc. do 77,7 tys.

– To sygnał, iż zapał deweloperów trochę ostygł – twierdzi Marcin Krasoń. – Ochłodzenie nastrojów do rozpoczynania kolejnych inwestycji jest prawdopodobnie związane z niższą sprzedażą mieszkań w pierwszej połowie roku – dodaje.

Bańka mieszkaniowa to fikcja

Jak zauważa Wojciech Bartosik, analityk Domu Maklerskiego Michael/Ström, niższa sprzedaż wynikała m.in. z przeprowadzonych jesienią wyborów samorządowych. Przedwyborcze zamieszanie miało z kolei opóźniać procesy administracyjne i wydawanie pozwoleń na budowę.

– Z drugiej strony na spadek sprzedaży wpływało sterowanie nią przez deweloperów w celu podbijania osiąganych marż – zauważa Wojciech Bartosik. Jak dodaje, nie ma mowy o bańce mieszkaniowej, z jaką mieliśmy do czynienia jedenaście lat temu. – Tempo wzrostów cen jest zdecydowanie mniej gwałtowne niż przed 2008 r., a poziomy sprzedaży są obecnie niewiele niższe od rekordowych z 2017 r.
Wszystko wskazuje na to, że sytuacja na rynku mieszkań jest cały czas pod kontrolą. Co prawda wciąż widoczny jest spadek sprzedaży mieszkań deweloperskich, jednak jego tempo jest już niższe.

W drugim kwartale liczba sprzedanych mieszkań w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku spadła o 3,5 proc. W przypadku podaży nie widać jeszcze znacznej nadwyżki, a popyt wciąż jest w stanie ją skonsumować.

– Nie można jednak nie zauważyć faktu, że dochodzi do lekkiego spowolnienia, na które wpływ mają wciąż rosnące ceny.

Spadki cen przyjdą z Azji

Problemy na rynku nieruchomości od miesięcy pozostają te same - chroniczny brak gruntów budowlanych i brak siły roboczej, które utrzymują ceny budów na historycznie najwyższym poziomie. Wpływają także na dłuższy niż standardowe 12-18 miesięcy czas trwania inwestycji.

Wszystko to do spółki z ostrzejszymi kryteriami banków przy udzielaniu kredytów hipotecznych sprawia, że w opinii ekspertów nad polski rynek nieruchomości nadciąga ochłodzenie i spadki cen.

– Schłodzenie rynku może nadejść wraz z końcem roku. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że na światowych rynkach mieszkań i domów już trwa, to jest kwestią czasu pojawienie się go także u nas. W Hongkongu, Australii, Emiratach Arabskich i Chinach zanotowano nawet dwucyfrowe spadki cen mieszkań. Oznacza to wejście światowej koniunktury w nową, spadkową fazę – zaznacza Michał Kubicki, prezes zarządu CMP Center Management Polska.

O tym, że to właśnie z Azji przyjdą spadki cen mieszkań, a nawet kryzys na rynku nieruchomości, mówią także badacze tego rynku. Wszystko za sprawą problemów ze sprzedażą mieszkań i popytem spekulacyjnym w Chinach, a także niespłacanymi kredytami hipotecznymi w Japonii.

– W Chinach są problemy ze sprzedażą nie pojedynczych mieszkań, ale całych miast wybudowanych przez deweloperów. Ponadto inwestorzy kupowali mieszkania i trzymali je puste, licząc na wzrost cen, a te spadły o 30 proc. – zauważył podczas czerwcowej konferencji "Kondycja i kierunki rozwoju wrocławskiego rynku mieszkaniowego" prof. Bogusław Półtorak z wrocławskiego Uniwersytetu Ekonomicznego. – Symptomy kryzysu widać również w Japonii, gdzie problemem są wyludniające się miasta, brak przestrzeni i w konsekwencji wysokie ceny w największych aglomeracjach, a także niespłacane kredyty – dodaje.

Mieszkania na wynajem

Choć, przynajmniej na razie, nie widać wyhamowania popytu inwestycyjnego, wkrótce wpływ na to mogą mieć planowane zmiany w prawie dotyczącym najmu krótkoterminowego, np. poprzez serwisy typu Airbnb. Mniejszy popyt inwestycyjny może wpłynąć z kolei na zahamowanie wzrostu cen.

– Istnieje możliwość, że w takiej sytuacji wzrost cen mieszkań mógłby spowolnić lub nawet chwilowo się zatrzymać. Z drugiej strony w miastach turystycznych mogłoby to trochę uzdrowić rynek sprzedaży i najmu na potrzeby mieszkańców, a nie turystów – tłumaczy Michał Kubicki.

Marcin Kaźmierczak

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 jsunday

Nie potrzebny jest żaden kryzys. Wystarczy korekta związana z cyklicznością i poziom cen, który nie pozwala na ich zakup.

Domki srojące na stosie pieniędzy na tle wykresu
Fot. stock.adobe.com/JeanLuc
Ostatnie 4 kwartały to okres najbardziej dynamicznych podwyżek stawek cen nowych mieszkań od połowy 2013 r. , czyli początku sprzedażowego boomu. Z największych rynków kraju tylko Łódź i Poznań zanotowały wyniki jednocyfrowe, licząc r/r.

Jeszcze w tym roku zwyżka cen mieszkań nie tylko powinna zostać definitywnie zatrzymana, ale być może zobaczymy już pierwsze symptomy nieuniknionej cenowej korekty #CenyMieszkań
Natomiast wzrost cen w Warszawie to 15 proc., we Wrocławiu 12 proc., a w Krakowie rekordowe 16,5 proc.

– Mieszkaniowy rynek pierwotny dotarł nominalnie, a więc bez uwzględnienia inflacji, do okolic poziomów cen szczytu hossy sprzed dekady, to bardzo silna bariera, zarówno w znaczeniu technicznym jak i psychologicznym, ewentualne dalsze wzrosty byłyby więc uznane przez rynek za pompowanie bańki spekulacyjnej, co powinno skutecznie powstrzymać dalszą aprecjację cen – mówi w rozmowie z MarketNews24 Jarosław Jędrzyński, analityk rynku nieruchomości w RynekPierwotny.pl.



Czytaj także: To koniec mieszkaniowej hossy?

REKLAMA
Pierwsze symptomy nieuniknionej cenowej korekty
Wzrost stawek oferowanych od kwietnia do czerwca istotnie wyhamował, osiągając średnio na głównych rynkach kraju poziom ok. 2 proc. Co więcej, ceny w Poznaniu już nie uległy zmianie, a w Krakowie nawet spadły o niespełna 1 proc.

Jeżeli ta tendencja się utrzyma, to jeszcze w tym roku zwyżka cen mieszkań nie tylko powinna zostać definitywnie zatrzymana, ale być może zobaczymy już pierwsze symptomy nieuniknionej cenowej korekty.

Czytaj także: Ceny mieszkań mogą spaść?

REKLAMA
Inne artykuły ze źródła "MarketNews24":
Użytkowanie wieczyste: przedsiębiorcy będą dłużej spłacać opłatę przekształceniową
Jak zakończyć działalność firmy, unikając przy tym katastrofy?
Boris Johnson premierem Wielkiej Brytanii. Będzie brexit bez umowy?
Rynek nieruchomości jest zjawiskiem cyklicznym, a w swej krótkiej historii zdążył już w Polsce wypracować konkretne przedziały cenowe dla poszczególnych faz koniunktury, a na tej podstawie można oceniać, że od około roku znajduje się on już w początkowej fazie spowolnienia, które materializuje się w spadkowych parametrach sprzedaży lokali z pierwszej ręki. Z kolei tendencje cenowe czy statystyki nowych inwestycji reagują na koniunkturalne przesilenie zawsze z pewnym, często znacznym poślizgiem, stąd też wciąż rosnące stawki i wciąż wysoki, choć także z symptomami słabnięcia optymizm inwestycyjny deweloperów.

Jak głęboka może być korekta cenowa?
– Skoro mieszkania deweloperskie podrożały w kraju od początku ożywienia w 2013 r. Średnio o 25 proc., z czego gros wzrostów przypadło na rok ubiegły, to korekta takiej zwyżki powinna zamknąć się w zakresie od kilku do kilkunastu procent w perspektywie 3-4 letniej, czyli najbardziej prawdopodobnego momentu kolejnego rynkowego przesilenia – ocenia Jarohttps://alebank.pl/ceny-mieszkan-beda-spadac-nawet-o-kilkanascie-procent/?id=293649&catid=22871&cat2id=30292sław Jędrzyński.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 55 modulometer

A wszystko dlatego że mieszkania wyłączono z cpi. Nie kto inny jak nieoceniony Eryk Łon w niedawnym wywiadzie stwierdził że mieszkania to podstaowa potrzeba zyciowa. Skoro tak , skoro M to potrzeba taka sama jak bułka czy mleko to czemu mieszkania zaliczono do dóbr inwestycyjnych i wyłączono z odczytów CPI? Ano dlatego że od razu stopy byłyby wyższe o kilka pkt procentowych a to nie po myśli dzisiejszych włodarzy finansów. i tak drenują nam oszczędności, pompują ceny nieruchomości a kretyńskie CPI nie potrafi przebić 3% przy tej galopadzie cen żywności i usług. Przecież to jest śmieszne.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 4 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
42 19 m1410

W Dubaju nieruchomości spadają od momentu, w którym w Polsce zaczęły rosnąć - to w kwestii synchronizacji Polski z całym światem, więc panowie specjalysty - nie wymyślajcie. To samo w Kanadzie, tam załamanie było dwa lata temu, w Australii też i co z tego. Tam była prawdziwa bańka, u nas przyczyny wzrostu cen mieszkań są zupełnie inne, po pierwsze ich brakuje i jest ciągły deficyt, po drugie mieszkania w Polsce rosną najwolniej w Europie, a w zasadzie nie rosną, bo są na poziomie sprzed 10 lat, a po trzecie wszyscy wiedzą, że zarobki rosną, inflacja, koszty działek, brak terenów, mniejsza podaż, koszty wykonawstwa itd. Ceny mogą się ustabilizować, ale do poziomów z 2014 roku nie wrócą już nigdy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
28 24 and00

Ogólnie zauważam taka tendencje na forum Bankiera
Złoto? To jest to warto kupić zawsze i zawsze jest tanio, realna wartość to +∞
Nieruchomości? Bańka, kredyciarze, zaraz załamanie, generalnie powinny być darmo


! Odpowiedz
5 28 zaziuruda

Oczywiście, że jest podobieństwo tylko, że tym razem to nie złe kredyty w Stanach, ale na rynku Azjatyckim. Różnica wtedy Chińczycy ratowali światową finasjerę, czuy dzisiaj to beda robić śmiem wątpić.

To jedna sparwa druga złe kredyty polaków. W ciągu lat 5 wzrosło o 185%, artykuł był na bankierze proszę sobie poszukać. Przypominam kredyty nie spłacane.Same banki powiedziały, że będą zaciśniać politykę kredytową we względu na zbyt duża wciąż rosnącą liczbę złych kredytów.

Południowa Korea walczy z Japonią(wojna handlowa0. Chiny z USA. Europa ze Stanami. WLk Brytania wciąz nie wie gdzie bedzie, niemiecka gosodrka hamuje aż się jej pięty palą a Ty nie widzisz przesłąne do problemów Polski? Przeciez to akurat nie zależy od polskiego rządu. Ty nie bój sie o nieruchomości, jak tak dalej wszyscy sie będą bawić to spadek na rynku nieruchomości to będzie dla nas najmnijsze zmartwienie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 7 zaziuruda

to miała byc odpowiedż do dziki_łosoś

! Odpowiedz
11 28 marxs

"Nie ma bańki na rynku nieruchomości" a obok info "Bitcoin mocno rośnie. Dołączy do złota i franka szwajcarskiego?'-czy to jest poważny portal ekonomiczny czy cuś w rodzaju pudelek.pl?

! Odpowiedz
10 34 cyklotron

Panie Witku:
pan ryzykuje więcej niż zdaje sobie z tego sprawę. Rynek nieruchomości już od dawna jest oderwany od realiów ekonomicznych a zatem nie podlega takiemu logiczznemu zdawałoby się rozumowania jakie pan przaedstawia. proszę poczytać sobie o wielkich rynkach nieruchomości jak np. USA Chiny EU itd.
Polska to jest malutki ryneczek finansowy
Stopy procentowe jak tylko pójdą w góre to zacznie się rzeź zakredytowanych pod szyję szczęśliwych nabywców kredytów mieszkaniowych.
W polsce można dostac kredyt na 8-krotnosc rocznych dochodów a w krajach rtozwinietych uważa się że wszystko powyżej 3-krotności jest olbrzymim ryzykiem i nie do udźwignięcia na dłuższą metę.
Kapitał spekulacyjny pojawia się szybko i szybko znika.
Ja już widziałem tych premierów ,którzy zapeniali publicznie ,że rynek nieruchomosći jest zdrowy i bańki nie ma na oczach milionów widzów w telewizji tylko ,że jak ich sądzili za przekrety to stwierdzali ,że pieniądze zarobili na wyścigach konnych( nie ma podatku w Irlandii)
To co pan robi to nie jest żadna ochrona kapitału . Jest to zwykłe naiwne i zyczeniowe inwestowanie a zatem bardzo ryzykowne

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
16 10 greatmongo

Dziwny komentarz. 3 krotnosc zarobkow?

W takim frankfurcie nad menem 1 pokojowe mieszkanie to wydatek na poziomie 200 tys euro. Rzadko da sie cos znalezc ponizej

Zwykle ludzie na reke maja 2 tys. A mlodzi jeszcze mniej. Wiec powiedzialbym, ze lepiej jest w Wawie gdzie pensja 4 k na start nie nalezy do rzadkosci, a mieszkanie 35 metrow kupisz w ok okolicy za 400-450 tys.

To co jest w Niemczech i na Zachodzie tanie to kredyt.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne