Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie rzekomo nieprawidłowej wyceny „stodoły” oraz kolekcji poroży, których minister środowiska Jan Szyszko miał nie wpisać do swojego oświadczenia majątkowego – informuje Radio Zet.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w związku z oświadczeniem majątkowym ministra Szyszki. Tym samym nie będzie śledztwa w sprawie słynnej „stodoły” oraz kolekcji poroży. Jak informuje Radio Zet, prokuratorzy uzasadniają swoją decyzję odnośnie do willi tym, że „poseł może wpisać wartość, jaką jego zdaniem przedstawia nieruchomość”.
Śledczy nie stwierdzili również nieprawidłowości przy wycenie kolekcji poroży ministra środowiska. W zawiadomieniu złożonym do prokuratury przez osobę prywatną wskazano, że wspomniana kolekcja, która nie trafiła do oświadczenia majątkowego Szyszki, ma być warta ok. 14 tys. zł. Rogi miały zostać skradzione z majątku ministra w województwie zachodniopomorskim. Szyszko zgłaszając kradzież, miał je wycenić na taką właśnie kwotę.
Tymczasem w oświadczeniu majątkowym powinny się znaleźć rzeczy, których wartość przekracza 10 tys. zł. Prokuratura stwierdziła, że wartość kolekcji nie przekracza wspomnianej kwoty.
„Stodoła” czy luksusowa willa?
Sprawę rogów i „stodoły” w czerwcu opisał tygodnik „Newsweek”. Zdaniem jego dziennikarzy minister Szyszko wycenił w swoim oświadczeniu majątkowym wartość budynku na 17 tys. zł, tymczasem na miejscu można zobaczyć luksusową willę wartą przynajmniej pół miliona złotych. Budynek znajduje się w Tucznie.

„Nazwa stodoła jest myląca: to 300-metrowa, murowana, zabytkowa dacza na atrakcyjnej działce niedaleko jeziora. Według agentów nieruchomości z pobliskich Wałcza i Piły taka nieruchomość, malowniczo położona na pojezierzu Wałecko-Myśliborskim, warta jest co najmniej pół miliona.” – pisał w swoim artykule tygodnik "Newsweek".
Minister Szyszko opisał ten budynek zdecydowanie skromniej: „Budynek stodoły poddany rewaloryzacji o pow. funkcjonalnej 302 m kw. (inwestycja 2014) przystosowany do celów laboratoryjno-mieszkalnych.”
Przypomnijmy, że zatajenie informacji w oświadczeniu majątkowym to przestępstwo, za które grozi do 5 lat więzienia. Kilka lat temu słynna była afera z zegarkiem ówczesnego ministra transportu Sławomira Nowaka. Nie wpisał on czasomierza wartego kilkanaście tysięcy złotych, za co ostatecznie musiał się pożegnać ze stanowiskiem w rządzie. Nowak został skazany w 2014 r. przez stołeczny sąd na 20 tys. zł grzywny w związku z zatajeniem zegarka w pięciu oświadczeniach majątkowych. Sąd apelacyjny zmienił ten wyrok w maju 2015 r. i umorzył postępowanie karne wobec byłego ministra. Zgodnie z nowym orzeczeniem Nowak miał zapłacić 5 tys. zł na fundusz pomocy pokrzywdzonym.




























































