Czyżby złota era platform streamingowych, w której nie patrząc na koszty, zamawiali lekką ręką po 8-10 odcinków serialu, odeszła na zawsze? Najwyraźniej. HBO już od dawna każe twórcom robić 1-2 odcinki, teraz i Netflix poszedł tą drogą.


Zgodnie z doniesieniami Deadline Netflix zamówił pierwszy testowy odcinek serialu komediowego "Little Sky". To zmiana, która zaszła po 12 latach w polityce platformy streamingowej (inne - np. HBO - od dawna już z niej korzystały). Do tej pory Netflix nie oszczędzał i zamiast pierwszych odcinków zamawiał pierwsze sezony. Korzystał też z modelu, w którym pilotażowe odcinki zrobiły inne studia (i zapłaciły za nie), a platforma zamawiała "jedynie" dalszy ciąg. Tu doskonałym przykładem może być np. "Lucyfer" czy "Różowe lata 90." (które już nie wyszły tak dobrze jak "Różowe lata 70." od Foxa).
W kuluarach mówi się, że dyrektorzy byli bardzo podekscytowani pomysłem na "Little Sky", ale chcieli zobaczyć jego pilot. Jest to szczególnie ważne przy komediach, by sprawdzić, czy są naprawdę zabawne.
O czym będzie serial "Little Sky"?
Reporterka Penelope Paul Porter (grana przez Samarę Weaving) ma marzenie: chce zostać szanowaną dziennikarką w najważniejszym wydaniu wiadomości. Niestety nie idzie jej dobrze bycie nawet przeciętną reporterką.
Pewnego dnia otrzymuje informację, że burmistrz Little Sky zaginął. Natychmiast wyrusza więc do odrobinę upiornego, a na pewno odległego miasteczka, czując, że to może ubyć jej szansa. Oczywiście sprawa okazuje się być o wiele bardziej mroczna i szalona, niż na początku zakładają widzowie.
Zmiana polityki dotyczącej pilotów to szerszy plan oszczędnościowy wprowadzony m.in. przez Belę Bajarię, która z telewizji przeszła o Netfliksa we wrześniu 2020 roku, by zostać dyrektorem ds. produkcji. Jeśli eksperyment z "Little Sky" się powiedzie, zapewne zobaczymy więcej komedii na platformie.
Inflacja także spowodowała zaciskanie pasa. Nie są to już czasy, w których David Fincher z "House of Cards" wchodził do studia i mówił: "bierzecie wszystko albo wychodzę". Choć i to powinno dać platformom streamingowym do myślenia, potrzeba bowiem dobrej produkcji, tj. wspomniana czy "Gry o tron" albo "Wednesday", a niekoniecznie lawiny tanich i miałkich, które może i widzowie obejrzą, ale na pewno do nich nie wrócą.

***
Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windosorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.




























































