Prezydent Karol Nawrocki zapewnił w czwartek, że jest w kontakcie z premierem Donaldem Tuskiem w sprawie ewentualnego członkostwa Polski w zainaugurowanej tego samego dnia Radzie Pokoju. Dodał, że przekazana wcześniej Kancelarii Prezydenta opinia MSZ w tej sprawie była „nie do końca poważna”.


Prezydent USA Donald Trump zainaugurował w czwartek podczas 56. Światowego Forum Ekonomicznego w Davos Radę Pokoju – gremium, mające – jak tłumaczył Trump – współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów na świecie.
Nawrocki powiedział podczas konferencji prasowej, że choć nie złożył podpisu podczas uroczystości, to w niej uczestniczył.
- To dla Polski, drodzy państwo, jest prestiż, że Polska jest zapraszana do gremiów, które mają rozstrzygać także kwestie Bliskiego Wschodu, kwestie wojny między Izraelem a Palestyną – mówił prezydent.
- Natomiast w związku z kwestiami konstytucyjnymi, legislacyjnymi, pewnym porządkiem prawnym, ustrojowym w Polsce, swojego podpisu nie złożyłem – wyjaśnił.

Przyłączenie Polski do organizacji międzynarodowej oznacza konieczność przeprowadzenia tzw. dużej ratyfikacji przez prezydenta za zgodą parlamentu wyrażoną w ustawie o umowach międzynarodowych, także przy odpowiedniej uchwale Rady Ministrów.
Nawrocki został też zapytany przez dziennikarzy o kolejne kroki w tej sprawie, i o to, czy do Rady Ministrów wysłany został oficjalny wniosek o dołączenie do Rady Pokoju. Prezydent odparł, że spodziewał się „czegoś innego” ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które wcześniej, na wniosek Kancelarii Prezydenta, przekazało stronie prezydenckiej opinię w sprawie przyłączenia do Rady.
- Jednak opinia jednego z wicedyrektorów, jednego z departamentów Ministerstwa Spraw Zagranicznych, to trochę mało, jak na moment, w którym zmienia się pewna geopolityka świata i powstaje nowa organizacja międzynarodowa – mówił prezydent. – Opinia wicedyrektora jednego z ministerstw (…) jest, powiedziałbym, nie do końca poważna, jeśli chodzi o współpracę MSZ z Kancelarią Prezydenta – ocenił Nawrocki. Dodał, że to jedyny formalny dokument, jaki otrzymała kancelaria.
Prezydent przyznał jednak rację premierowi Donaldowi Tuskowi, który ocenił w czwartek na platformie X, że osobisty, stały kontakt pomiędzy premierem a prezydentem przyniósł dobre efekty.
- Oczywiście są rzeczy, które wymagają kontrasygnaty premiera Rzeczypospolitej Polskiej i prezydenta Polski. Taki mamy porządek prawny i ustrojowy. Ja tego porządku pilnuję – zaznaczył.
Prezydent podkreślił, że wraz z premierem rozmawiali telefonicznie oraz wymieniali wiadomości. - I myślę, że to przysłużyło się sprawie takiego stanowiska Polski, w którym po prostu na arenie międzynarodowej potrafimy ze sobą dyskutować, mimo wielu problemów, które mamy w polityce wewnętrznej – powiedział.
Prezydent zapewnił, że w sprawie Rady Pokoju jest w kontakcie z premierem.
Jak mówił Nawrocki, co do tego, jak podchodzi on do formalnego zaproszenia do Rady Pokoju, decyzję musiał podjąć osobiście. Dodał, że jego uczestnictwo w wydarzeniu, ale niezłożenie podpisu pod dokumentem „było naturalne dla prezydenta Donalda Trumpa, który traktuje Polskę po partnersku, traktuje Polskę jako swojego sojusznika”, a deklarację Nawrockiego, Trump przyjął „z pełnym zrozumieniem”.
Prezydent dodał, że kwestie związane z Radą będą zapewne poruszone także podczas jego spotkania z szefem MSZ Radosławem Sikorskim, do którego ma dojść w najbliższy poniedziałek.
- Jestem przekonany, że ta organizacja ma wielki walor i jest dla Polski, dla Polaków rodzajem dostrzeżenia naszej pozycji w regionie jako lidera Europy Centralnej - powiedział Nawrocki.
Tusk: Prezydent Nawrocki zrealizował moje sugestie co do Rady Pokoju Trumpa
Premier Donald Tusk podczas briefingu w Brukseli powiedział, że rozmawiał z prezydentem na temat Rady kilka razy i że wymienili się refleksjami na temat tego, co się może zdarzyć w Davos. – Prezydent prawdopodobnie był tego samego poglądu, więc ja nie chcę w żaden sposób sugerować, że dałem jakieś polecenia. Ale cieszę się, że moja opinia, którą bezpośrednio przekazałem prezydentowi, została zrealizowana – powiedział szef rządu.
Tusk przyznał także, że rozmawiał długo z prezydentem na temat tego, co w sprawie ewentualnego przystąpienia do Rady mówi konstytucja i o czym mówią ustawy w tej sprawie. – Nie wykluczam jednak poważnej debaty w naszym parlamencie. Oczywiście potrzebna jest też dyskusja i zgoda w rządzie – powiedział Tusk.
Premier dodał, że wszyscy byli zaskoczeni tempem, z jakim działał w tej sprawie prezydent USA. – Tempo, jakie zaproponował prezydent Trump, było kosmiczne – przyznał Tusk. Dodał, że sprawa jest poważna, bo niektórzy uważają nawet, że Rada Pokoju powstała wręcz jako alternatywa dla ONZ.
Premier określił powołanie Rady mianem rewolucji międzynarodowej i geopolitycznej, która wymaga poważnego podejścia i przeanalizowania. – Na spokojnie, na chłodno, nie na kolanach. Bez jakichś amerykańskich emocji. Na spokojnie to ocenimy i podejmiemy decyzję – powiedział.
Szef polskiego rządu przyznał, że dla wszystkich jest oczywiste, że należy zrobić wszystko, żeby chronić relacje transatlantyckie, ale muszą się one opierać na zaufaniu, a nie na dominacji jednej ze stron.
Premier nie wyklucza debaty w parlamencie na temat uczestnictwa Polski w Radzie Pokoju
Debata w parlamencie na temat uczestnictwa Polski w Radzie Pokoju nie jest wykluczona - poinformował media podczas unijnego szczytu w Brukseli premier Donald Tusk. Wskazał, że trzeba przeanalizować wszystkie "za" i "przeciw".
"Rozmawiałem długo z prezydentem na temat tego, o czym mówi konstytucja, o czym mówią ustawy w tej sprawie i nie wykluczam jednak poważnej debaty w naszym parlamencie" - powiedział Donald Tusk.
Dodał również, że potrzebna jest też dyskusja i zgoda w rządzie, ocenił również, że Rada Pokoju jest pewnego rodzaju rewolucją geopolityczną.
"Trzeba bardzo poważnie podejść i przeanalizować wszystkie za i przeciw - i ten 1 mld USD, kłopot bardzo poważny dla niektórych, ale to nie jest pierwszy, najważniejszy problem do oceny" - powiedział premier.
"Zobaczymy na spokojnie, na chłodno, nie na kolanach, bez jakichś antyamerykańskich emocji. Na spokojnie to ocenimy i podejmiemy decyzję" - dodał.
Oprócz Trumpa dokument założycielski Rady Pokoju podpisali m.in.: premier Węgier Viktor Orban i prezydent Argentyny Javier Milei, a także przedstawiciele Bahrajnu, Maroka, Armenii, Azerbejdżanu, Bułgarii, Indonezji, Jordanii, Kazachstanu, Kosowa, Pakistanu, Paragwaju, Kataru, Arabii Saudyjskiej, Turcji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Uzbekistanu i Mongolii. Wśród członków-założycieli nie było Rosji ani Chin. (PAP)
from/ kmz/ wni/ rbk/ mcb/ osz/




























































