Po dwóch słabszych sesjach w czwartek warszawska giełda dostała solidne wsparcie w postaci mocarnych zysków Orlenu. Jednakże globalne schłodzenie nastrojów inwestycyjnych zrobiło swoje i bilans dnia był tylko nieznacznie pozytywny.


Do czwartkowego handlu inwestorzy przystępowali nieco zaniepokojeni doniesieniami z Bliskiego Wschodu, gdzie wojska USA i Iranu znów wymieniły ciosy. To delikatnie podniosło notowania ropy naftowej oraz nieco schłodziło szampańskie nastroje na światowych rynkach finansowych, gdzie sytuacja zaczyna powoli przypominać rok 1999 i końcówkę bańki internetowej.
Ale inwestujący na GPW dalecy byli od euforii. WIG20 zaczął dzień tuż pod kreską. Następnie wyszedł na plus, ale oddalić się od poziomu ze środowego zamknięcia już nie potrafił. Po 16:00 znów zabarwił się na czerwono, finalnie tracąc symboliczne 0,03% i osiągając poziom 3670,49 punktów. Ale już WIG zdołał zyskać 0,12%.
Nadal zatem jesteśmy blisko niedawnego szczytu hossy (3729,15 pkt.), ale paliwa do dalszych wzrostów jak na razie brakuje. W czwartek nie dostarczyły go nawet znakomite wyniki Orlenu, który obłowił się na blokadzie Cieśniny Ormuz i zanotował najwyższy zysk od trzech lat. Wyniki płockiego koncernu przebiły też oczekiwania większości analityków, a kurs jego akcji wzrósł o 1,9%. Inwestorzy mają przy tym świadomość, że zapewne kolejny już raz będą musieli większość tych zysków oddać rządowi, który już szykuje ustawę o podatkowym domiarze dla firm paliwowych.
W WIG20 o ponad 2% urosły notowania KGHM-u. oraz zyskały papiery Orange Polska, które były wyceniane najwyżej od blisko 14 lat. Ponad 1% zyskały akcje Grupy Kęty, które były notowane najdrożej w historii. Po czerwonej stronie rynku stanęły przecenione o 3% walory Dino oraz CD Projektu (-2,1%).

Na uwagę zasługują nie za wysokie obroty, które na rynku głównym podsumowano na nieco ponad dwa miliardy złotych. I była to nie pierwsza taka sytuacja w ostatnich dniach. Sugerowałoby to, że większy kapitał stoi z boku i być może nie bardzo wierzy w rychłe ustanowienie nowych szczytów hossy.
Tylko nieco lepiej od blue chipów wypadły średnie i mniejsze spółki. mWIG40 poszedł w górę o 0,53%, zaś sWIG80 zyskał 0,62%. W obu przypadkach w tym tygodniu padły historyczne maksima, po których nastąpiło środowe schłodzenie nastrojów. Na szerokim rynku połowa walorów zakończyła dzień wzrostem, a pod kreską znalazły się papiery 38% emitentów.
Mimo wszystko GPW radziła sobie nieco lepiej od tzw. rynków bazowych. W Londynie FTSE100 spadał 0,75%, niemiecki DAX zniżkował o 0,4%, zaś francuski CAC40 tracił 0,1%. Aczkolwiek początek sesji na Wall Street przyniósł kontynuację wzrostów i nowe rekordy w wykonaniu Nadaqa i S&P500, które zyskiwały po ok. 0,3%.
























































