Nauczyciele zapowiadają protest. Czy mają rację?

Łukasz Piechowiak2015-10-09 06:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2015-10-09 06:00

Nauczyciele zapowiadają protest, ale czy mają do tego powody? Nie jest to najgorzej wynagradzana grupa zawodowa. Nie należy też do najbardziej zapracowanych. Jednak coś jest bardzo nie tak, bo atmosfera w oświacie dawno nie była tak zła.

Protest nauczycieli zapowiadany jest na 14. października. Manifestacja organizowana przez Związek Nauczycielstwa Polskiego oraz Solidarność dotyczyć ma przeciwdziałania prywatyzacji edukacji oraz zahamowania procesu łamania prawa przez niektóre samorządy prowadzące szkoły. Nauczyciele chcą też zwiększenia nakładów na edukację oraz podwyżek dla pracowników oświaty. 

/ FORUM

Samorządy oddają małe szkoły

Coraz częściej dochodzi do sytuacji, że samorządy przekazują małe szkoły do prowadzenia przez prywatne podmioty m.in. stowarzyszeniom i innym organizacjom pozarządowym. Prawo przewiduje taką możliwość dla placówek, które mają mniej niż 70 uczniów.

Zdaniem Związku Nauczycielstwa Polskiego samorządy często sztucznie dzielą szkoły na mniejsze tylko po to, by zmniejszyć koszty ich prowadzenia poprzez oddanie ich pod zarząd organizacjom pozarządowym. Państwo polskie ma wybitny talent do ustanawiania prawa, które służy do obchodzenia innych przepisów przez instytucje państwowe, które z natury rzeczy powinny być wzorem praworządności.

Z szacunków ZNP wynika, że sprawa dotyczy m.in. blisko 2 tys. szkół podstawowych. Placówki przekazane prywatnemu zarządcy zatrudniają nauczycieli z pominięciem przepisów o Karcie nauczyciela. W grę wchodzi także kwestia światopoglądowa – organizacje przejmujące szkoły często mają charakter wyznaniowy, a to zdaniem ZNP – zagraża utrzymania statusu świeckości szkoły.

Szkoła w liczbach – coraz mniej dzieci, więcej pracy i te same zarobki

Z danych GUS-u wynika, że w roku szkolnym 2013/2014 w polskich szkołach podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych uczyło się 5 mln dzieci, czyli 200 tys. mniej niż rok wcześniej i milion mniej niż w roku szkolnym 2007/2008. Liczba dzieci uczących się zmalała zatem o ponad 15%. W tym samym okresie liczba nauczycieli spadła o 26 tysięcy, czyli o 5%.

Wiele mitów na temat pracy nauczycieli wynika m.in. z trudności monitoringu ich czasu pracy. Nauczyciele różnych specjalności pracują inaczej. Czas pracy zależy także od poziomu dzieci, zainteresowania rodziców czy polityki szkoły. Trudno jest zatem jednoznacznie wydać sąd, że nauczyciele pracują dużo albo mało.

Z danych zebranych przez Bankier.pl wynika, że przeciętny nauczyciel zarabia 2,4 tys. zł na rękę za 33 godziny pracy w tygodniu. Więcej niż 27 godzin w pracy spędza tylko 40% pracowników oświaty. Z naszej ankiety wynika, że przeciętny nauczyciel przeprowadza 18 lekcji w tygodniu (60% więcej niż 19). Aż 78% zarabia mniej niż 2853 zł netto, a tyle mniej więcej wynosi średnia w sektorze przedsiębiorstw.

Podoba Ci się ten artykuł? Polub moją stronę na Facebooku.

Czytaj dalej: Każdy nauczyciel dorabia na korepetycjach? Mit obalony

Mitem jest też twierdzenie, że wszyscy nauczyciele dorabiają drugą pensję na korepetycjach - tylko 14% nauczycieli dorabia, udzielając korepetycji. 64% z nich mieszka w miastach powyżej 20 tys. mieszkańców (23% powyżej 500 tys. mieszkańców). To ważne, bo im większa miejscowość, tym większy rynek dla korepetytorów.

Największe szanse na udzielanie korepetycji mają nauczyciele przedmiotów ścisłych (głównie matematyki) - 55% oraz nauczyciele języków obcych - 30%. Na trzecim miejscu są osoby uczące języka polskiego (10%). Nauczyciele pozostałych specjalności m.in. historii czy geografii stanowią mniejszość wśród korepetytorów (5%). Przeciętny nauczyciel korepetytor ma nie więcej niż 18 dodatkowo płatnych lekcji w miesiącu, za które średnio uzyskuje 684 zł – tylko co trzeci zgłasza dochód z korepetycji do urzędu skarbowego.

Jeden autobus i dziesięciu nauczycieli mniej

Problem zatem jest bardzo złożony. Z jednej strony mamy za dużo nauczycieli, a z drugiej ich zarobki są niskie w stosunku do wymagań na nich nakładanych. Wiele wskazuje na to, że redukcja zatrudnienia w oświacie jest nieunikniona, ale to też nie jest prosty proces. ZNP i też MEN słusznie zwracają uwagę, że małe szkoły w mniejszych miejscowościach często pełnią też bardzo ważną rolę społeczną i kulturalną w regionie.

Z finansowego punktu widzenia nie ma sensu utrzymywać 10 etatów dla 50 dzieci – taniej wychodzi opłacenie kursów autobusu, który dowoziłby je do innej placówki. Trudno jednak policzyć koszty społeczne takiego rozwiązania. Nie daje ono też odpowiedzi na pytanie, co zrobić ze zwolnionymi nauczycielami, których wówczas w zasadzie skazuje się na długie bezrobocie. Niestety państwo do tej pory nie opracowało planu i systemu aktywizacji zawodowej „zredukowanych” pracowników oświaty, zwłaszcza tych o dłuższym stażu, którzy np. po 30 latach pracy w szkole nie potrafią robić niczego innego.

Istnieje duże ryzyko, że takie proste cięcie kosztów przez samorządy w długim okresie przyniosłoby więcej szkód niż pożytku, dlatego każdy przypadek trzeba rozpatrywać oddzielnie. W tym kontekście trudno dziwić się nauczycielom i też rodzicom, że protestują.

Czytaj dalej: Zawód "nauczycielka" – mężczyźni stanowią tylko 20%

Polsce potrzebna jest reforma oświaty, bo wyraźnie brniemy w kierunku utrwalania patologii w zawodzie nauczyciela. Pomijając oczywiście kwestie programu nauczania, którego zmiana jest wręcz konieczna chociażby ze względu na fakt, że ponad połowa absolwentów szkół średnich świetnie liczy deltę w funkcji kwadratowej, ale nie potrafi obliczyć swojego wynagrodzenia netto, znając tylko wartość brutto.

Reforma powinna wiązać się z podwyżkami dla nauczycieli z kilku powodów, m.in. w celu ochrony prestiżu tego zawodu, zachęceniu młodych do pracy, a także częściowej zmianie struktury zatrudnienia, która obecnie przedstawia się tak, że 80% zatrudnionych stanowią kobiety. Jest to jeden z najbardziej sfeminizowanych zawodów. Za jedną z przyczyn tego stanu rzeczy należy winić bardzo przeciętne płace.

Zawód ten postrzegany jest jako idealny dla kobiet ze względu na stosunkowo małą liczbę godzin pracy, w miarę elastyczny czas pracy i stabilne zarobki na „zadowalającym poziomie” – szczególnie dla kobiet skutecznie łączących pracę z macierzyństwem. Jednocześnie zasady wynagradzania są tak skonstruowane, że nauczyciel po osiągnięciu najwyższego stopnia zawodowego, po mniej więcej dekadzie od rozpoczęcia pracy ma bardzo ograniczone możliwości dalszego rozwoju, a co za tym idzie – legalnego zwiększenia dochodów.

Z jednej strony na przeszkodzie stoi Karta nauczyciela, która gwarantuje ochronę socjalną i określony poziom płac, a z drugiej – nakłada ograniczenia dla najzdolniejszych i najambitniejszych nauczycieli. Zmiany są potrzebne, ale dzisiaj daleki byłbym od stwierdzenia, że należy zlikwidować Kartę nauczyciela – raczej trzeba ją reformować, pozwolić niektórym płynnie odejść z zawodu, a wyselekcjonowanej grupie zapłacić więcej, nie rezygnując przy tym z części specjalnych uprawnień.

To łatwo napisać, ale trzeba mieć świadomość, że wątpliwym jest, aby ten lub kolejny rząd miał na tyle odwagi, by przeprowadzić poważną reformę bez wsparcia ZNP, które jest bardzo trudnym negocjatorem. W kluczowym punkcie byłyby minimalne szanse na zgodę ze względu na główny cel tej organizacji, którym jest bezwzględna ochrona miejsc pracy. Jak bardzo pokazuje argument ZNP, że przyjęcie jak dużej liczby uchodźców przyczyniłoby się do uratowania wielu etatów w szkołach.

Czytaj dalej: Bez Karty nauczyciele zarabiają mniej

Praktyka pokazuje, że nauczyciele, którzy są zatrudniani w pominięciu KN, zwykle zarabiają dużo mniej niż ich koledzy i koleżanki pracujący „na karcie” – z naszego badania wynika, że średnio o 22%. Co najgorsze – dotyczy to głównie młodych nauczycieli, którzy tracą motywację do wykonywania tego zawodu, zanim dobrze nauczą się uczyć. Nie ma też konkurencji między nimi, bo nie ma o co konkurować – chyba, że o niskopłatny etat.

To obala argument, że bez Karty nauczyciela najlepsi pracownicy byliby lepiej wynagradzani, a jeśli nie – to łowcy talentów z innych szkół szybko by ich przejmowali za lepsze zarobki (w końcu powodem omijania KP są możliwe oszczędności na pensjach). Niestety, to tak nie działa z powodu niskiej mobilności Polaków, innych zobowiązań wobec rodziny oraz oczekiwań wobec nauczycieli, m.in. od rodziców, którzy chcą, by ich dzieci uczono jak najlepiej, ale jednocześnie protestują, gdy nauczyciele zwiększają wymagania. Cenimy sobie powszechny dostęp do szkoły, ale nie jako miejsce nauki tylko przechowalnię dzieci. Skoro tak, to zawód nauczyciela powinien zmienić nazwę na publicznego opiekuna.

Bez oświaty możemy zapomnieć o innowacjach

Manifestacja nauczycieli nic nie zmieni – przed wyborami politycy złożą obietnice, ale ich nie dotrzymają. Szkoda, bo na każdym kroku dużo mówi się o potrzebie wdrażania innowacji, a bez dobrej oświaty możemy o tym zapomnieć.

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (148)

dodaj komentarz
~dd
powinni im dołożyć pracy i zmniejszyć przywileje oraz wysokie pensje
~asik
Święte krowy, których nie można ruszyć z etatu, choć gadają same głupoty na lekcji, jak u syna w szkole, gdzie 90% czsu na polskim to omawianie tekstów radia maryja. A teraz w tele widzę, jak się drą. KULTURA.
~aaaa
Nareszcie prawdziwy artykuł, obiektywnie ukazujący sytuację oświaty i nauczycieli.
~Mysz
Jestem nauczycielem z 29-letnim stażem. Moje pensum to 20godz.pracy z dziećmi. Pozostały czas to przygotowanie do pracy, sprawdzenie prac uczn.,organizacja wyjazdów i rożnych imprez klasowych i szkolnych tj. apele,akademie,pikniki, ciagle doskonalenie sie za własne pieniądze oraz kupowanie z własnych środków pomocy i art.Jestem nauczycielem z 29-letnim stażem. Moje pensum to 20godz.pracy z dziećmi. Pozostały czas to przygotowanie do pracy, sprawdzenie prac uczn.,organizacja wyjazdów i rożnych imprez klasowych i szkolnych tj. apele,akademie,pikniki, ciagle doskonalenie sie za własne pieniądze oraz kupowanie z własnych środków pomocy i art. Biurowych, płacenie za ksero itp. No i ciągły stres począwszy od oceniających nas rodziców, a kończąc na innych inspektorach. Nieraz w ciagu tygodnia pracuje więcej niz 40godz.,do tego niepłatne zastepstwa. Jeszcze można by wiele na ten temat mowić, ale jeżeli ktoś o tym nie ma pojęcia, to nie zrozumie.
~Bartos
większość osób piszących na temat nauczycieli nie ma zielonego pojęcia co to znaczy uczyć i jaka odpowiedzialność spoczywa na nauczycielach. Pewnie ci co mają negatywny wizerunek nauczycieli to typowe nieuki i słabeusze , którzy nie wiedząc prawie nic chcieliby zarabiać krocie . Sorry do pustej czachy to nawet SALOMON większość osób piszących na temat nauczycieli nie ma zielonego pojęcia co to znaczy uczyć i jaka odpowiedzialność spoczywa na nauczycielach. Pewnie ci co mają negatywny wizerunek nauczycieli to typowe nieuki i słabeusze , którzy nie wiedząc prawie nic chcieliby zarabiać krocie . Sorry do pustej czachy to nawet SALOMON nie naleje. Dla mnie nauczyciele to elita w Polsce podobnie jak lekarze oraz prawnicy . Nauczyciele za swoją pracę oraz swój wysiłek zarabiają zdecydowanie za mało !!!!!!!!!!!!! "Takie będą Rzeczpospolite jakie ich młodzieży chowanie" P.S.a matołka to nawet genialny nauczyciel nie jest w stanie nauczyć. !!!
~autor
Są po prostu bezczelni żądać więcej gdy ludzie w przemyśle przez kwartał przepracowują więcej godzin niż oni rocznie.Ale i tak nic nie zrobicie. ZNP (każdy należał gdzie powinien) nie pozwoli ruszyć karty i nadal będzie to jedna z najbardziej uprzywilejowanych grup zawodowych:
- etat 18 h (45min)
- wakacje
-
Są po prostu bezczelni żądać więcej gdy ludzie w przemyśle przez kwartał przepracowują więcej godzin niż oni rocznie.Ale i tak nic nie zrobicie. ZNP (każdy należał gdzie powinien) nie pozwoli ruszyć karty i nadal będzie to jedna z najbardziej uprzywilejowanych grup zawodowych:
- etat 18 h (45min)
- wakacje
- ferie
- roczne urlopy na poratowanie zdrowia (co 10 lat)
itd.
Są po prostu bezczelni żądać więcej gdy ludzie w przemyśle przez kwartał przepracowują więcej godzin niż oni rocznie.
~spostrzegawczy
Jak wychowali przez 25 lat tzw. Wolności przyszłych wyborców i jak sami do tej pory glosowali ? Sorry jaka praca taka płaca.
~DyktatorMody
-doinformowany: Dwa słowa. NISKA FREKWENCJA. Więc ile może zarobic wykładowca?W kraju brak jest centralnej informacji o lokalizacji dwuletnich kursów zawodowych. A gdzie lista linków krajowych placówek?
~Wojtek
Trzeba być wrednym typem aby tak ludzi "napuszczać". Nie jestem nauczycielem ale doskonale wiem jak wygląda ta praca. Jeszcze więcej piszmy złego o nauczycielach, jeszcze bardziej plugawmy ten zawód. Zostaną w nim najgorsi pracujący za minimalne stawki. Pracujący dokładnie tak jak im będziemy za to płacić. Trzeba być wrednym typem aby tak ludzi "napuszczać". Nie jestem nauczycielem ale doskonale wiem jak wygląda ta praca. Jeszcze więcej piszmy złego o nauczycielach, jeszcze bardziej plugawmy ten zawód. Zostaną w nim najgorsi pracujący za minimalne stawki. Pracujący dokładnie tak jak im będziemy za to płacić. może Ty i masz pojęcie o ekonomii Panie Piechowiak ale ręce opadają jak się czyta te bzdury. Jak to jest, że w Polsce jeśli ktoś uważa, że się na czymś zna to sądzi, że jest ekspertem od wszystkiego.
~Ala
Jestem nauczycielem. W mojej szkole za etat płacą 1650 złotych netto. To szkoła prywatna. W etacie jest wliczony jeszcze internat. Wychodzi 100 godzin. Pewnie wiele osób powie, że to dużo pieniędzy :) za 100 godzin. Jak dużo to gratuluję poczucia humoru. Dyspozycyjność oczywiście ogromna. Zapraszam do PZS W Czarn. ko. wie.

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki