REKLAMA

Ciemna strona korepetycji

2015-09-28 05:06
publikacja
2015-09-28 05:06

Szacuje się, że przeszło połowa z ponad 600 tys. nauczycieli w całej Polsce udziela korepetycji. Ale tylko część rozlicza się z nich z fiskusem - pisze "Gazeta Wyborcza".

fot. Tomasz Rytych / / EastNews
Korepetycji udziela od 50 do 75 proc. nauczycieli - mówi Bogdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Wg szacunków tylko nieliczni płacą z tego tytułu podatek.

Mało kto myśli, by za dodatkowe zajęcia wziąć rachunek. A zarobek z nich może sięgać kilku tys. zł miesięcznie.

Wszyscy są zobowiązani do rozliczania się z dochodu. Dotyczy to też nauczycieli udzielających prywatnych korepetycji - przypomina Wiesława Dróżdż, rzeczniczka prasowa ministra finansów. (PAP)

rda/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (19)

dodaj komentarz
~FUZJA
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~stach
Zamiast uczyć piszą posty.....to widać....albo napuszczeni rodzice
~user31
Znowu nagonka GW, tym razem na nauczycieli.
Dam coś do przemyślenia wszystkim prezesom spółek skarbu państwa:
"Gazetę prenumerujesz, po wyborach z pracy prezesie wylatujesz."
~Andrzej
Jeszcze by tego brakowało, żeby rodzice więcej płacili za chory system po 30 dzieci w klasach.
Wystarczy, że lekarzom więcej płacę za kasę fiskalną. Wybiórcza na drzewo.
~vvv
po prostu nie dają się okradać i tyle w temacie ...
~mgm
ale tu ciemnota niektórych komentujących. Przecież podatku nie zapłaci korepetytor tylko rodzic ucznia, a uczącemu to głęboko zwisa czy zapłaci podatek czy nie, bo to nie pójdzie z jego kieszeni. Po prostu godzina lekcji będzie kosztowała 40 zł zamiast 30 zł (kwoty przykładowe). I w takim wypadku 99% ludzi i tak poprosi korepetytora ale tu ciemnota niektórych komentujących. Przecież podatku nie zapłaci korepetytor tylko rodzic ucznia, a uczącemu to głęboko zwisa czy zapłaci podatek czy nie, bo to nie pójdzie z jego kieszeni. Po prostu godzina lekcji będzie kosztowała 40 zł zamiast 30 zł (kwoty przykładowe). I w takim wypadku 99% ludzi i tak poprosi korepetytora "a nie dałoby się bez rachunku za te 30 zł?". Czepiacie się nauczycieli, a sami pomyślcie co robicie po tej swojej pracy żeby dorobić i czy zawsze rozliczacie porządnie wszystkie podatki. Jak zwykle wychodzi przypowieściowe źdźbło i belka w oku.
@jola: ciekawi mnie sposób w jaki chcesz rozliczać nauczycieli z poziomu nauczania. To tak jak byś chciała rozliczać policjantów drogówki z tego ile było wypadków drogowych na ich terenie. Mniej więcej podobny wpływ ma policjant na liczbę wypadków co nauczyciel na wyniki ucznia w nauce, czyli znacznie mniejszy niż 50%.
~durtyu
"@jola: ciekawi mnie sposób w jaki chcesz rozliczać nauczycieli z poziomu nauczania. To tak jak byś chciała rozliczać policjantów drogówki z tego ile było wypadków drogowych na ich terenie. Mniej więcej podobny wpływ ma policjant na liczbę wypadków co nauczyciel na wyniki ucznia w nauce, czyli znacznie mniejszy niż 50%."

Jeżeli
"@jola: ciekawi mnie sposób w jaki chcesz rozliczać nauczycieli z poziomu nauczania. To tak jak byś chciała rozliczać policjantów drogówki z tego ile było wypadków drogowych na ich terenie. Mniej więcej podobny wpływ ma policjant na liczbę wypadków co nauczyciel na wyniki ucznia w nauce, czyli znacznie mniejszy niż 50%."

Jeżeli jesteś nauczycielem, a pewnie jesteś, to chyba czas pomyśleć o innej pracy przy takim podejściu do nauczania.
~mgm odpowiada ~durtyu
nie, nie jestem nauczycielem. Za to byłem uczniem, jestem rodzicem uczących się dzieci i mam znajomych rodziców, nauczycieli i w bliższej lub dalszej rodzinie kilku chodzących do szkoły nastolatków.
Natomiast nie bardzo rozumiem do czego pijesz mając na myśli moje podejście? Według ciebie nauczyciel jest w stanie przekazać swoją
nie, nie jestem nauczycielem. Za to byłem uczniem, jestem rodzicem uczących się dzieci i mam znajomych rodziców, nauczycieli i w bliższej lub dalszej rodzinie kilku chodzących do szkoły nastolatków.
Natomiast nie bardzo rozumiem do czego pijesz mając na myśli moje podejście? Według ciebie nauczyciel jest w stanie przekazać swoją wiedzę każdemu chodzącemu do szkoły? Nie uważasz, że więcej niż od nauczyciela zależy od samego ucznia, jego rodziców, ich i jego podejścia do życia i nauki, indywidualnych predyspozycji do danego przedmiotu? Jeśli wierzysz w to, że nauczyciel potrafi każdego ucznia nauczyć danego przedmiotu tak, żeby spełnił on kryteria oceny "bardzo dobry" ustalone przez Ministerstwo Edukacji to tak samo powinieneś wierzyć, że nauczyciel nauki jazdy wyszkoli każdego kandydata na kierowcę tak, żeby nie spowodował on nigdy kolizji ani wypadku (to nawet lepsze porównanie niż policjanta skoro nie rozumiesz). Jaki on ma niby wpływ na zachowanie kierowcy? Może oczywiście wyłożyć mu przepisy, opowiedzieć jakie one są ważne, nawet postraszyć karą za nieprzestrzeganie, ale to raczej od samego kierowcy zależy jak będzie jeździł. Twoim zdaniem można ocenić nauczyciela nauki jazdy według "wyników" kierowców, których szkolił? Jak? Podaj obiektywne twoim zdaniem kryteria takiej oceny. I pamiętaj o założeniach systemu, tj. że obowiązuje obowiązkowe szkolenie i egzamin na kierowców dla WSZYSTKICH obywateli, a nie tylko tych co chcą. No i oczywiście uczący nie może wybierać kogo uczy - to jest ustalone odgórnie. Naprawdę jestem ciekaw jakie kryteria jesteś w stanie wymyślić. Zresztą ktokolwiek może się wypowiedzieć.
~lol3
Może niech Pani rzeczniczka powie co należy zrobić, żeby się z tego dochodu rozliczyć. Bo z wypowiedzi "Wszyscy są zobowiązani do rozliczania się z dochodu" wynika, że to takie proste i wystarczy ten dochód po prostu wpisać w PIT. Gdyby tak było to 90% nauczycieli by się rozliczyło z tego dochodu, ale to się w Polsce tak Może niech Pani rzeczniczka powie co należy zrobić, żeby się z tego dochodu rozliczyć. Bo z wypowiedzi "Wszyscy są zobowiązani do rozliczania się z dochodu" wynika, że to takie proste i wystarczy ten dochód po prostu wpisać w PIT. Gdyby tak było to 90% nauczycieli by się rozliczyło z tego dochodu, ale to się w Polsce tak nie da. No więc trzeba maksymalnie utrudnić odprowadzenie podatku (pytanie: dlaczego?) i opcje są dwie: należy albo założyć działalność (płacąc ZUS i rozliczając koszty np dojazdu do ucznia i tak nie będzie dochodu a tym samym nie będzie podatku), albo podpisywać do każdej lekcji umowę zlecenie. Uczeń z reguły nie ma 18 lat, więc trzeba podpisać umowę z rodzicem, z którym trzeba się za każdym razem spotkać. Umowa swoje formalności ma, więc już widzę te tłumy rodziców chętnie czytających i podpisujących 2-stronicowe umowy na KAŻDĄ lekcję oddzielnie i godzących się na zapłatę 20% więcej za lekcję po to tylko, żeby korepetytor odprowadził podatek. Oczywiście to ten płacący za korepetycje zapłaci podatek, a nie nauczyciel, czego każdy normalny człowiek jest świadomy i wręcz prosi o niewystawianie rachunków. Urzędnicy sami posyłają dzieci na korepetycje i też nie chcą rachunków, bo doskonale wiedzą, że muszą ten podatek sami zapłacić. Zresztą dotyczy to wielu sfer życia, nie tylko korepetycji.
~kaśka
dużo ludzi myśli tak jak Ty i mamy to co mamy

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki