Październik na giełdach ma paskudną reputację miesiąca krachów (1929, 1987, 2008). Ale tym razem ten jesienny miesiąc dość łagodnie obszedł się z inwestorami. Co więcej, na niektórych rynkach można było całkiem nieźle zarobić.


Trzy główne amerykańskie indeksy zakończyły ostatnią sesję października na niemal idealnie neutralnych poziomach. W skali całego miesiąca straty były niewielkie: Dow Jones oddał 0,9%, S&P500 1,9%, a Nasdaq 2,3%.
Były to jedne ze słabszych październikowych stóp zwrotu w gronie 50 najważniejszych światowych indeksów giełdowych. Najgorszą piątkę tworzyły rynki w Nowej Zelandii (-5,6%), Szwajcarii (-4,2%), Szanghaju (B-Share, -4%), Helsinkach (-3%) i Australii (-2,9%).
Na drugim biegunie znalazła się Brazylia, gdzie Bovespa poszła w gorę aż o 9,2%. Świetnie wypadł też nasz region: w Budapeszcie BUX wzrósł o 8,5%, w Pradze PX zyskał 6,1%, a nasz WIG20 poszedł w górę o 5,2%. Na uwagę zasługuje także wzrost chilijskiego IPSA o 5,6%. Rynkom wschodzącym towarzyszył w październiku jeden rynek „schodzący”: mediolański FTSE MIB urósł o 5,2%.
Zobacz także
Na rynkach surowcowych bezkonkurencyjne były dwa tzw. softy. Kontrakty na kawę zakończyły miesiąc wzrostem o 10,7%, a sok pomarańczowy podrożał o 7,6%. Niezwykle zmienny rynek kontraktów na półtusze wieprzowe w Nowym Jorku po potężnych spadkach z lata w październiku odreagował wzrostem o 6,6%. Pierwszą piątkę uzupełniły płody rolne: olej sojowy (+5,8%) i pszenica (+4,7%).

Inwestycyjną katastrofą okazał się pallad, zbity o ponad 13%. Kontrakty na drewno w Nowym Jorku spadły o 7,9%, a srebro zostało przecenione o 5,1%. Korekta zagościła także na rynku ropy naftowej (-4,6% w przypadku ropy Brent) oraz cukru (-4,4%).
Krzysztof Kolany




























































