Ostatnie trzy tygodnie przyniosły hossę na miedzi, która pociągnęła jednocześnie w górę KGHM. Spółka suchą stopą przeszła nawet przez zawirowania, które trzęsły rynkami w związku z wyborami w USA.


Tona miedzi na giełdzie w Londynie jest obecnie wyceniana na 5364 dolary. To najwyższa cena od września 2015 roku, a więc blisko 14 miesięcy. Taki wynik to zasługa przede wszystkim ostatnich trzech tygodni. Od 21 października - gdy tonę wyceniano na 4641 dolarów - cena miedzi wzrosła o 13%. I choć surowcowi wciąż daleko do cen z lat 2010-2014, ostatnie wzrosty pozwoliły wyrwać się mu z sześcioletniego trendu spadkowego.
Rynku miedzi nie można analizować bez spojrzenia na sytuację Chin, a więc kraju tworzącego największy popyt na ten surowiec. Z jednej strony poziom importu miedzi do Państwa Środka jest najniższy od dwóch lat - w październiku spadł o 14,7% względem września i znalazł się na poziomie 290 tys. ton. Z drugiej jednak strony w chińskiej gospodarce widać symptomy sugerujące zmianę tego stanu rzeczy. Wskaźnik PMI dla przemysłu według Caixin jest tam obecnie najwyższy od sierpnia 2014, a to w parze z tym wskaźnikiem często podąża miedź. Dalej rośnie bańka nieruchomościowa, wyraźnie w górę skoczyła także sprzedaż samochodów.
Wszystko to znajduje przełożenie na notowania miedzi, te z kolei wpływają na rynkową sytuację spółek zajmujących się jej wydobyciem. Drożeją m.in. papiery KGHM-u, które jeszcze 2 listopada wyceniane były na 69 zł. Dziś należy zapłacić za nie 77 zł, a więc przeszło 13% więcej.
Co warte uwagi, w okresie, gdy na KGHM-ie panowała hossa, rynkami szargały doniesienia ze Stanów. Nastawienie inwestorów zmieniało się wraz ze zmianami w sondażach wyborczych. Kombinat rósł jednak zarówno w momencie, gdy za faworyta uznawano Clinton, jak i w momencie, gdy przeważał Trump. Dziś, po ogłoszeniu wyników i ostatecznym triumfie republikańskiego kandydata, KGHM był giełdową zieloną wyspą, jako jedyny blue chip nie znajdował się rano pod kreską. Około godziny 11.00 wzrosty na papierach spółki sięgały 3%.

Dla KGHM-u sytuacja w USA nie jest jednak obojętna. Wpływ na spółkę mają przede wszystkim notowania amerykańskiej waluty. Cena miedzi na światowych rynkach wyrażana jest bowiem w dolarach, sam KGHM również rozlicza się w "zielonym". Kombinatowi, który koszty ponosi przede wszystkim w Polsce, Chile i Kanadzie, zależeć powinno na słabej postawie złotego, peso i dolara kanadyjskiego. Umacniający się względem tych walut dolar amerykański może bowiem rekompensować spadek oraz wzmacniać wzrost rynkowej wyceny surowca.
Warto także pamiętać, że niektórzy konkurenci KGHM-u znaczącą część kosztów ponoszą w „zielonych”. Umacnianie się amerykańskiej waluty oznaczałoby więc lepszą pozycję konkurencyjną KGHM-u. Spółka na tym poziomie przy mocniejszym dolarze korzysta więc na kilka sposobów. Z tego punktu widzenia powyborcza reakcja akcji kombinatu zasługuje na tym większe uznanie, dolar bowiem od rana traci względem głównych światowych walut.
Dla akcjonariuszy KGHM-u najważniejsze dzisiejsze wydarzenie będzie jednak miało miejsce dopiero po sesji, kiedy to na ich ręce trafi raport spółki za III kwartał. Jutro z kolei odbędzie się konferencja przedstawicieli kombinatu, w której odpowiedzą na pytania dotyczące spółki. Będzie to jedna z pierwszych okazji, by poznać podejście do biznesu nowego prezesa KGHM-u, który na stanowisko został nominowany niecałe dwa tygodnie temu.





























































