Po seryjnym biciu historycznych rekordów na nowojorskie giełdy wreszcie zawitały spadki. Nasdaq zaliczył najmocniejszy spadek od połowy lutego.


Wtorkowa sesja na nowojorskich parkietach przyniosła całkiem pokaźne spadki, choć w końcówce handlu udało się je nieco zredukować. Ale i tak Dow Jones oddał 1,04% i zjechał do poziomu 38 585,19 punktów. S&P500 po spadku o 1,02% zameldował się na wysokości 5 078,65 pkt. Ale najwięcej oddał Nasdaq, który zniżkował o 1,65 % i zakończył dzień na poziomie 15 939,92 pkt.
Była to druga z rzędu spadkowa sesja na Wall Street po tym, jak jeszcze w piątek S&P500 i Nasdaq ustanowiły nowe rekordy wszech czasów. Amerykański rynek akcji ma za sobą imponująco mocny okres. Oba indeksy zanotowały siódmy z rzędu wzrostowy tydzień. Od końcówki października S&P500 urósł o ponad 23% (i to uwzględniając wtorkowy spadek). Zwyżka o blisko ¼ w zaledwie cztery miesiące jest tempem nie do utrzymania na dłuższą metę. Trudno sobie bowiem wyobrazić, aby najważniejszy giełdowy indeks świata podwajał się mniej więcej co rok.
Od czterech miesięcy na Wall Street trwa spektakularna hossa napędzana manią inwestycyjną związaną z algorytmami AI. Jednak we wtorek rynek był ciągnięty w dół przez mocno „wygrzane” spółki technologiczne. Akcje Microsoftu zostały przecenione o ponad 3%, Salesforce spadł aż o 5,3%, a Intuit o ponad 4%. Taniały też walory zeszłorocznych gwiazd: Tesli o prawie 4%, Apple’a o niemal 3%, a Broadcomu o 4,6%. Nieźle (+0,4%) trzymały się za to notowania Nvidii.
Można powiedzieć, że tym razem rynek „poprawnie” zareagował na słabsze dane makro. O ile jeszcze w ubiegłym tygodniu bardzo słaby odczyt „przemysłowego” ISM nie przeszkodził w śrubowaniu rekordów hossy, tak już we wtorek rozczarowujący odczyt „usługowego” ISM sprowadził giełdowe indeksy w dół. Wynik za luty to 52,6 pkt. wobec 53,4 pkt. w styczniu i oczekiwanych 53,0 pkt. Wprawdzie to wciąż niezły rezultat sygnalizujący ekspansję w sektorze wytwarzającym miażdżącą większość PKB Stanów Zjednoczonych, lecz zarazem sygnalizuje lekkie schłodzenie koniunktury. Niepokojący był zwłaszcza subindeks zatrudnienia, który wskazał na redukcję liczby etatów.
Oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy poznamy przed rozpoczęciem piątkowej sesji na Wall Street. Rynkowy konsensus zakłada, że największa gospodarka świata utworzyła 200 tys. etatów w sektorach pozarolniczych. Dodatkowo już w środę otrzymamy raport ADP informujący o zmianie liczby zatrudnionych w sektorze prywatnym (+150 tys.) oraz ankietę JOLTS (za styczeń) o liczbie nieobsadzonych stanowisk pracy.
Również w środę przed Komisją ds. Usług Finansowych Izby Reprezentantów zeznawać będzie szef Fedu Jerome Powell. Jego słowa mogą rzucić nieco więcej światła na przyszłą ścieżkę stóp procentowych w Rezerwie Federalnej. Od początku roku rynek finansowy dość wyraźnie pohamował swoje oczekiwania w kwestii obniżek stopy funduszy federalnych. Teraz mowa jest o 3-4 cięciach po 25 pb. każde, choć jeszcze w grudniu rynek dyskontował nawet 7 obniżek. Jak dotąd ta zmiana oczekiwań nie przeszkadzała rosnąć rynkom akcji. Być może teraz to się zmieni.
KK


























































