Bieżące problemy makroekonomiczne i geopolityczne skutecznie odwracają uwagę od najważniejszego, strukturalnego wyzwania wiszącego nad całą gospodarką Polski. Starzenie się społeczeństwa nabiera tempa, a kraj staje się świadkiem stopniowego wymierania populacji. Dyskusja na temat tego kryzysu pojawi się na Europejskim Kongresie Finansowym (EKF) w Sopocie, a jej opiekunem merytorycznym będzie ING Bank Śląski, który uznał demografię za oś swojej długoterminowej strategii.


W ostatnich miesiącach nie było tygodnia bez kolejnych alarmujących publikacji, raportów i danych statystycznych, jednoznacznie obrazujących skalę kryzysu demograficznego, który materializuje się w Polsce. Zapaść ludnościowa przestała być odległą prognozą. Już teraz jej negatywne skutki zaczynają wpływać na kolejne obszary funkcjonowania państwa.
Od znikających autobusów po kryzys finansowy gmin
Sięgając wstecz tylko do majowych artykułów, które ukazały się na Bankier.pl, mogliśmy przeczytać o “zapaści w przychodniach i znikających autobusach” - codziennych skutkach wielkiego wymierania, “Polsce starzejącej się najszybciej w Europie”, czy o “demografii, która dobije samorządy”.
W pierwszej z wymienionych publikacji przytoczono sondaż IBRiS dla “Rzeczpospolitej”, który wykazał, że aż 61% badanych dostrzega starzenie się społeczeństwa w codziennym życiu. 45,2% widzi je w wydłużających się kolejkach do lekarzy, a 44,3% zwraca uwagę na likwidowane szkoły i przedszkola z powodu braku dzieci.
Co więcej, kryzys demograficzny uderza w mobilność - 14,2% respondentów wskazało na likwidację lokalnych połączeń komunikacyjnych. Wynika to bezpośrednio z deficytu kierowców autobusów (w Polsce aż 222 powiaty borykają się z brakiem kadrowym). Zaledwie 3% kierowców w Europie ma mniej niż 25 lat, a do 2033 roku na emeryturę odejdzie 1,2 mln pracowników tego sektora.

21 maja 2026 roku w tekście “Polska starzeje się najszybciej w UE. W dekadę mamy taki odsetek seniorów”, pisaliśmy o najświeższych danych Eurostatu. Statystyki potwierdzają, że Polska jest liderem negatywnych przeobrażeń demograficznych w Europie. Podczas gdy w ciągu ostatniej dekady (2015–2025) średni wzrost udziału seniorów (osób w wieku 65 lat +) w całej UE wyniósł 2,9 punktu procentowego, w Polsce wskaźnik ten wystrzelił aż o 5,6 punktu procentowego. To najwyższa dynamika starzenia we wspólnocie, wyprzedzająca Słowację (+4,8 pkt proc.) i Chorwację (+4,3 pkt proc.).
W najnowszych artykule z 24 maja mogliśmy natomiast przeczytać o raporcie Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), według którego do 2060 roku aż 95,6% polskich gmin odnotuje drastyczny spadek dochodów z podatku dochodowego. Nastąpi tzw. “migracja zamożności” - mniejsze ośrodki będą się wyludniać i aż 46,7% samorządów spadnie poniżej 5 tys. mieszkańców. Kapitał i ludzie skoncentrują zaś się wokół pięciu największych metropolii.
Presja demograficzna a paraliż inwestycyjny firm
Opublikowany miesiąc temu wspólny raport makroekonomiczny ING Banku Śląskiego oraz Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC), pt. ”Jak wzmocnić potencjał polskich firm. Biznes wobec presji demograficznej i globalnej konkurencji” przyniósł zaskakujący wniosek: polskie przedsiębiorstwa są niezwykle elastyczne, ale ich kreatywność idzie często w kierunku utrzymania status quo za wszelką cenę.
Badanie oparte na pogłębionych wywiadach z 30 liderami biznesu pokazało, że zamiast odważnie inwestować w automatyzację, robotyzację czy sztuczną inteligencję, polskie firmy wolą łatać niedobory kadrowe ściąganiem pracowników z całego świata.
Na polskim rynku pracy masowo pojawiają się cudzoziemcy - już nie tylko z Ukrainy czy Białorusi, ale z Indii, Malezji, Filipin, a ostatnio coraz częściej z Ameryki Południowej. Sektory takie jak budownictwo, przetwórstwo mięsne czy rolnictwo zorientowały się, że bez zagranicznego leasingu pracowniczego ich codzienna działalność byłaby zagrożona. Wyjątkowo jaskrawo widać to w branży budowlanej, gdzie aż jedna trzecia firm uważa brak rąk do pracy za kluczową barierę rozwojową. Na liście zawodów skrajnie deficytowych królują kierowcy ciężarówek, spawacze, monterzy, elektrycy oraz operatorzy sprzętu.
W ciągu najbliższych 5 lat kurczenie się krajowych zasobów siły roboczej będzie odejmować średnio 0,6 punktu procentowego rocznie od potencjalnego wzrostu PKB Polski. Migracja zarobkowa zrekompensuje z tego zaledwie 0,2 pkt proc. Jedyną racjonalną odpowiedzią biznesu na ten stan rzeczy powinny być inwestycje w rozwój technologii.
Raport ING i EEC udowadnia jednak, że polskie firmy wykazują pod tym względem skrajnym konserwatyzmem finansowym i lękiem przed ryzykiem. Zamiast inwestować w skok technologiczny kapitałem zewnętrznym, przedsiębiorstwa gromadzą gotówkę. Wartość długu krajowego sektora firm niefinansowych wynosi zaledwie ok. 12% PKB - to jeden z najniższych wyników w Unii Europejskiej (dla porównania we Francji wskaźnik ten wynosi ok. 45% PKB).
Aż 80% przedsiębiorstw w oficjalnych ankietach deklaruje, że nowe projekty zamierza finansować wyłącznie ze środków własnych lub dotacji. W realiach gwałtownego starzenia się populacji i kurczenia rynku, taki brak elastyczności kapitałowej grozi trwałym paraliżem inwestycyjnym i utratą konkurencyjności na rynkach globalnych.
Strategia “W rytmie życia”. Bank, który stawia na wartości
W obliczu tych tektonicznych przesunięć, rynkowe status quo postanowił przełamać ING Bank Śląski, który zrezygnował z klasycznego, 3-letniego horyzontu planowania i przedstawił strategię do 2035 roku pod nazwą “ING. W rytmie życia”. Centralnym punktem dokumenty stała się demografia. Michał Bolesławski, prezes zarządu ING Banku Śląskiego, w wywiadzie dla “Pulsu Biznesu” wyjaśnił perspektywę, która towarzyszyła instytucji podczas tworzenia strategii:
- Wszyscy wiemy, że społeczeństwo się starzeje, ale mało kto wie, jak szybko i jak drastyczne przyniesie to skutki. Mówimy o procesach zachodzących na całym świecie, nie tylko w Polsce. Ludzie myślą, że jak nas będzie mniej, to przyjadą migranci i wypełnią lukę na rynku pracy. Problem polega jednak na tym, że świat wyludnia się w takim tempie, że jeżeli nic się nie zmieni, to czeka nas implozja cywilizacji. To wprawdzie długotrwały proces, ale skutki starzenia się społeczeństwa mocno odczujemy już po 2035 r. - powiedział prezes Bolesławski.
Z punktu widzenia instytucji finansowej, kurczenie się bazy klientów wymaga całkowitego przemodelowania biznesu. Rynek w dotychczasowym kształcie się kończy, a w założeniu ING banki, które dysponują kapitałem, relacjami i potężnymi zasobami analitycznym - muszą wyjść poza rolę czystego dostawcy usług technicznych. Prezes ING wprost deklaruje chęć wpłynięcia na postawy społeczne:
- Z biznesowego punktu widzenia mógłbym powiedzieć, że kończy nam się rynek i musimy coś z tym zrobić. Ale nie o to chodzi. Uważamy, że problem ma charakter egzystencjalny i wszyscy muszą sobie uświadomić skalę ryzyka dla globalnej społeczności. Banki z definicji pełnią rolę pośredników, mają duże zasoby analityczne, rozeznanie rynku, kontakty i pieniądze. Mamy duże możliwości oddziaływania na wiele aspektów życia ludzi. Chcemy z tego potencjału skorzystać. Jak? Będziemy popularyzować takie wartości jak rodzina, wspierać rodziców, angażować się w przedsięwzięcia na rzecz dzieci. Mówiąc krótko, chcemy, żeby posiadanie dzieci znowu było modne. Nie kupuję teorii, że ludzie nie mają dzieci, bo podatki są za wysokie, bo boją się o pracę, bo nie mają dość pieniędzy, bo żłobków jest za mało. To tylko część prawdy. Rodzina, dzieci to od lat temat niemodny, począwszy od kultury masowej po politykę korporacji. Model wielodzietnej rodziny nie istnieje w percepcji społecznej, a jeśli już, to jest zohydzany - wskazywał Michał Bolesławski.
ING zamierza odnawiać bazę klientów poprzez budowę banku dla rodziców i dzieci, zabezpieczając lojalność konsumencką od najmłodszych lat. Jednocześnie bank dostosowuje narzędzia operacyjne do bogacącego się i starzejącego społeczeństwa (liczba polskich milionerów dolarowych potroi się w ciągu trzech lat z 90 do 250 tys.), wprowadzając aplikacje sterowane komendami głosowymi. Mają one ułatwić bankowanie zarówno seniorom, jak i wkraczającemu na rynek cyfrowemu pokoleniu Alfa.
Debata liderów w Sopocie
Wymienione wątki dotyczące kryzysu demograficznego w Polsce - staną się przedmiotem dyskusji podczas zbliżającego się Europejskiego Kongresu Finansowego (EKF 2026) w Sopocie, który odbędzie się w dniach 1-3 czerwca 2026 roku.
Na trzeci dzień kongresu zaplanowano panel pod opieką merytoryczną ING Banku Śląskiego: “Trendy demograficzne - jak będzie wyglądać nasza przyszłość? Jak się dostosować i wpłynąć na obserwowane zmiany?”.
Podczas EKF polecamy uwadze czytelników również drugi panel, czyli debatę “Co z tym naszym rynkiem kapitałowym? Jak zwiększyć jego rolę w finansowaniu gospodarki?”, którą poprowadzi redaktor naczelny Bankier.pl Andrzej Stec. Bank ING podczas dyskusji będzie reprezentował Wojciech Sieńczyk - wiceprezesa zarządu banku.
Materiał powstał we współpracy z ING Bankiem Śląskim.




























































