REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Na jakich warunkach Don Juan uratuje Europę

    Krzysztof Kolany2011-11-07 06:00główny analityk Bankier.pl
    publikacja
    2011-11-07 06:00
    Zadłużona po uszy strefa euro ruszyła do Pekinu żebrać o datki na ratowanie niewydolnego systemu. Lecz chiński juan tani nie będzie i podobnie jak hiszpański Don Juan traktował kobiety, tak jego azjatycki imiennik Europę potraktuje równie przedmiotowo i poniżająco.



    Europejscy politycy na gwałt poszukują pół biliona euro. Pieniądze te są potrzebne jako gwarancja spłaty długów Włochów i Hiszpanów. Pod koniec października z wizytą do Pekinu udał się Klaus Regling. Niemiec szefuje Europejskiemu Funduszowi Stabilności Finansowej – zadaniem tej instytucji jest udzielanie pożyczek tym krajom strefy euro, które utraciły wiarygodność finansową. Nicolas Sarkozy telefonicznie rozmawiał z Przewodniczącym ChRL Hu Jintao.

    Krach eurosystemu


    Dla zachodniej Europy nadszedł czas zapłaty za dekady życia ponad stan. Przez lata europejskie rządy wydawały więcej niż ściągały z podatków, redystrybując około połowy dochodu narodowego. Rozdęte wydatki socjalne nie tylko zdewastowały finanse publiczne, ale i doprowadziły do stagnacji gospodarczej i przyczyniły się do zapaści demograficznej.



    Za sprawą permanentnych deficytów kraje strefy euro dorobiły się długu publicznego, który przekracza 85% produktu krajowego brutto. Grecja (ok. 150% długu do PKB), Irlandia (96%) i Portugalia (93%) utraciły płynność finansową i znalazły się na garnuszku Międzynarodowego Funduszu Walutowego i europejskich podatników (poprzez EFSF). Następne w kolejce są Belgia (100%) i Włochy (120%). Upadek Italii zadłużonej na 1,8 biliona euro byłby już nie do udźwignięcia dla reszty kontynentu i dlatego politycy rozpoczęli poszukiwania zewnętrznych źródeł finansowania państwa opiekuńczego.

    Chińczycy nauczą nas bankowości


    W tym samym czasie Chińczycy podążali zupełnie odmiennym kursem. W ciągu 30 lat w znacznym stopniu zdemontowali maoistowski komunizm, uwalniając ogromny potencjał drzemiący w najludniejszym kraju świata. 30 lat ciężkiej pracy, oszczędności i inwestycji przyniosło skokowy wzrost bogactwa. Państwo Środka stało się drugą gospodarką świata.


    Źródło: www.chinability.com


    Za sprawą taniej siły roboczej, dotowania eksportu i polityki zaniżania wartości juana Chiny dorobiły się gigantycznych rezerw walutowych sięgających na koniec września 3,2 biliona dolarów. W ciągu ostatnich 5 lat zawartość chińskiego skarbca uległa potrojeniu! Olbrzymie rezerwy stały się dla chińskich władz zarówno problemem, jak i narzędziem wywierania politycznego nacisku. Za tę kwotę można wykupić wszystkie długi Włoch i jeszcze starczyłoby na Grecję i Irlandię.

    Ta niewyobrażalna góra gotówki ulokowana obecnie głównie w obligacjach rządu USA kusi europejskich polityków. Tyle że Chińczycy znają siłę swoich pieniędzy i zapewne postawią Europie twarde warunki. Nieoficjalnie mówi się, że Pekin włoży w rozszerzenie EFSF od 50 do 100 miliardów euro. Przy okazji Azjaci najwyraźniej postanowili przypomnieć Europejczykom pryncypia wynalezionej w Italii bankowości.



    Chińscy „komuniści” są skłonni pożyczyć te skromne sto miliardów, ale w zamian domagają się zabezpieczenia i odsetek adekwatnych do ponoszonego ryzyka. Ponadto część długu ma być denominowana w juanach. To bardzo sprytne posunięcie zwiększy rangę chińskiej waluty i zarazem zabezpieczy przed hiperinflacją w strefie euro, gdyby EBC postanowił jednak „zadrukować” problem nadmiernego zadłużenia. To lekcja, jaką Chińczycy wynieśli z pożyczania pieniędzy Amerykanom, gdzie dług denominowany jest w drukowanym na potęgę U.S. Dollar.

    Skutki polityczne i cywilizacyjne


    Krytycy „pekińskiej pożyczki” podnoszą argument, że chińskie pieniądze ograniczą suwerenność Europy. Pekin mógłby na przykład zażądać zerwania kontaktów z Dalajlamą, przemilczenia kwestii brutalnej okupacji Tybetu i łamania praw człowieka. W grę mogłyby wchodzić też koncesje ekonomiczne i przejęcie państwowych przedsiębiorstw. Precedensem było wydzierżawienie przez Chińczyków portu w greckim Pireusie. Przedsiębiorcy z Państwa Środka bardzo sprytnie wykorzystują kryzys Europy, przejmując za niewielkie pieniądze europejską technologię i marki – na przykład szwedzkich producentów samochodów Volvo i Saaba.

    Ekonomiści i bankierzy na ogół bagatelizują te obawy, mówiąc, że „pieniądz nie ma narodowości”. To prawda, ale czym innym jest kapitał prywatnej korporacji, a czym innym pożyczka bezpośrednio od chińskiego państwa. Znamienne jest przy tym odwrócenie ról: od XV do XX wieku to Europa eksportowała kapitał, poprzez pożyczki i przewagę gospodarczą kolonizując większość Afryki i Azji.

    W XIX wieku Brytyjczycy upokorzyli dumne Cesarstwo Chin i po wojnach opiumowych wymusili otwarcie granic dla europejskich towarów (w tym także opium). Teraz role się odwróciły: to chińskie towary zalewają Europę, a pieniądze Pekinu pomogą utrzymać przy życiu niewydolny europejski model gospodarczy. To jednak od Europejczyków zależy, czy zechcą nadal dotować eurosocjalizm z pieniędzy chińskich komunistów, czy może pójść w stronę wolnorynkowych reform i oszczędności budżetowych.

    Zeus uprowadził piękną Europę, nacieszył się nią, a później oddał ją niejakiemu Asterionowi. Ciekawe, kto zaopiekuje się współczesną Europą – starą, bezzębną i rozsypującą się – gdy już znudzi się chińskiemu Don Juanowi.

    Krzysztof Kolany
    Bankier.pl
    k.kolany@bankier.pl
    Źródło:
    Krzysztof Kolany
    Krzysztof Kolany
    główny analityk Bankier.pl

    Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (10)

    dodaj komentarz
    ~_michalk
    Zajefajnie sie czyta ten artykol. Ciekawie, na temat i z przekasem.
    ~dolar
    Chinczycy zorientowali sie ze Amerykanie drukuja dolary jak papier toaletowy :) Musza gdzies ten papier teraz uplynnic. Czasu coraz mniej :)
    ~maverick
    Ten artykułj est genialny w swej prostocie. Nie roztrząsa może zbyt szczegółowo problemu, ale właśnie łopatą do euro-łba. szkoda, że ludzie wolą słuchać bajek o cudach i zielonych wyspach, niż dowiedziec się brutalnej prawdy o regułach ekonomii.
    ~nikt
    Po co mają teraz kupować, wystarczy zaczekać aż sie euro walnie i w ten czas zrobić zakupy :)
    ~Europejczyk
    Tylko cła zaporowe mogą powstrzymać chińską inwazję, ocalić resztki miejsc pracy i dać dochody do budżetów. Cięcia niczego nie załatwiają bo kryzys będzie narastał i doprowadzi do całkowitego upadku gospodarek w UE.
    ~hh
    bardzo cieszy mnie skrajny pesymizm analityka Kolany, zapowiada sie dluga hossa
    ~normalny
    Dla Chinoli to ostatni moment pozbycia się bezwartościowych walut i kupna czegoś w miarę sensownego. Co byście zrobili z np "górą" PLN gdybyście wiedzieli, że za tydzień staną się bezwartościowe....?
    ~mikrus
    Chinole kolego nic nie muszą ,muszą niestety geniusze eurokołchozu.Nie twierdzę ,że Chinole nie wrzucą szmalu w błoto zwane UE,bo masz rację ,że muszą się pozbyć nadmiaru goowna ,ale wpierw upokorzą mądrali ,twórców ZSRR-bis.
    ~elka
    taką kasę można dobrze zagospodarować w Eurolandzie, bo co zrobią z nią chińczycy?

    Powiązane: Strefa euro

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki