REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Historyczny błąd Europy. Chiny miały być tylko motoryzacyjną montownią. Dziś przejmują rynek

2026-07-13 06:15, akt.2026-07-13 07:11
publikacja
2026-07-13 06:15
aktualizacja
2026-07-13 07:11
Dodaj Bankier.pl w Google

Chiny są zbyt wielkim graczem, by można było zastopować ich motoryzacyjną ekspansję w Europie - powiedział PAP Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM). Wskazał jednak, że UE może ograniczyć uzależnienie od Kraju Środka i zadbać o uczciwą konkurencję.

Historyczny błąd Europy. Chiny miały być tylko motoryzacyjną montownią. Dziś przejmują rynek
Historyczny błąd Europy. Chiny miały być tylko motoryzacyjną montownią. Dziś przejmują rynek
fot. Ringo Chiu / / Shutterstock

Z opublikowanego na początku lipca raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Ośrodka Studiów Wschodnich „Polska — Europa — Chiny: współpraca czy pułapka uzależnienia?” wynika, że w 2025 roku europejski przemysł stracił na rzecz chińskiej konkurencji 87 mld euro wartości dodanej - w tym polska gospodarka pośrednio utraciła 11,4 mld euro. Z opublikowanych w raporcie danych wynika również, że produkcja części motoryzacyjnych w Polsce spadła w ubiegłym roku o 11,8 proc.

Jeśli Polska się nie obudzi, stracimy tysiące miejsc pracy w motoryzacji

Prezes SDCM, zasiadający również w zarządzie Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych CLEPA zwrócił uwagę, że choć zatrudnienie w sektorze nie zmniejszyło się w tej samej skali, to jednak ograniczenie wolumenu produkcji przełożyło się na pogorszenie sytuacji przedsiębiorstw.

Przy tym należy zaznaczyć, że reakcja rynku pracy w motoryzacji zwykle następuje z opóźnieniem: najpierw firmy skracają zmiany, ograniczają nadgodziny, zamrażają rekrutacje i inwestycje, a dopiero później podejmują decyzje o redukcjach. Istnieje poważne ryzyko, że one w końcu nastąpią - powiedział.

Bęben zaznaczył, że chińska presja, mimo że nie jest bezpośrednia, silnie wpływa na polski przemysł motoryzacyjny, ponieważ jest on włączony w europejskie łańcuchy dostaw.

- Wiele zakładów w Polsce produkuje komponenty, systemy, układy elektroniczne, elementy karoserii, fotele, wiązki przewodów czy podzespoły dla dużych koncernów z Europy Zachodniej i Azji. Jeśli niemiecki, francuski czy japoński producent ogranicza produkcję w Europie, bo przegrywa walkę cenową z pojazdami z Chin, polski dostawca bardzo szybko odczuwa to w portfelu zamówień. A przy okazji rykoszetem dostaje branża logistyczna, narzędziowa, firmy inżynieryjne i małe lokalne przedsiębiorstwa - zauważył.

Wakacje na giełdzie

Zielona polityka UE wsparła... chińską gospodarkę?

Prezes stowarzyszenia zwrócił uwagę, że unijne cła wyrównawcze nałożone na subsydiowane samochody z Chin, dotyczą tylko bateryjnych samochodów elektrycznych (BEV). Mechanizm nie obejmuje natomiast samochodów spalinowych, zwykłych hybryd i większości hybryd plug-in.

- Chińscy producenci mogą przesuwać ofertę w kierunku pojazdów nieobjętych dodatkowymi cłami albo lokować montaż końcowy poza Chinami, zachowując jednocześnie kontrolę nad najważniejszymi elementami łańcucha wartości: bateriami, elektroniką, oprogramowaniem, komponentami i surowcami. Dla europejskich producentów oznacza to dalszą presję cenową, a dla dostawców części - ryzyko wypierania europejskich komponentów przez tańsze elementy z Azji - wskazał.

Bęben podkreślił, że europejscy producenci zmuszeni są do konkurowania z chińskimi firmami na nierównych warunkach. - Za chińską ekspansją stoi cały zbudowany przez państwo system: planowanie przemysłowe, subsydia, preferencyjne kredyty dla firm, wsparcie władz lokalnych, niskie koszty energii, kontrola nad surowcami krytycznymi, ogromna skala rynku wewnętrznego oraz możliwość utrzymywania nadprodukcji mimo niskich marż - wymienił.

Chińczycy wygrywają z Europą

Autorzy raportu ZPP i OSW przekazali, że chińscy dostawcy komponentów zwiększyli w ostatnich latach inwestycje o ok. 57 proc., do 115 mld dolarów rocznie, podczas gdy europejskie firmy utrzymywały je na niemal niezmienionym poziomie 42-43 mld dolarów.

- Nie dość, że Chińczycy wygrywają z Europą możliwościami finansowania rozwoju technologii, to na dodatek europejski przemysł działa w znacznie trudniejszym otoczeniu regulacyjnym. Firmy w UE muszą jednocześnie finansować transformację technologiczną, spełniać coraz ostrzejsze normy środowiskowe, mierzyć się z wysokimi cenami energii i utrzymywać produkcję w regionie o wyższych kosztach pracy - wskazał

W ocenie prezesa SDCM historycznym błędem Europy było założenie, że otwartość rynku wystarczy do utrzymania przewagi konkurencyjnej europejskich firm. Jak zauważył, elity gospodarcze przez długie lata były przekonane, że Chiny pozostaną zapleczem produkcyjnym, natomiast Europa zachowa technologie, marki, projektowanie i wytwarzanie najbardziej zaawansowanych technicznie komponentów, na których wypracowuje się najwyższą marżę.

- Rzeczywistość okazała się inna. Chiny nie zatrzymały się na etapie montowni - przejęły kompetencje w projektowaniu i produkcji baterii, elektronice, oprogramowaniu, elektromobilności. Przy tym Europa zbyt długo prowadziła politykę klimatyczną, która koncentrowała się na kształtowaniu popytu, a nie podaży. W praktyce wspieraliśmy więc zakup zielonych technologii za granicą. Nie zadbaliśmy zaś o to, żeby produkcja, wartość dodana oraz miejsca pracy pozostawały w Europie - zauważył ekspert.

Nierówna walka na rynku automotive

W ocenie Bębna zatrzymanie chińskiej ekspansji na europejskim rynku motoryzacyjnym jest w zasadzie nierealne. - Chiny stały się zbyt wielkim i ważnym graczem, byśmy mogli się od nich odciąć. Możemy jednak ograniczyć skalę uzależnienia i odbudować pole uczciwej konkurencji. Odpowiedzią na chińską presję nie może być chaotyczny protekcjonizm, ale asertywny de-risking: szybko uruchamiane instrumenty ochrony handlu, realna kontrola subsydiów w całym łańcuchu wartości, przeciwdziałanie obchodzeniu ceł, egzekwowanie tych samych norm wobec wszystkich uczestników rynku oraz oczywiście zasada wzajemności w dostępie do rynku - podkreślił

Bęben zwrócił również uwagę, że w procesie zamówień publicznych, programach dopłat i polityce przemysłowej premiowany powinien być „realny europejski wkład”: produkcja komponentów, baterii, elektroniki, oprogramowania.

Nie wystarczy końcowy montaż pojazdu w Europie, jeśli zaawansowane technologicznie elementy będą powstawały gdzie indziej. Kluczową kwestią jest to, gdzie powstaje wartość, gdzie są kompetencje i kto kontroluje technologię - podkreślił.

Dla Polski oznacza to - jak zauważył - konieczność wyjścia z roli wyłącznie podwykonawcy. - Naszym atutem pozostają silne zakłady produkcyjne, zaplecze dostawców, położenie w centrum europejskich łańcuchów dostaw i doświadczenie w eksporcie części. Jeśli chcemy utrzymać miejsca pracy, musimy przesuwać się wyżej w łańcuchu wartości - w stronę elektroniki, systemów ADAS (wspierania kierowcy - PAP), oprogramowania, komponentów bateryjnych, regeneracji części, recyklingu surowców i zaawansowanego R&D - podsumował (PAP)

gkc/ drag/

Źródło:PAP
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (14)

dodaj komentarz
majkel0707
Wystarczy pozbyć się 60tys urzędników w Brukseli i motoryzacja europejska odżyje.
Inaczej będzie jak w stanach .....już jest.
W Europie mamy pięciu producentów, którzy zamiast słuchać klientów , słuchają inżynierów.
I tak auta za 140tys
MG HS ...duży wygodne fotele SUV
W tej cenie będzie VW T Roc po doposażeniu
Wystarczy pozbyć się 60tys urzędników w Brukseli i motoryzacja europejska odżyje.
Inaczej będzie jak w stanach .....już jest.
W Europie mamy pięciu producentów, którzy zamiast słuchać klientów , słuchają inżynierów.
I tak auta za 140tys
MG HS ...duży wygodne fotele SUV
W tej cenie będzie VW T Roc po doposażeniu go do poziomu HS będzie 160tys
W zamian dostaniemy jeżdżącą taczkę z fotelami chyba drewnianymi.
tomitomi
europejskie zachłanne elyty ( z biretem na czubku ) - sprzedały nas hurtem za psi grosz !

dla zysku są gotowi zrobić wszystko - nawet krzywdę tym , którzy ich utrzymują !!!

:-(( ..... i żadne szalom ,,
alex12
wystarczy obniżyć VAT do 0%, zlikwidować ETS i zaczniemy kupować europejskie samochody....
daniel_1
"...europejski przemysł stracił na rzecz chińskiej konkurencji "

PS
Nic nie stracił, tylko mniej zarobili.
Strata to nie to samo co mniejszy zarobek.
Piszcie poprawnie bo jeszcze ktoś pomyśli, że to manipulacja.
nocomment
Dobry artykuł. Do tego wszystkiego w EU potrzeba szybszej decyzyjności i sprawczości.
interior221
Pycha wepchnęła cały zachód w sidła dekadencji a Chińczycy są piętnowani winą całej sytuacji. Cieszę się, że przegonili już kraje zachodnie. Pracowali przez dziesięciolecia za miskę ryżu to sobie zasłużyli. Powinniśmy się od nich uczyć.
tubak
Cieszysz się ze swojej niedoli, brawo jesteś mistrzem.
piotr76
Wygrali nie dlatego że robili tanio (bo gdyby tylko na tym poprzestali, dalej konkurowali by z Bangladeszem), ale dlatego, że uczyli się i wchodzili w coraz bardziej zaawansowaną i wysokomarżową produkcję. Mało jest narodów z takim szacunkiem i motywacją do nauki, jaki widzę u Chińczyków.

Powiązane: Chińska motoryzacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki