REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Chiński szok uderza w Polskę. Straciliśmy 11 miliardów euro, zagrożone tysiące miejsc pracy

2026-07-06 13:48
publikacja
2026-07-06 13:48
Dodaj Bankier.pl w Google

W 2025 roku europejski przemysł stracił na rzecz chińskiej konkurencji 87 mld euro wartości dodanej, w tym 11,4 mld euro, które pośrednio utraciła polska gospodarka - wynika z opublikowanego w poniedziałek raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Ośrodka Studiów Wschodnich.

Chiński szok uderza w Polskę. Straciliśmy 11 miliardów euro, zagrożone tysiące miejsc pracy
Chiński szok uderza w Polskę. Straciliśmy 11 miliardów euro, zagrożone tysiące miejsc pracy
fot. DMITRII SELIVANOV / / Shutterstock

Autorzy raportu "Polska — Europa — Chiny: współpraca czy pułapka uzależnienia?" wskazali, że Europie grozi nowa fala chińskiej ekspansji gospodarczej, określanej mianem "chińskiego szoku 2.0".

"W odróżnieniu od pierwszej fali globalizacji z początku wieku, obecna presja ze strony Pekinu uderza bezpośrednio w technologiczny i przemysłowy rdzeń Europy: motoryzację, sektor maszynowy, chemię oraz zielone technologie" - podali eksperci.

W raporcie oszacowano wynikającą z tego utratę wartości dodanej, która "wycieka" z tego powodu z europejskiej gospodarki.

W ocenie ekspertów, wnioski są alarmujące

"W skali całej Unii Europejskiej drenaż ten osiągnął w ubiegłym roku poziom 87 mld euro. Najwięcej straciły kluczowe sektory unijnego przemysłu: motoryzacja i elektromobilność - 28,5 mld euro, maszyny i urządzenia - 22,1 mld euro oraz produkcja komponentów IT i elementów elektronicznych - 19,8 mld euro. Dla samej Polski rachunek za ubiegły rok zamknął się stratą 11,4 miliarda euro. Zagrożonych jest nawet 45 tysięcy polskich miejsc pracy, zwłaszcza w sektorach produkcji baterii, części motoryzacyjnych, AGD oraz stali" - zaznaczyli autorzy raportu.

Wakacje na giełdzie

Z przeprowadzonego na potrzeby raportu badania ankietowego wynika, że 71 proc. polskich przedsiębiorców negatywnie ocenia wpływ ekspansji chińskich firm na rodzimą gospodarkę.

"Polscy i europejscy przedsiębiorcy alarmują, że mierzą się nie z tradycyjnie pojmowaną konkurencją, lecz z potężną machiną 'państwowego kapitalizmu'. Chiny generują gigantyczną nadprodukcję, wspieraną potężnymi subsydiami. Tamtejsze firmy otrzymują średnio od 3 do 8 razy więcej wsparcia publicznego niż przedsiębiorstwa w krajach OECD" - wskazano w raporcie.

Eksperci zwrócili uwagę, że chińskie podmioty systemowo omijają unijne normy i korzystają z asymetrii regulacyjnych, m.in. za pośrednictwem platform e-commerce wysyłających towary bezpośrednio do konsumentów.

Wedle przytoczonych w raporcie szacunków amerykańskiej firmy badawczej i think tanku Rhodium Group, z powodu chińskiej ekspansji UE traci dziennie 500 miejsc pracy w przetwórstwie przemysłowym.

Z kolei według wyliczeń francuskiego Haut-Commissariat a la Stratégie et au Plan, presja konkurencyjna ze strony Chin obejmuje blisko 24 proc. eksportu państw UE. Eksperci podali, że nawet najmniej narażone kraje lokują niemal 10 proc. eksportu na rynkach, gdzie rywalizacja z chińskimi podmiotami jest szczególnie silna i nierówna. Wysoką wrażliwość na tę presję widać zarówno w największych gospodarkach UE – Niemczech (32 proc.), Francji (26 proc.) i Włoszech (25 proc.) – jak i w mniejszych, lecz silnie uprzemysłowionych państwach, takich jak Słowacja (28 proc.), Szwecja (27 proc.) czy Czechy (25 proc.). Z presją chińskiej konkurencji zmaga się też 15 proc. polskiego eksportu.

Presja ze strony Chin coraz wyraźniej zaznacza się na unijnym rynku 

Według niektórych szacunków, jeśli obecna dynamika wzrostu importu z Chin zostanie utrzymana, to w średnim okresie zagrożona może być produkcja w sektorach odpowiadających łącznie za 55 proc. unijnego przetwórstwa przemysłowego. Najbardziej narażone pozostają Niemcy oraz gospodarki Europy Środkowej silnie związane z niemieckim zapleczem przemysłowym, szczególnie z sektorem motoryzacyjnym. Eksperci wymienili tu Słowację, Czechy i Słowenię. Nieco mniej zagrożona jest Polska, dzięki bardzie zdywersyfikowanej gospodarce. Najlepiej w Unii wypadają pod tym względem Belgia i Chorwacja.

"W polskiej debacie publicznej kwestia chińskiej ekspansji przemysłowej wciąż rzadko przedstawiana jest jako bezpośredni problem polskich firm. Najczęściej uważamy to za problem Niemiec i tamtejszych gigantów motoryzacyjnych czy maszynowych. To fundamentalny błąd. Unia Europejska mierzy się dziś z nową, potężną falą ekspansji zaawansowanych produktów przemysłowych, które zagrażają branżom strategicznym dla przyszłości naszego wzrostu i suwerenności gospodarczej. Czas najwyższy, by Polska odpowiedziała na to wyzwanie i precyzyjnie zdefiniowała swoje własne interesy w świetle tej presji" - przekazał wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) dr Jakub Jakóbowski.

W ocenie wiceministra rozwoju i technologii Michała Jarosa, który wystąpił przed prezentacją raportu, zasadniczym celem dla Polski powinna być budowa nowoczesnej, innowacyjnej i odpornej gospodarki.

"Odpowiedzią na globalne wyzwania nie może być rezygnacja z otwartości gospodarczej, lecz wyrównywanie pola gry oraz budowa silniejszej bazy przemysłowej, zdolnej do konkurowania jakością, innowacyjnością i produktywnością – powiedział Jaros.

Wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Jakub Bińkowski uważa, że obecna polityka gospodarcza Chin jest egzystencjalnym zagrożeniem w wymiarze ekonomicznym i politycznym.

Wskazał, że konieczne jest wdrożenie ochrony europejskiego rynku na wzór amerykański, a także wdrożenie propozycji zawartych w unijnym Industrial Accelerator Act.

"Rynkowa konkurencja i wolny handel zbudowały potęgę gospodarczą Polski w ostatnich trzech dekadach, jednak reguły gry uległy bezpowrotnej i brutalnej zmianie. Świat nie będzie czekał na naszą refleksję – musimy natychmiast przyjąć do wiadomości potrzebę prowadzenia aktywnej polityki przemysłowej i selektywnego protekcjonizmu" - powiedział.

Eksperci ZPP i OSW rekomendują odejście od dyktatu najniższej ceny w zamówieniach publicznych. W zamian proponują wprowadzenie kryteriów całkowitego kosztu posiadania, trwałości oraz bezpieczeństwa dostaw, a także szerokie stosowanie klauzul local content, czyli preferowanie produktów wytworzonych w Polsce i innych krajach UE.

Ich zdaniem, należy też zaostrzyć nadzór i egzekwowanie przepisów. Jak zauważyli, potrzebna jest bezwzględna kontrola celna i techniczna produktów oferowanych przez chińskie platformy e-commerce. Niezbędne jest też wsparcie finansowe dla odbudowy europejskich zdolności produkcyjnych – od leków krytycznych, przez półprzewodniki, aż po magnesy i ogniwa.

Z kolei polski biznes wymaga transformacji. Firmy muszą masowo wdrażać rozwiązania Przemysłu 4.0, czyli robotyzację i sztuczną inteligencję oraz porzucić mało rentowną rolę bezimiennych podwykonawców (white-label) na rzecz budowy silnych, własnych i chronionych patentami marek. (PAP)

gkc/ pad/ asa/

Źródło:PAP Biznes
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
W portfelu ma 200 mln zł. „Najwięcej pieniędzy można zarobić tam, gdzie rynek się myli"
Tematy

Komentarze (34)

dodaj komentarz
lebero654
Rozśmiesza mnie nieustająca narracja, że Chiny dotują swój przemysł. Tak jakby Europa nie dotowała swojego. Jeżeli Chiny dotowałyby swój przemysł bardziej niż Europa, to skąd by wzięły pieniądze na inwestycje strukturalne a są one ogromne - sieć dróg, linie energetyczne, OZE -największe inwestycje na świecie 3 razy większe niż USA,Rozśmiesza mnie nieustająca narracja, że Chiny dotują swój przemysł. Tak jakby Europa nie dotowała swojego. Jeżeli Chiny dotowałyby swój przemysł bardziej niż Europa, to skąd by wzięły pieniądze na inwestycje strukturalne a są one ogromne - sieć dróg, linie energetyczne, OZE -największe inwestycje na świecie 3 razy większe niż USA, linie kolejowe, tamy, porty itp Państwo wytycza cele długoterminowe i uruchamia bodźce dla ich wykonania mniej lub bardziej skutecznie ale jak widać skutecznie, czego wynikiem problemy nie tylko Europy, ale i całego świata. Żeby eksportować to trzeba mieć towar dla eksportu. A co ma Polska? Jak się słucha polskiego ministra to gęba pełna komunałów. A jakby zadać pytanie a co pan zrobił dla rozwoju? Zadyszka, albo nie da się. Jak się nie da to za co pan bierze pieniądze?
formatc
Europa sama do tego się przyczyniła, nakładając coraz większe podatki i pompując socjal. Jedyne co się opłaca w europie to przyssać się do publicznych pieniędzy.
podatnik-
Kto zdrowy na umyśle robi interesy z Chińską Republiką Ludową? KTO?
smart84
ciągle słyszę tę propagandę, że sukces gospodarczy polega na dotacjach przez państwo, tymczasem jest dokładnie odwrotnie - brak sukcesu gospodarczego w Europie jest efektem dotacji, które powodują obumieranie tkanki przedsiębiorczości opartej na innowacji i konkurencji. Chińczycy już wygrali, bo umieją konkurować i ceną i jakością ciągle słyszę tę propagandę, że sukces gospodarczy polega na dotacjach przez państwo, tymczasem jest dokładnie odwrotnie - brak sukcesu gospodarczego w Europie jest efektem dotacji, które powodują obumieranie tkanki przedsiębiorczości opartej na innowacji i konkurencji. Chińczycy już wygrali, bo umieją konkurować i ceną i jakością w wielu dziedzinach. To już nie jest chiński szajs i konsumenci to widzą i zwyczajnie nie chcą płacić za produkt dwa razy więcej, tylko dlatego, że wyprodukował go leniwy Romek.
wizytator
UE sama sobie założyła chomąto na szyję, a kamienie milowe przywiązała do stóp i teraz narzeka że ją w koło łoją.
Bosze czy ty to widzisz!!
sterl
Dzięki importowi z Chin np maszyn czy koparek nie musimy ich importować z dużo droższych kierunków i możemy bardzo tanio budować nie budując fabryk maszyn? ewentualnie możemy dzięki temu inwestować w lepsze pomysły ?
mesten
Prosta sprawa wprowadzić chiński model pracy 996 i będziecie konkurencyjni.
miketheripper
"Polska jest już jednym z większych odbiorców chińskich koparek w Europie; według analiz rynku do Polski trafiało ponad 4 tys. koparek rocznie z Chin (różnych klas wagowych)."


"Natomiast jeśli pytasz konkretnie o:

minikoparki 1–3 t,
„chińskie traktorki” kompaktowe,
miniładowarki,
maszyny
"Polska jest już jednym z większych odbiorców chińskich koparek w Europie; według analiz rynku do Polski trafiało ponad 4 tys. koparek rocznie z Chin (różnych klas wagowych)."


"Natomiast jeśli pytasz konkretnie o:

minikoparki 1–3 t,
„chińskie traktorki” kompaktowe,
miniładowarki,
maszyny rolnicze i komunalne,

to ich udział jest prawdopodobnie znacznie większy niż wynikałoby z wartości całego importu. W segmencie najtańszych minikoparek można odnieść wrażenie, że udział chińskich producentów jest już dominujący pod względem liczby sprzedawanych nowych maszyn. Dotyczy to marek takich jak SANY, XCMG czy wielu mniejszych producentów sprzedawanych pod markami importerów."


to chyba tutaj jest główny wyciek.
miketheripper
Zabawne widzieć, jak Chińczykom łatwo to idzie.
miketheripper
Teraz to nie jest żaden problem, problem się pojawi, jak np. Polska nie będzie mogła kupować nowych pociągów, ze względu na koszt surowców potrzebnych do ich wyprodukowania.

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki